Trwa ładowanie...

Ferie w Zakopanem. Tak spędziłam dzień w paszczy lwa

Na początku lutego sieć obiegły bajkowe zdjęcia z zasypanego grubą warstwą śniegu Podhala, a prognoza pogody pokazywała pełne słońce. Nie zastanawiałam się dwa razy i kupiłam bilety na pociąg. W Zakopanem, które w sezonie uchodzi za turystyczne piekło, spędziłam jeden dzień. Warto było?

Piękna zima w TatrachPiękna zima w TatrachŹródło: WP
d561uuj
d561uuj

To nie mój pierwszy, ale pewnie z dwudziesty raz w Zakopanem. Choć jestem w pełni świadoma jego wad (korki, tłumy, kiczowate atrakcje, tandetne pamiątki), wracam tam regularnie, bo Tatry przyciągają mnie jak żadne inne góry w Polsce. Najczęściej zatrzymuję się w okolicznych miejscowościach, ale tak całkowicie Zakopanego nie da się przecież uniknąć, jeśli celem są dla nas Tatry. Na Zakopane trzeba mieć jednak sposób.

Magiczny zakątek Zakopanego

Gdy przed godz. 7:00 wysiadam z pociągu, miasto jeszcze śpi. Na ulicach widać pojedyncze osoby spieszące się do pracy, ale turystów brak. Z ciekawości pierwsze kroki kieruję w miejsce, którego standardowo staram się unikać. Spacer o świcie po Krupówkach to nietypowe przeżycie - deptak zasypany jest śniegiem, nie ma na nim żywej duszy, żaden sklep czy stragan nie jest jeszcze otwarty.

O godz. 7:00 Krupówki świecą pustkami WP
O godz. 7:00 Krupówki świecą pustkamiŹródło: WP, fot: Iwona Kołczańska

Moim celem jest miejsce, które widać na horyzoncie i gdzie już dotarły pierwsze promienie słońca - Gubałówka. Chcę wjechać pierwszym kursem kolejki, która otwarta jest od godz. 8:00. Mam jeszcze chwilę czasu, więc zachodzę wcześniej do wyjątkowego zakątka, jakim jest Cmentarz na Pęksowym Brzyzku przy ulicy Kościeliskiej.

d561uuj

Na najstarszym cmentarzu w Zakopanem, który powstał w 1851 roku, zostały pochowane osoby, którym twórczości i pracy miasto zawdzięcza bardzo dużo. To miejsce, które kontrastuje ze znajdującymi się nieopodal Krupówkami - w ciągu dnia głośnymi, jarmarcznymi i zatłoczonymi. Na Pęksowym Brzyzku znajdziemy spokój i zadumę.

Przed godziną 8:00 jestem tu zupełnie sama, a cmentarz pokryty jest grubą warstwą śniegu. Promienie słońca przedzierają się powoli i tworzą niezwykły nastrój.

W zimowej szacie pięknie prezentuje się także znajdująca się przy cmentarzu murowana kaplica pod wezwaniem świętego Świerada i świętego Benedykta. To najstarsza budowla sakralna w Zakopanem - pochodzi z 1810 roku.

Cmentarz na Pęksowym Brzysku w pierwszych promieniach słońca WP
Cmentarz na Pęksowym Brzysku w pierwszych promieniach słońcaŹródło: WP, fot: Iwona Kołczańska

Gubałówka o poranku da się lubić

Zbliża się 8:00, więc ruszam w stronę dolnej stacji kolejki na Gubałówkę. Choć według godzin otwarcia powinna już działać, pierwszy kurs rusza o godz. 8:30. Przejazd góra-dół kosztuje 35 zł - bilety można kupić w kasie, jak i w biletomatach przed budynkiem. Przez pół godziny zbiera się mała grupka - trzech miejscowych i para z plecakami.

d561uuj

Okazuje się, że to turyści z Katowic, którzy przyjechali tym samym pociągiem, co ja. - Do Zakopanego wpadliśmy na jeden dzień. Wczoraj za to byliśmy nad morzem - opowiadają. Okazało się, że korzystają z biletu trzydniowego na pociągi i za 119 zł przemierzyli Polskę od Śląska przez Bałtyk po Tatry. - W planie po Gubałówce mamy termy, a potem już wracamy do domu. Ostatnio zrobiliśmy podobnie, też wpadliśmy na jeden dzień, tylko wtedy wybraliśmy się na Kasprowy - mówią.

Dojeżdżamy do górnej stacji, gdzie czeka na nas nie tylko przepiękna i skąpana w porannym słońcu panorama zimowych Tatr, ale też całkowita cisza i spokój - poza nami nie ma tutaj żadnych turystów, a kramy otwierają się dopiero o godz. 10:00, jak informuje nas pracownik PKL.

Źródło: Iwona Kołczańska, WP
Po godz. 8:30 na Gubałówce nie ma jeszcze żadnych turystów

Za dwie godziny zrobi się tutaj małe piekiełko - pełne turystów i kiczowatych pamiątek, co niestety trochę przyćmiewa piękny widok na Tatry. O poranku jest jednak zupełnie inaczej - można się rozkoszować wspaniałą panoramą, spacerować wśród ośnieżonych choinek i w spokoju grzać buzie w słońcu.

d561uuj

Kasprowy - alpejskie klimaty w Tatrach

Zjeżdżam z Gubałówki i wsiadam do busa do Kuźnic, bo po 10:00 wjeżdżam na Kasprowy Wierch. Dojazd z centrum kosztuje 4 zł. W Kuźnicach klimat jak w alpejskich ośrodkach - wszędzie widać narciarzy, a przed drewnianymi chatami, w których kryją się restauracje, stoją leżaki. Oczami wyobraźni widzę tatrzańskie après-ski.

Źródło: Iwona Kołczańska, WP
Zimowe Kuźnice

Przed kasami ustawia się już spora kolejka - pogoda jest piękna, więc na Kasprowy wjeżdżają nie tylko narciarze, choć gdy wsiadam do wagonika, widzę, że większość pasażerów ma ze sobą sprzęt. Bilet można kupić online na konkretną godzinę - przejazd góra-dół kosztuje 129 zł.

d561uuj

Warunki są świetne, więc już podczas jazdy widoki są obłędne. - Babia Góra patrzcie jak się świeci! Jak Kilimandżaro! Jak Fuji - mówi jeden ze snowboardzistów. Rzeczywiście, najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich, cały pokryty śniegiem, widać jak na dłoni.

Gdy wysiadamy na stacji górnej, zlokalizowanej 25 m poniżej szczytu Kasprowego, dalej czuć alpejski klimat.

Widok z Kasprowego Wierchu WP
Widok z Kasprowego WierchuŹródło: WP, fot: Iwona Kołczańska

Panorama Tatr w zimowej odsłonie zachwyca, a w dwóch kotłach na zboczach działają wyciągi krzesełkowe i poprowadzone są trasy o długości blisko 14 km (z homologacją FIS). Spod szczytu Kasprowego można zjechać na nartach aż do Kuźnic.

d561uuj

Po spacerze wokół szczytu czas w końcu na kawę. I to kawę w wyjątkowym miejscu. Poziom 1959 to najwyżej położona restauracja w Polsce. Za cappuccino i szarlotkę płacę 26 zł. Wrażenia są bezcenne: siadam na drewnianej ławie - wystrój restauracji nawiązuje do tematyki kolei linowych i gór - a za oknem rozpościera się obłędny widok na ośnieżone szczyty Tatr. Stolik dzielę z francuskimi turystami. - Nie spodziewaliśmy się, że w Polsce jest tak pięknie - przyznają.

Szarlotka z widokiem na Kasprowym Wierchu WP
Szarlotka z widokiem na Kasprowym WierchuŹródło: WP

Przed powrotem do Kuźnic zaglądam jeszcze do sklepu z pamiątkami, który nie ma nic wspólnego z chińską tandetą, którą można zobaczyć na większości straganów w mieście. Kolekcje pamiątkowych gadżetów i linia markowych ubrań zostały zaprojektowane na specjalne zamówienie Polskich Kolei Linowych.

d561uuj

Na deser tatrzańska dolina

Do zachodu słońca mam jeszcze parę godzin, więc postanawiam udać się na spacer do jednej z tatrzańskich dolin. Choć wybór pada na Chochołowską, przez zamieszanie z busami (w Zakopanem działa obecnie tymczasowy dworzec autobusowy), wraz z innymi turystami przeoczamy transport na Siwą Polanę. - Dziś Wacek nie jeździ, więc następy macie za godzinę - informuje nas kierowca na przystanku.

Czas nagli, bo zimą jednak wcześnie robi się ciemno, więc ostatecznie ląduję więc w Kirach, skąd rozpoczyna się szlak do Doliny Kościeliskiej. Bus z centrum kosztuje 7 zł, a wstęp do TPN 8 zł.

Tutaj wyraźnie czuć, że ferie w pełni. W dolinie tłumy turystów - głównie rodziny z dziećmi na sankach. W pierwszej chwili mam ochotę się wycofać, żeby nie psuć sobie pozytywnych wrażeń z przedpołudnia, ale ostatecznie ruszam szybkim krokiem w stronę Schroniska PTTK na Hali Ornak.

Źródło: Iwona Kołczańska, WP
Dolina Kościeliska to świetne miejsce na zimowy spacer

Jest już po 14:00, więc większość turystów idzie w przeciwnym kierunku. W połowie drogi na szlaku robi się pustawo i można się rozkoszować tatrzańską przyrodą w zimowej szacie. Słońce rozświetla górujące nad doliną skaliste szczyty, a śnieg co chwilę spada z gałęzi choinek.

W schronisku jest pełno ludzi, ale ławy przed budynkiem puste. Zamawiam zupę (19 zł) i szarlotkę na deser (15 zł). Zjadam z widokiem na góry, z których zniknęły już ostatnie promienie słońca. Czas wracać.

W Kirach zamiast wsiadać do busa, decyduję się na spacer w stronę centrum przez Kościelisko. Okazuje się to strzałem w dziesiątkę. Po drodze nie spotykam żywej duszy, za to mogę podziwiać tatrzańską architekturę z ośnieżonymi Tatrami w tle. Gdy mijam kościół św. Kazimierza Królewicza powoli robi się ciemno.

Widok na Tatry z Kościeliska WP
Widok na Tatry z KościeliskaŹródło: WP, fot: Iwona Kołczańska

Zakopane - piekło czy zimowy raj?

Przepis na Zakopane jest więc prosty. Wystarczy pewne miejsca omijać, a niektóre odwiedzać z samego rana albo pod koniec dnia, żeby zamiast utknąć w turystycznym piekle, móc przede wszystkim rozkoszować się pięknem gór.

Tym razem weszłam do poszczy lwa i odwiedziłam najbardziej turystyczne miejsca, a i tak do wieczornego pociągu wsiadam z pozytywnymi odczuciami - naładowana pięknymi widokami. Czy powtórzyłabym ten jednodniowy wypad? Choćby jutro!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d561uuj
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Paweł Kapusta - Redaktor naczelny WP
Paweł KapustaRedaktor Naczelny WP
d561uuj