Trwa ładowanie...

Maroko z Marią Seweryn

Od północy oblane Morzem Śródziemnym, od zachodu Oceanem Atlantyckim, przez jego środek przebiega pasmo Atlasu Wysokiego, a na południu rozciągają się szerokie i piaszczyste pustynie Sahary. Maroko – kraj kontrastów, niespodzianek, różnorodności i tradycji. Tutaj przy szklance słodkiej miętowej herbaty czas płynie wolniej, a w niektórych miejscach jakby zupełnie się zatrzymał… Tę bajkową krainę odkrywaliśmy wspólnie z Marią Seweryn.

Maroko z Marią SewerynŹródło: Mikołaj Nowacki
d24khee
d24khee

Od północy oblane Morzem Śródziemnym, od zachodu Oceanem Atlantyckim, przez jego środek przebiega pasmo Atlasu Wysokiego, a na południu rozciągają się szerokie i piaszczyste pustynie Sahary. Maroko – kraj kontrastów, niespodzianek, różnorodności i tradycji. Tutaj przy szklance słodkiej miętowej herbaty czas płynie wolniej, a w niektórych miejscach jakby zupełnie się zatrzymał… Tę bajkową krainę odkrywaliśmy wspólnie z Marią Seweryn.

Wylądowaliśmy. Jest 1.00 w nocy, a temperatura wynosi ok. 25 stopni Celsjusza. „Ja w ogóle nie znam Afryki, więc samo zaciągnięcie się upalnym marokańskim powietrzem było dla mnie ogromnym przeżyciem” – mówi Maria Seweryn. „Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżam, Maroko pachnie inaczej” – dodaje jedna z uczestniczek naszej wyprawy. Ciesząc się na tydzień pełen przygód i niezapomnianych chwil, pojechaliśmy do hotelu. Już pierwszego dnia o wrażenia nie było trudno. A to za sprawą malowniczego portowego miasta As-Sawira, które w czasach zależności od Francji było głównym ośrodkiem handlu międzynarodowego. Obecnie nie odgrywa ważnej roli gospodarczej, ale wciąż zadziwia swym pięknem. Zachwycają wąskie uliczki i zabytki wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To także raj dla windsurfingowców spragnionych wiatru znad Atlantyku. Nic dziwnego, że było to ulubione miasto Johna Lennona, Janis Joplin i mekka hipisów.

Prawdziwym sercem Maroka jest Marrakesz. To miejsce, gdzie rzeczywistość prześciga wyobrażenia. „Do tej pory myślałam, że tak może być tylko w filmach. A tu faktycznie słyszy się już z oddali muzykę, bębny, gwar i szum dobiegający ze znanego na całym świecie rynku Dżamaa al-Fina” – zachwyca się aktorka. Na bazarach, czyli tzw. sukach, można kupić wszystko – magnetofon szpulowy, żelazko na węgiel, telefon komórkowy, ubrania, jedzenie czy wyroby ze skóry. Magia towarzysząca temu wszystkiemu jest nie do opisania. Nocą główny plac wypełnia się grupami tanecznymi, zaklinaczami węży, treserami małp, milionem kolorowych świateł i… mieszanką orientalnych zapachów, od których przyjemnie kręci się w głowie. Warto również zwiedzić ogrody Yves’a Saint Laurenta, w których podobno do dziś czuć jego obecność.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w regionie Sus słynącym z rosnących tylko tam drzew arganowych, których nasiona wykorzystywane są do produkcji oliwy będącej m.in. składnikiem kosmetyków.

d24khee

Pustynna fabryka snów

Po takiej porcji wrażeń myśleliśmy, że nie może być już lepiej. I właśnie wtedy dotarliśmy do miasta Warrazat – przez niektórych nazywanego marokańskim Hollywood. Tu powstały trzy wytwórnie filmów. Najstarsza – Atlas Film Corporations Studios – ma już charakter muzeum i można ją zwiedzać przez cały rok. Tutaj stąpa się po tym samym piasku, po którym wcześniej chodzili Oliver Stone, Martin Scorsese, Ridley Scott, Sean Connery czy Russel Crowe. W środku zobaczymy m.in. Aleję Sfinksów z „Kleopatry”, wioskę z filmów o Mojżeszu, samolot Michaela Douglasa z „Klejnotu Nilu”, plac, na którym sprzedawano niewolników w „Gladiatorze” i plenery wykorzystane w „Aleksandrze Wielkim”. „Dla mnie jako osoby, która gra, zwiedzanie tych miejsc miało ogromne znaczenie. Zadziwiające jest to, że przedstawione na ekranie monumentalne budowle w rzeczywistości zrobione są jedynie z kartonu” – wspomina z uśmiechem Marysia. Z Maroka cała ekipa powróciła z kolekcją wrażeń i nadzieją na więcej.

Pocieszyła nas pewna stara Marokanka, mówiąc, że kto raz do niego przyjedzie, ten prędzej czy później do niego wraca. Chyba ma rację, bo Maria Seweryn już zapowiedziała, że do Maroka chce pojechać jeszcze raz!

Tekst: EWELINA BUCHNAJZER

d24khee
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d24khee