Trwa ładowanie...
d1ryif7

Pijani turyści w górach. Problem, który powraca

Niektórzy nie wyobrażają sobie wycieczki w góry bez wódki albo piwa. Niestety alkohol i góry to bardzo niebezpieczna mieszanka. - Grupa turystów pozostała na nocleg w schronisku. Po zakrapianej suto imprezie położyli się spać i nawet nie zauważyli, kiedy jeden z nich dosłownie wypadł przez okno - opowiada Ryszard Kurowski z beskidzkiej grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Niektórzy nie wyobrażają sobie wizyty w górach bez wypicia alkoholu
Niektórzy nie wyobrażają sobie wizyty w górach bez wypicia alkoholu (PAP, Fot: Grzegorz Momot)
d1ryif7

Urlopowa aura sprzyja rozluźnieniu, a wtedy wiele osób chętniej sięga po "procenty". Okazuje się, że także w górach. W ostatnich tygodniach coraz głośniej mówi się o problemie wędrowców, którym alkohol towarzyszy w trakcie przemieszczania się szlakami Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN). Czy tacy turyści to rzeczywiście problem?

W najwyższych polskich górach ze szlaków regularnie usuwane są śmieci. Akcje sprzątania Tatr systematycznie przeprowadzane są przez wolontariuszy, pracowników TPN i firm zajmujących się usuwaniem śmieci ze szlaków. Codziennie usuwają oni odpady pozostawiane przez nieodpowiedzialnych turystów. W tym roku w ramach akcji "Czyste Tatry", pomimo pandemii, po raz dziewiąty sprzątano góry. Udało się zebrać blisko pół tony odpadów w ciągu jednego dnia. Co znaleźć można na górskich szlakach? Najczęściej są to: plastikowe butelki po napojach, reklamówki, opakowania po żywności czy zużyte artykuły higieniczne. Nie brakuje też puszek i butelek po alkoholu. I tu pojawia się inny problem. Alkohol w górach.

Śmieci w górach to zazwyczaj butelki plastikowe i szklane oraz puszki 123RF
Śmieci w górach to zazwyczaj butelki plastikowe i szklane oraz puszki (123RF)

Szlaki usłane "małpkami"

- Z problemem picia alkoholu wiąże się problem śmiecenia – na szlakach można się natknąć na puszki po piwie czy niewielkie butelki potocznie zwane "małpkami", co jest zresztą problemem ogólnopolskim, nie tylko naszego parku – przyznała w rozmowie z Wirtualną Polską Paulina Kołodziejska z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

d1ryif7

Te opróżnione butelki po wódce znajdują się dosłownie wszędzie. Ze względu na ich niewielkie rozmiary, tuż po opróżnieniu, lądują nie tylko przy samych szlakach, ale czasami w sporej odległości od nich. Wzmagane przez promile odprężenie powoduje, że niektórzy przestają zaprzątać sobie głowę tak prozaiczną sprawą jak śmieci. Niestety, walka z tego typu zjawiskiem przypominać może walkę z wiatrakami. Poza edukacją nie można tak naprawdę wiele zrobić.

- Aby móc ukarać osobę za śmiecenie, trzeba ją oczywiście złapać na gorącym uczynku, a takie sytuacje są trudne do wychwycenia – wskazuje Paulina Kołodziejska.

Jak się pije w górach?

Ale większa ilość śmieci to nie jedyny problem. Nie jest tajemnicą, że góry i alkohol to nie najlepsze połączenie. Taki miks prowadzić może do sytuacji niebezpiecznych i wiązać się z koniecznością angażowania służb ratowniczych. Spożycie nadmiernej ilości alkoholu w górach sprawić może, że samodzielne zejście z górskiego szlaku nie będzie możliwe.

Przerwa na łyka wódki to niestety dla niektórych norma 123RF
Przerwa na łyka wódki to niestety dla niektórych norma (123RF)

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego nie ukrywają, że góry i zbyt dużo procentów we krwi to kiepska kombinacja, bo ściąganie ze szlaku człowieka, który ledwo stoi na nogach, stanowi podwójny problem dla służb ratowniczych. Mówienie o pijaństwie na polskich szlakach byłoby wprawdzie nadużyciem, ale ratownicy przyznają, że w każdym sezonie dochodzi do incydentów z udziałem turystów, którzy są "po kieliszku". Problemem jest tu fakt, że w czasie, kiedy ratownicy wyjeżdżają do osób w stanie wskazującym, pilnej pomocy może potrzebować ktoś inny.

d1ryif7

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Niedawno turysta zasnął w rejonie Suchej Przełęczy. Od mężczyzny wyraźnie czuć było woń alkoholu, a jedna z przechodzących w okolicy osób zaalarmowała służby. Ze względu na ryzyko wystąpienia burz, do akcji przystąpili ratownicy. Szybko okazało się, że mężczyzna był w stanie upojenia alkoholowego. Do tego stopnia, że był problem z nawiązaniem z nim kontaktu. Mężczyzna miał jednak dość sił, by... naubliżać osobom, które postanowiły mu pomóc zejść ze szlaku. Gagatkiem zajęła się policja, ale – przynajmniej na razie – obyło się dla niego bez większych konsekwencji.

Niemal w tym samym czasie w Tatrach interweniowano wobec pijanego woźnicy, który został ukarany przez policjantów mandatem. Ale wielu osobom picie w górach uchodzi na sucho.

- Osoby pod wpływem alkoholu nie są karane, ponieważ służby parków narodowych nie mają takich ustawowych kompetencji – zauważa Paulina Kołodziejska. - Chyba że osoby te dopuściłyby się aktów wandalizmu, wzniecały bójki, rozboje, wówczas nasze służby współdziałają z policją. Zdarzały się incydenty w schroniskach, kiedy interwencja Straży Parku i Policji okazywała się konieczna.

d1ryif7

Czy spożywanie alkoholu w Tatrach jest legalne?

Warto pamiętać, że na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego spożywanie alkoholu jest dopuszczalne jedynie w koncesjonowanych punktach sprzedaży alkoholu. Poza tymi wyznaczonymi miejscami sięganie po alkohol jest zabronione i niezgodne z prawem.

- Turysta może wypić np. piwo na miejscu, w lokalu, ale nie może, podobnie jak w innych miejscach publicznych, wędrować z nim szlakiem – wyjaśnia przedstawicielka Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Alkohol w górach można spożywać tylko w punktach gastronomicznych z koncesją (Zdjęcie poglądowe) Getty Images
Alkohol w górach można spożywać tylko w punktach gastronomicznych z koncesją (Zdjęcie poglądowe) (Getty Images)

Nie tylko alkohol

Ale alkohol nie jest jedyną substancją, po którą zdarza się sięgać odwiedzającym polskie Tatry. Stan jednej z osób, której trzeba było niedawno udzielać pomocy, wskazywał, że znajdowała się pod wpływem środków odurzających. W trakcie rozmowy telefonicznej z ratownikami TOPR turysta twierdził, że potrzebuje pomocy chirurga ze względu na urazy, jakich doznał – poinformował serwis naszemiasto.pl. Na miejscu, w rejonie Kasprowego Wierchu, okazało się, że nie cierpi on z powodu żadnych obrażeń. Pojawiły się natomiast podejrzenia, że mógł on wcześniej sięgać po substancje psychoaktywne.

d1ryif7

Ostatecznie mężczyzna trafił na oddział chorób psychiatrycznych z pododdziałem detoksykacyjnym.

Alkohol na szlaku - problem nie tylko w Tatrach

Ale turyści, którzy sięgają po używki ograniczające sprawność i koncentrację, a potem ruszają w góry, pojawiają się nie tylko na tatrzańskich szlakach. Z problemem pijanych górskich wędrowców spotkać się można na wszystkich lubianych górskich trasach. O tym, że konsekwencje czasami są znacznie poważniejsze, niż przyśnięcie na szlaku - przyznaje doświadczony górski ratownik Ryszard Kurowski z beskidzkiej grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Przypomniał on w rozmowie z nami, ku przestrodze, kilka takich historii, gdy spożywany w górach alkohol okazywał się źródłem poważnych problemów.

Góry i alkohol to nie jest dobre połączenie Getty Images
Góry i alkohol to nie jest dobre połączenie (Getty Images)

- Grupa turystów zdobywszy zimą Halę Rysianka, pozostała na nocleg w schronisku. Po zakrapianej suto imprezie położyli się spać i nawet nie zauważyli, kiedy jeden z nich dosłownie wypadł przez okno. Wychłodzonego i mocno poturbowanego turystę usłyszeli inni mieszkańcy schroniska i wezwali na pomoc ratowników GOPR - opowiada Ryszard Kurowski. - O dużym szczęściu może mówić zaś nietrzeźwy turysta, który po awanturze z rodziną, późnym jesiennym popołudniem, samotnie wybrał się ze schroniska na Hali Boraczej w kierunku Hali Lipowskiej. Wychłodzonego, pozbawionego butów i mocno zdezorientowanego wędrowca odnaleźli ratownicy GOPR kilkaset metrów od schroniska. Inny incydent miał miejsce na Potrójnej, gdzie młody turysta, po spożyciu alkoholu, wyszedł nocą ze schroniska i spadł z tarasu, doznając urazu głowy i nogi. Koledzy wzywając pomoc, opisywali że spadał bezwładnie... "jak kłoda".

d1ryif7

Ale zdarza się, że spożywany w górach w nadmiarze alkohol prowadzi do prawdziwych tragedii. Nasz rozmówca przywołał historię wypadku, który miał miejsce w 1992 r.

- Najtragiczniej zakończyła się imprezowa wycieczka w Rycerce. Grupa turystów planując nocleg na Oźnej, zatrzymała się w barze, spożywając tam alkohol. Podczas podejścia do schroniska, w trudnych warunkach pogodowych, odłączył się jeden z uczestników. Reszta grupy dotarła na nocleg, a brak kolegi zgłosili dopiero rano – opowiada ratownik GOPR. - W ekstremalnie trudnych, zimowych warunkach przez kilka dni ratownicy GOPR, straż pożarna i wojsko prowadzili akcję poszukiwawczą. Niestety nie udało się uratować młodego turysty, a jego ciało odnaleziono przypadkowo po kilku miesiącach w zupełnie innym terenie.

Ratownik przyznał, że pijani turyści w górach nie są na szczęście zjawiskiem nagminnym. Ale te wyjątki tylko potwierdzają, że podziwianie potęgi gór na rauszu jest zdecydowanie chybionym pomysłem, a konsekwencje podobnej lekkomyślności mogą być opłakane.

- Te akcje miały wprawdzie miejsce na przestrzeni lat, ale nic się w tej dziedzinie nie zmieniło i takie przypadki dalej się trafiają – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Ryszard Kurowski.

d1ryif7

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wyjazd w góry po nowemu. Za parking zapłacisz w aplikacji

d1ryif7

Podziel się opinią

Share
d1ryif7
d1ryif7