Trwa ładowanie...

Podróż po nierealne wrażenia. Testowaliśmy jedną z popularnych atrakcji Dubaju

Nie trzeba lecieć na drugi koniec świata, żeby zagrać w grę wykorzystującą wirtualną rzeczywistość. Jednak w Dubaju ta atrakcja jest wyjątkowo popularna i na tyle rozwinięta, że gwarantuje wyjątkowe doznania. Nie doświadczycie ich, zakładając po prostu okulary VR i biorąc do rąk czujnik. Sprawdziliśmy, jak to się robi w Emiratach.

Dla wielu osób pobyt w Dubaju to jedno wielkie poszukiwanie mocnych wrażeńDla wielu osób pobyt w Dubaju to jedno wielkie poszukiwanie mocnych wrażeńŹródło: WP, fot: Katarzyna Wośko
d2e11tl
d2e11tl

Postanowiliśmy przetestować emirackie VR w jednym z najpopularniejszych centrów rozrywki, oferujących tego typu zabawy. Wybieramy obiekt Dreamscape znajdujący się na terenie centrum handlowego Mall of the Emirates. Na seans przychodzimy z 15-minutowym wyprzedzeniem, mocną, pięcioosobową grupą ludzi żądnych silnych wrażeń.

Witają nas marketingowe opisy miejsca: "Łącząc emocje hollywoodzkich opowieści, niesamowite doznania znane z parków rozrywki i oszałamiającą nową technologię, Dreamscape stanowi doświadczenie VR, dzięki któremu poznacie nowe światy, a Wasze granice rzeczywistości wirtualnej przesuną się maksymalnie".

Mall of the Emirates, centrum handlowe w Dubaju. To tutaj ukryte są pokoje, z których przenosimy się do innych światów VR Adobe Stock
Mall of the Emirates, centrum handlowe w Dubaju. To tutaj ukryte są pokoje, z których przenosimy się do innych światów VRŹródło: Adobe Stock, fot: Only Fabrizio

Ubrani i uzbrojeni

Instruktor wprowadza nas do niewielkiego pokoju wyglądającego trochę jak szatnia dla piłkarzy i przygotowuje sprzęt. Każdy z nas zakłada opaski z czujnikami na dłonie i na stopy, do tego spory plecak na ramiona. Na głowy dostajemy solidne kaski. To zaczyna nas trochę niepokoić. Przecież to miała być rzeczywistość wirtualna…

d2e11tl

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Halo Polacy". Różnice kulturowe mogą zaskakiwać. "Wietnamczycy traktują picie alkoholu jak konkurencję"

Instruktor sprawdza mocowania, objaśnia zasady gry. Kilka razy powtarza: jeśli ktoś z was będzie chciał przerwać, zawołajcie mnie po imieniu. Wtedy jeszcze nie wiemy, że już za chwilę nie będziemy w stanie przypomnieć sobie nawet jego imienia...

Uzbrojeni w wiedzę przekazaną nam w instrukcjach, przechodzimy do drugiego pomieszczenia. Właściwie nic w nim nie ma. Ciemne ściany, jakieś metalowe relingi, zarysowany na podłodze okrąg. Dostajemy okulary. Wreszcie coś, o czym wiemy, do czego będzie nam służyło…

d2e11tl

Pojawia się drugi instruktor. Jakimiś przełącznikami uruchamiają zabawę, a nam rzedną miny. Nasze ciała się zmieniają. To co widzimy, patrząc na siebie nawzajem i na własne nogi, w niczym nie przypomina obrazu sprzed kilku sekund. Pomieszczenie zaczyna się wypełniać, a głos w naszych głowach mówi, że zaraz zejdziemy głęboko na dno oceanu.

Granie całymi grupami w technologii VR jest w Dubaju bardzo popularne Licencjodawca
Granie całymi grupami w technologii VR jest w Dubaju bardzo popularneŹródło: Licencjodawca, fot: DIgilife

Strach przed ciemną wodą

Dla kogoś takiego jak ja, kto boi się ciemnej wody, to wystarczający powód, żeby wpaść w panikę. Jak się okazuje – nie tylko dla mnie. Jedna z uczestniczek woła instruktora. Nie widzimy, co się dzieje "na zewnątrz", ale nasza koleżanka znika z platformy, na której stoimy. Każdy kurczowo chwyta się barierki. Przed nami ciemna czeluść wypełniona wodą. Zanurzamy się. Z oddali słychać głos: oddychajcie! Schodzimy głębiej i głębiej. Momentami jest tak ciemno, że nie widzę nic. Czuję tylko, jak prąd morski albo przepływająca wielka ryba popycha mnie w bok. Tracę równowagę, ale nie przewracam się.

Źródło: Katarzyna Wośko, WP
Każdy zakątek Dubaju to inny klimat, inne doznania i inne atrakcje

Głos w głowie każe nam wyjść z kapsuły, w której byliśmy i przesiąść się na podwodne skutery. Wsiadam. Skuter rusza. Staram się kierować nim między rafami koralowymi, między ławicami ryb. Momentami jest pięknie i zachwycająco, patrzę w górę, na boki. Momentami robi się strasznie. Wpływamy do jakiejś podwodnej jaskini bez wyjścia. Czuję, że serce mi wali tak mocno, że słyszę to w całej głowie. Rozbłyskuje jakieś wyładowanie węgorza elektrycznego. Udaje się znaleźć wyjście z jaskini. Nad nami pojawia się ogromny wieloryb. Jego płetwa ogonowa jest tak wielka, że kiedy nią machnie, z pewnością zmiecie nas wszystkich…

d2e11tl

Nie zdradzam dalszej fabuły, bo może kiedyś będziecie mieli okazję przeżyć tę przygodę…

Z wypiekami na twarzach

Po przejściu pierwszej gry jesteśmy tak rozemocjonowani, że kiedy instruktor nas pyta, czy chcemy spróbować czegoś mocniejszego, ochoczo kiwamy głowami. Każdy ma wypieki na twarzy.

Zdejmujemy jedne czujniki, zakładamy inne, zmieniamy plecaki, zmieniamy kaski i okulary. Wchodzimy do nowego pomieszczenia. Klimat podobny do poprzedniego, ale teraz jest więcej barierek, słupków itp. rzeczy. Nasza koleżanka, którą głębia oceanu przeraziła, od razu zajmuje pozycję obserwatora. W grze jest nas więc czworo.

d2e11tl

Stajemy się grupą archeologów, a może łowców przygód, którzy wkraczają na teren zagubionej gdzieś głęboko w dżungli starożytnej świątyni boga Węża. Wchodzimy do podziemnego korytarza. Wszystko zaczyna się trząść. Z trudem utrzymujemy równowagę. Zapalamy pochodnie (skąd nagle mamy w rękach płonące pochodnie?). Czuję ciepło ognia. Boje się, że podpalę sobie włosy, bo strop jest bardzo nisko. Nie pamiętam, że w grze nie mam przecież długich, rozpuszczonych włosów.

Strasznie się drzemy

Nagle chodnik pęka i dwoje z nas zostaje odciętych od drugiej pary. Tracimy naszych towarzyszy z oczu. Próbujemy się przedostać dalej. Wszędzie są pajęczyny. Czuję je na twarzy. Staramy się palić je ogniem pochodni. Strasznie się drzemy. Ze strachu, z emocji, żeby przekrzyczeć odgłosy walących się ruin. Nadchodzi najgorsze. Nagle z pękniętej ściany wybiegają pająki. Dziesiątki, setki pająków. Próbuję się od nich uchylać, podskakuję, ale są wszędzie. Kolega, z którym jestem w jakimś ślepym zaułku, próbuje je odstraszać pochodnią. Ja chyba tylko wrzeszczę. Jakimś cudem udaje nam się przedostać na most nad rzeką, ale jest na nim spore pęknięcie. Bierzemy rozpęd i skaczemy na drugą stronę. Most się zrywa, a my spadamy do wagonika jakiejś dzikiej kolejki górniczej. Spadają też nasi zgubieni wcześniej towarzysze podroży.

d2e11tl

Z wypiekami na twarzach

Kiedy wychodzimy z gry jesteśmy zgrzani (choć pomieszczenie jest dobrze klimatyzowane), wypieki na twarzach osiągają kolor purpury, krzyczymy do siebie jeden przez drugiego, wszyscy mamy zdarte głosy.

Koleżanka, która obserwowała nasze zmagania z boku, bez gogli i całego tego sprzętu VR, jest spłakana ze śmiechu. Widziała nasze ucieczki, skoki nad przepaścią i szalone jazdy bez otaczającej, wirtualnej scenerii. Nie wiem, kto bawił się lepiej: my czy ona. Nie wiem też, ile czasu nie było nas w realu. Może to było 15 minut, a może godzina? Dwie?

Jedno jest pewne. W mojej pamięci pozostało wspomnienie przerażającej wyprawy archeologicznej do ruin antycznej świątyni boga Węża. Pamiętam dżunglę, pamiętam zapach wilgotnych, podziemnych korytarzy, prawie słyszę odgłosy walących się kamiennych bloków. Pamiętam też ciągle te setki pająków...

d2e11tl

To wspomnienie z wirtualnego świata niczym się nie różni od innych moich wspomnień z rzeczywistości. Jest tak samo nieprawdopodobne i tak samo intensywne, jak cały Dubaj…

Informacje praktyczne

Koszt jednej gry dla pięciu graczy to blisko 400 dirhamów (niecałe 600 zł). W większości gier nie mogą uczestniczyć dzieci poniżej 10. roku życia i poniżej 122 cm wzrostu, a osobom poniżej 13. roku życia muszą towarzyszyć dorośli. Nie należy ubierać się w długie spódnice czy sukienki ani w spodnie z rozszerzanymi nogawkami.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2e11tl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2e11tl