Wzruszona Hatszepsut
Piękna, majestatyczna, nieprzenikniona... Królowa Hatszepsut, władająca Egiptem jako faraon trzy i pół tysiąca lat temu, wzrusza się rzadko. Jednak gdy już to czyni, niebo płacze nad całymi Tebami.
Piękna, majestatyczna, nieprzenikniona... Królowa Hatszepsut, władająca Egiptem jako faraon trzy i pół tysiąca lat temu, wzrusza się rzadko. Jednak gdy już to czyni, niebo płacze nad całymi Tebami.
Wzruszona Hatszepsut
Podobnie jak w starożytności, dzisiejszy odkrywca przybywa ze wschodu do Deir el-Bahari, gdzie wznosi się unikalna świątynia kultowa wspomnianej władczyni. Przeprawiając się przez Nil przekracza się tym samym granicę pomiędzy hałaśliwym światem żywych a melancholijnym królestwem umarłych.
Wzruszona Hatszepsut
Gebel – skalista pustynia wznosząca się na skraju pól uprawnych, dziś jest o wiele częściej odwiedzana niż w czasach antycznych. Setki znajdujących się tu grobów pieczętowano bowiem tuż po pogrzebie, skazując tym samym cmentarzysko na wieczną ciszę.
Wzruszona Hatszepsut
Nekropola tebańska ma jednak w sobie coś szczególnego. Jest bowiem zarazem miejscem pochówku i kultu pośmiertnego największych postaci starożytności – Ramzesa Wielkiego, Tutanchamona, a także Hatszepsut. Opuściwszy Dolinę Królów i dotarłszy do granicy pól uprawnych, turysta po kilku minutach marszu napotyka drogę prowadzącą na zachód. Podążamy nią również i my. Na jej końcu majaczy się niewyraźnie tarasowa budowla, znany z każdego podręcznika historii cud architektury.
Wzruszona Hatszepsut
Ołowiane chmury nad Doliną Nilu nie pozwalają nam jednak na całkowite uruchomienie wyobraźni i gdy docieramy do wejścia na dziedziniec świątynny, zaczyna padać deszcz. Biały wapień, z którego zbudowano przybytek, przybiera po chwili szary odcień; rampy stają się śliskie.
Wzruszona Hatszepsut
Kto może, pod portykami szuka osłony przed chłodnymi kroplami. Inni jak najszybciej wracają do autokarów. Hatszepsut płacze. A deszcz na Saharze nie należy do częstych zjawisk. Ponoć po raz ostatni kilka większych królowa uroniła w 1995 roku, kiedy to nawet dno pobliskiej Doliny Królów stało się błotniste.
Wzruszona Hatszepsut
Następnego dnia o poranku roztacza się przed nami niesamowity spektakl – świątynia przybiera złoty kolor w pierwszych promieniach słońca, a różowe niebo nad nekropolą pełne jest balonów, które obniżają lot nad każdym z okolicznych wzgórz. Przez granitowy portal patrzymy na Karnak, na wschód, gdzie też utkwiły swoje spojrzenia ‘ozyriaki’ Hatszepsut, przedstawiające władczynię z ponadczasowym, spokojnym uśmiechem na ustach. Dziś wiemy, że królowa jest zadowolona.