Trwa ładowanie...
d3rrl7k

Największe grzechy turystów w Tatrach. "Zapominają, że są w górach, a nie w parku miejskim"

Turyści w górach są niereformowalni. Co roku popełniają te same błędy. Dziwi ich, że po zachodzie słońca robi się ciemno, zimą na szlaki wychodzą w adidasach i są zaskoczeni, gdy widzą zwierzęta w lesie. Z ich bezmyślnością muszą zmagać się ratownicy, którzy zdarzenia opisują w cotygodniowej kronice TOPR. Czytając ją, nasuwa się pytanie: czy ludzie na pewno mają świadomość, że zimą w górach leży śnieg?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szlak nad Morskie Oko należy do najpopularniejszych także zimą
Szlak nad Morskie Oko należy do najpopularniejszych także zimą (Shutterstock.com)
d3rrl7k

Ratownicy zimą mają pełne ręce roboty. Nawet rozmowę z dużurnym musiałam prowadzić na raty, bo przecież reagował na bieżące zdarzenia. "Musimy przerwać", "oddzwonię" - słyszałam.

Większa część zgłoszeń związana jest z urazami i kontuzjami, ale w wielu przypadkach akcji ratunkowej z pewnością można by było uniknąć, gdyby turyści byli odpowiednio przygotowani. Niestety spora grupa wyrusza w góry zimą nie mając pojęcia o takiej wyprawie. Czytając kroniki ciężko nie odnieść wrażenia, że wciąż popełniają te same błędy i dokładają pracy ratownikom.

- Wiele wypadków spowodowanych jest brakiem świadomości. Część turystów zapomina, że znajduje się w górach, a nie w parku miejskim, gdzie ktoś przygotował uliczki, postawił latarnie, kosze na śmieci i ławeczki. Mieliśmy nawet telefony ze skargami, że po Tatrach chodzą zwierzęta. Turyści wymagali, żebyśmy coś z tym zrobili. Trzeba ludzi uświadamiać, że to oni wtargnęli do domu zwierząt. Zapominają, że w górach jest zupełnie inaczej, a cywilizacja pozostała daleko - mówi Wirtualnej Polsce ratownik TOPR Marcin Józefowicz.

W adidasach po oblodzonych szlakach

Notorycznie zdarza się, że TOPR jest powiadamiany o urazach, których turyści nabawili się…. na drodze do Morskiego Oka. Takie zgłoszenia nasilają się w okresie świąteczno-noworocznym i podczas ferii, gdy pod Tatry zjeżdżają tłumy i ruszają w góry, niezależnie od warunków, które często są wymagające. "Nasuwa się pytanie, czy turyści decydujący się na wycieczkę do Morskiego Oka mają świadomość, że wędrują w górach, gdzie zimą na drodze leży śnieg i bywa ślisko" – czytamy w jednej ze styczniowych kronik. Niestety turyści często wyruszają na szlaki bez odpowiedniego obuwia. Pół biedy, gdy jest to droga nad Morskie Oko. Gorzej jak w adidasach porywają się na trudniejsze szlaki. Chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe.

Brak odpowiedniego sprzętu

W każdej zimowej kronice przewija się także hasło "brak odpowiedniego sprzętu". Turyści ruszają w Wysokie Tatry bez raków, kasku czy czekana. W tym sezonie doszło do groźnego wypadku w rejonie Przełęczy Liliowe. Małżeństwo schodziło z Beskidu. Poślizgnęli się i spadli – mężczyzna 350 m i utknął w jednym ze żlebów, a kobieta dotarła aż do tafli Zielonego Stawu. "W wyniku upadku turystka doznała urazu głowy i ogólnych potłuczeń, a jej mąż nie doznał żadnych obrażeń. Turyści nie posiadali odpowiedniego sprzętu (raki, czekan, kask) a wypadek ten należy rozpatrywać w kategorii Cudu Bożonarodzeniowego" – podsumował ratownik TOPR we wpisie. – W dolinie wystarczy nam oczywiście podstawowy sprzęt. Raki są potrzebne, gdy planujemy iść w teren wysokogórski albo np. chcemy dojść do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich – mówi Marcin Józefowicz.

– Raki i czekan powinny być nieodłączną parą. Turyści często o tym zapominają. Same raki nic nam nie dadzą. Bez czekana nie jesteśmy w stanie utrzymać równowagi przy wspinaczce albo zahamować podczas zjazdu – dodaje ratownik TOPR.

Już ciemno? Ale jak to?

Także w okresie świąteczno-noworocznym i ferii zimowych, nasilają się zgłoszenia związane z... zapadaniem ciemności. Turyści zbyt późno wyruszają w góry i są zaskoczeni, że o godz. 16 jest już ciemno. Zaczyna się panika i dzwonienie po pomoc. "Wszystkim wybierającym się w Tatry sugerujemy, aby zapoznali się z aktualnymi warunkami panującymi na szlakach. Komunikaty te dostępne są na stronach internetowych TPN oraz TOPR. Przypominamy, że w górach podobnie jak na nizinach po zachodzie słońca robi się ciemno…" – czytamy w kronice. W okolicach sylwestra głośno było o turystach, którzy utknęli na trasie nad Morskie Oko. Zrobiło się ciemno, fiakrzy przestali jeździć, więc zamiast schodzić samodzielnie, kilkudziesięcioosobowa grupa obdzwoniła wszystkie służby w okolicy, żądając, żeby ktoś po nich przyjechał. A co najgorsze, nie była to pierwsza tego typu sytuacja.

- Ciemność to nie jest wypadek losowy. Można sprawdzić, o której się ściemni i się na to przygotować. Należy zabrać w góry własne źródło światła i niech to nie będzie telefon komórkowy. On służy do dzwonienia. Używanie go jako latarki może doprowadzić do rozładowania baterii i ta podstawowa funkcja, czyli dzwonienie, nie będzie już dostępna – podkreśla Marcin Józefowicz.

Zagrożenie lawinowe – kompletny sprzęt powinien mieć każdy uczestnik

d3rrl7k

Podczas zimowych wypraw w góry należy pamiętać także o zagrożeniu lawinowym - jeśli istnieje - dowiemy się tego ze strony TOPR. Przed wyjściem w góry należy dopasować swoje plany do aktualnych i prognozowanych warunków w Tatrach. Jak czytamy na stronie TOPR, czynnikiem radykalnie zwiększającym zagrożenie lawinowe jest wiatr podczas i zaraz po opadach śniegu, oraz gwałtowne zmiany temperatury – szczególnie ocieplenie.

- Szanse przeżycia podczas wypadku lawinowego są wysokie podczas pierwszych 15 minut. Ratownicy w tak krótkim czasie nie są w stanie dotrzeć do osoby porwanej przez lawinę. Najważniejsza jest więc pomoc koleżeńska. Istotne jest posiadanie sprzętu (detektor lawinowy, sonda, łopatka) i umiejętność posługiwania się nim. Ok. 10 minut zajmuje odkopanie człowieka spod metrowej warstwy śniegu. Dlatego kompletny sprzęt powinien mieć każdy uczestnik wycieczki – mówi Marcin Józefowicz.

Zimą w górach łatwo się zgubić

Ratownicy muszą często interweniować, ponieważ turyści gubią drogę. Pokryte śniegiem szlaki są niewidoczne i jeśli ktoś nie zna dobrze Tatr rzeczywiście ma problem z odnalezieniem się. Ratownicy próbują naprowadzić turystów telefonicznie, ale nie zawsze jest to możliwe i wówczas muszą udać się na miejsce.

- Zimą podstawą jest dobre zaplanowanie wycieczki. Planowanie nie w odniesieniu do szlaków, które są właściwe na lato. Nie w odniesieniu do śladów innych turystów, bo też mogą być one niewłaściwe. Najlepiej wybrać własny wariant bezpieczeństwa. Istotny jest dobór nachylenia i wystawy. Nawiązujemy do szlaku, wyszukując warianty dużo bezpieczniejsze – mówi Józefowicz. - Trzeba nauczyć się czytać mapę. Bez tego trudno określić, w którym miejscu jesteśmy, szczególnie po ciemku czy we mgle. Trzeba umieć analizować teren, po którym będziemy się poruszać. Koniecznie trzeba dopasować nasz wariant przejścia do panujących warunków – ostrzega ratownik TOPR.

d3rrl7k

Niesforni turyści w Zakopanem. Zobacz wideo!

d3rrl7k

Podziel się opinią

Share

d3rrl7k

d3rrl7k