WP Turystyka

 
 
Polecane
Tematy
wp

Polska taka piękna, ale... sprawdź czego się wystrzegać

Morze, góry, kuchnia, gościnność i bezpieczeństwo. Za to turyści zagraniczni kochają Polskę i dzięki temu od kilku lat przyjeżdżają tu coraz częściej. Ale zanim wyjadą sprawdzają, czy na pewno dogadają się tu po angielsku, co mają zobaczyć i czego ewentualnie się bać. Sprawdziliśmy, przed czym przestrzegani są zagraniczni turyści, którzy wybierają się na urlop do Polski.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polska taka piękna, ale... sprawdź czego się wystrzegać
(Shutterstock.com, Fot: Pavel Vakhrushev)

W najnowszym raporcie World Economic Forum, Polska znalazła się na 48. miejscu wśród najbezpieczniejszych krajów świata. To spadek aż o 13 pozycji w stosunku do roku ubiegłego, ale nie powód do niepokoju, bo wiele miejsc jest ex aequo. Przy ocenie autorzy uwzględnili działania policji, wskaźnik przestępczości czy zagrożenie terrorystyczne. W tym samum raporcie możemy też wyczytać, jak wiele w Polsce mamy wspaniałych atrakcji turystycznych, zadbanych miejsc i dobrej infrastruktury hotelowej.

Jednak się boją?

Zagraniczni turyści lubią nasz kraj, o czym świadczą świetne pozycje chociażby w rankingach popularności miast. Na forach internetowych nie brakuje jednak pytań "czy w Polsce jest bezpiecznie?". W większości odpowiedzi brzmią pozytywnie. Turyści czasem żalą się na drogi, przestrzegają przed kieszonkowcami czy chuliganami. Większego hejtu brak. Postanowiliśmy jednak sprawdzić, przed czym przestrzegają turystów lokalne MSZ.

wp
Shutterstock.com
Podziel się

"Jazda samochodem w Polsce bywa niebezpieczna" – czytamy na stronie internetowej brytyjskiego MSZ. – "Polska to ważna trasa tranzytowa wschód - zachód, dlatego na drodze jest sporo tirów. Sieć drogowa jest ciągle modernizowana, a roboty drogowe są częste, szczególnie latem. Niektóre główne drogi, między dużymi miastami mogą być wąskie i słabo oznakowane, co sprawia, że jazda po zmroku jest szczególnie trudna".

Kieszonkowcy i demonstracje

Kanadyjczycy przestrzegani są przed kieszonkowcami. "Zorganizowane grupy złodziei działają w głównych miejscach turystycznych, w transporcie publicznym, na dworcach kolejowych, w pobliżu hoteli i na ruchliwych rynkach miast. Złodzieje na celowniku mają także trasę autobusową z i do lotniska im. Fryderyka Chopina w Warszawie". O tym procederze wspomina też australijski MSZ: "Złodzieje, pracując samodzielnie lub w małych grupach, działają na centralnych stacjach kolejowych, zwłaszcza w miastach nadbałtyckich: Gdańsku, Gdyni i Sopocie, ale także w Warszawie i Krakowie".

Shutterstock.com
Podziel się
wp

Z nowozelandzkiej strony, informującej o podróży do kraju nad Wisłą, dowiadujemy się, że: "Demonstracje w Polsce są powszechne, szczególnie w Warszawie. Nowozelandczykom zaleca się unikania wszelkich protestów i demonstracji. Chociaż są zazwyczaj pokojowe, to istnieje zagrożenie do wystąpienia zamieszek".

Amerykańskie i australijskie MSZ przestrzega jeszcze bardziej: "Istnieje zwiększone ryzyko demonstracji i protestów. Monitoruj lokalne media, zachowaj czujność i unikaj protestów i dużych zgromadzeń publicznych, ponieważ mogą stać się gwałtowne. Wówczas postępuj zgodnie z instrukcjami wydanymi przez władze lokalne".

Ostrożnie w klubach

Obywatelom USA radzi się także, by unikali klubów nocnych dla dorosłych. "W przeszłości zdarzało się, że w takich miejscach obsługa prezentowała zagranicznym klientom sztucznie napompowane rachunki i groziła osobom, które odmówiły zapłaty".

Shutterstock.com
Podziel się
wp

Na stronach większości ministerstw można także przeczytać, że podczas imprezowania w klubach nie należy pozostawiać drinków bez nadzoru lub pod opieką obcych. "Uważaj na przekąski, napoje, gumy lub papierosy od nowych znajomych, ponieważ mogą one zawierać narkotyki, pod wpływem których możesz zostać narażony na kradzież lub molestowanie seksualne" – ostrzegają Australijczycy.
Zobacz też: Za oceanem przestrzegają przed podróżą do Europy.

Polub WP Turystyka
wp
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.