Dekompresja w samolocie. Co to znaczy?
Dekompresja w samolocie może napędzić strachu pasażerom. Szczególnie gdy znad głów wypadają maseczki tlenowe, a na pokładzie zaczyna się panika. Wyjaśniamy, na czym polega zjawisko dekompresji.
Dekompresją nazywa się utratę szczelności kabiny, czyli sytuację, w której na pokładzie nie ma możliwości utrzymania ciśnienia odpowiadającego temu na wysokości 2400 m. W chwili gdy zachodzi zjawisko dekompresji, dochodzi do wyrównania ciśnień pomiędzy wnętrzem samolotu, a jego otoczeniem zewnętrznym.
Dekompresja może nastąpić gwałtownie lub powoli
W momencie dekompresji ludzie nie są w stanie normalnie oddychać, dlatego z panelu nad głowami pasażerów wypadają maseczki tlenowe. Zjawisko może być szczególnie groźne, jeśli utrata ciśnienia w kabinie następuje powoli, np. na skutek nieszczelności drzwi pasażerskich. Pasażerowie mogą sobie wówczas nawet nie zdawać sprawy z następującego niedotlenienia.
Dekompresja może nastąpić również w sposób gwałtowny, np. w wyniku eksplozji lub wyrwania dziury w kadłubie samolotu. Słychać wówczas głośny i gwałtowny huk, a w kabinie, na skutek gwałtownego spadku temperatury i zmiany wilgotności powietrza może również nastąpić zamglenie.
Czytaj także: Zdjęcie ze Śnieżki przeraża. "Wariat bez wyobraźni"
Dekompresja na pokładzie samolotu lecącego do Brukseli
Z dekompresją zmierzyli się pasażerowie linii lotniczej LOT, którzy w poniedziałek, 24 stycznia lecieli z Warszawy do Brukseli. Na pokładzie znaleźli się m.in. polscy europosłowie. Robert Biedroń, Bogusław Liberadzki czy Elżbieta Łukacijewska opublikowali na Twitterze zdjęcia z wczorajszego burzliwego poranka.
"PILNE: Właśnie wylądowaliśmy awaryjnie na lotnisku w Düsseldorfie. Samolot LOT WAW-BRU miał dekompresję na pokładzie. Sytuacja wyglądała dramatycznie, ale została opanowana. Brawo załoga" - czytamy w poście udostępnionym na Twitterze przez Roberta Biedronia.
Na szczęście nikomu nic się nie stało.