Zamiast ryb wyławia śmieci. "Nie spodziewałem się garnka, znaku drogowego czy sedesu"
Zamiast ryb wyławia śmieci, głównie butelki, ale znalazł też sedes, fotel czy znak drogowy. Przemierza polskie jeziora i rzeki, aby wyciągnąć z nich to, co nigdy nie powinno się tam znaleźć. – Pomysł pojawił się spontanicznie. Zbieram śmieci z wody zazwyczaj po dwie godziny, tyle daję radę wytrzymać na kolanach na desce, żeby jeszcze czuć nogi – mówi nam Michał Żurawski.
N. Gumińska