Parawany plażowe. Polski fenomen, który zadziwia świat

Zbliża się majówka. W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza, ale można być pewnym, że jeśli promienie słoneczne choć na chwilę mocniej przygrzeją, na polskich plażach pojawią się tysiące osób, które będą się opalać i zażywać kąpieli. Jeszcze jednego można być też pewnym – plażowicze tradycyjnie będą się też grodzić i oznaczać teren, stosując do tego celu różnobarwne parawany.

Parawany plażowe. Polski fenomen, który zadziwia świat
Źródło zdjęć: © Shutterstock.com

Podróżując po świecie, naszą uwagę przykuwają obyczaje niespotykane we własnych stronach. Są to zarówno zjawiska kulturowe, kultywowane tradycje czy specyficzne zachowania mieszkańców tych miejsc. Oczywiście należy liczyć się z tym, że także my jesteśmy bacznie obserwowani. Pojawiający się w Polsce zagraniczni turyści także fascynują się tym, czego nie mają u siebie. Ale zdarza się też, że niektóre nasze obyczaje są dla nich dziwne albo kompletnie niezrozumiałe. Tak jest m.in. z tradycją ustawiania na plażach parawanów. Utworzone z nich fortyfikacje, które pojawiają się w wielu polskich kurortach, są czasami tak rozbudowane, że nie pozwalają na sprawne przemieszczanie się po plaży.

Obraz
© Shutterstock.com

Kość niezgody

Temat stawiania parawanów powraca każdego roku jak bumerang. Wraz z nastaniem sezonu pojawiają się też różne koncepcje rozwiązania problemu – bo właśnie w kategoriach problemu postrzegają ten rytuał prezydenci, burmistrzowie i urzędnicy z nadmorskich kurortów. Sami na różne sposoby podchodzimy do tego zjawiska. Bywa, że traktujemy to w kategoriach folkloru. Są też Polacy, którzy uważają, że to forma niegroźnego dziwactwa i wychodzą z założenia, że na plaży jest tyle miejsce, że każdy powinien robić tam, co chce, o ile nie utrudnia to wypoczynku innym. Ale są też wśród nas tacy, którzy uznają ten fenomen za przejaw złego smaku albo "paździerza", porównywalnego z ubieraniem sandałów na skarpety czy podróżowaniem na wakacje z torbą zakupową z logo dyskontu. Mówiąc krótko, uważają stawianie plażowych parawanów za przejaw "januszowania", które godzi w wizerunek Polski i Polaków.

Czy rzeczywiście wznoszenie na plaży czy nad jeziorem konstrukcji złożonych z drewnianych kijków i materiału tekstylnego stanowi powód do wstydu przed turystami z obcych krajów? Z pewnością nie warto tu iść śladem wielu rodzimych celebrytów, którzy w ostatnich latach wielokrotnie dawali upust swoim narodowym kompleksom i w histerycznym tonie wypowiadali się na temat tego popularnego w Polsce zwyczaju plażowego, wylewając na jego zwolenników jego kultywowania litry pomyj. Z drugiej strony nie można się oszukiwać, że przybysze z zagranicy tego nie dostrzegają. Widzą to doskonale, wyrazem czego są *dziesiątki wypełnionych zdjęciami opisów polskiej osobliwości w prasie oraz serwisach na całym świecie. *

Obraz
© Shutterstock.com

Ta plaża jest „mojsza niż twojsza”

"Jeśli planujesz wakacje na wybrzeżu Bałtyku w północnej części Polski, lepiej kup albo sam skonstruuj separator oddzielający od reszty przestrzeni, jeśli chcesz się dopasować" - możemy przeczytać w jednym z artykułów. "Rzeczywistość polskich plaż wygląda tak, że urlopowicze odgradzają się od innych wczasowiczów przez specjalne ogrodzenia, a zatem wybierając się na polskie plaże nie zapomnijcie wziąć ze sobą ogrodzenia" - sugeruje rosyjskojęzyczny serwis byaki.net.

Zagraniczne media zauważają, że jest to zjawisko, które jest niemal niespotykane poza granicami Polski, a z pewnością nigdzie nie ma takiego rozmachu. Wskazują, że przywiązanie do odgradzania "swojego" kawałka plaży od reszty może być nieco kłopotliwe w szczycie wakacyjnego sezonu, gdy nad morzem wzrasta liczba wypoczywających, a omijanie kolejnych "grodzisk" przypomina bieg przez tor przeszkód. Z pojawiających się komentarzy można jednak wywnioskować, że jedynym poważnym problemem, związanym z ustawianiem parawanów, jest to, że niektórzy zawłaszczają znacznie więcej miejsca na plaży niż rzeczywiście potrzebują.

Za zaskakujący przez gości uznawany jest też fakt, że wielu polskich plażowiczów, którzy korzystają z tego rozwiązania, nie potrafi wskazać, dlaczego tak naprawdę zaznaczają w ten sposób swoje miejsce. Niektórzy nie chcą przyznać, że chcą w ten sposób np. uniknąć spojrzeń innych turystów. Z jednej strony mamy zatem tysiące letników, którzy sięgają po ten patent, a z drugiej niewielu, którzy chcą rozmawiać o tym, dlaczego to robią albo kluczących i posługujących się mało logicznymi argumentami. To wszystko sprawia, że turyści z innych krajów nie do końca potrafią zrozumieć tę naszą tradycję.

Obraz
© Shutterstock.com

Jest problem czy go nie ma?

Komentatorzy zwracają uwagę, że nie jest to w Polsce zjawisko nowe, ale dzięki rosnącej popularności mediów społecznościowych, informacje o polskim fenomenie zaczęły się upowszechniać. I rzeczywiście, widok tysięcy parawanów zasłaniających plażę to wcale nierzadka pocztówka, jaką chwalą się na swoich profilach zagraniczni turyści, którzy każdego roku coraz tłumniej odwiedzają nasz kraj. I właśnie ten ostatni fakt może warto mieć na uwadze, gdy martwimy się nadmiernie, jak goście odbiorą to nasze dziwne przyzwyczajenie, związane z tendencją do grodzenia się. Nie jest to może zbyt estetyczne, ale na pewno nie spowoduje, że turyści przestaną przyjeżdżać do Polski. Najczęściej traktują oni ten nasz nawyk jako egzotyczną ciekawostkę.

A jeśli już na poważnie chcemy zająć się problemem psucia naszego krajobrazu, to tematów do dyskusji na pewno nie zabraknie. Znacznie smutniejsze zjawisko stanowi z pewnością popularna w Polsce skłonność do separowania od reszty świata kamienic, bloków czy nawet przydomowych ogródków, bo właśnie takie ogrodzenia naprawdę szpecą nasze najbliższe otoczenie. Plażowe parawany pojawiają się i znikają. Betonowe, stalowe czy siatkowe konstrukcje zostają na dłużej.

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (355)