MiastaPolskie zimowe kurorty: Szczawnica

Polskie zimowe kurorty: Szczawnica

Polskie zimowe kurorty: Szczawnica
Źródło zdjęć: © pkl.pl

Troszkę retro w klimatach PRL-u, ze szczyptą węgierskiego smaczku i potężną dawką prawdziwie góralskiego klimatu. Nad położoną w dolinie potoku Grajcarek Szczawnicą góruje Palenica. To dla tego miejsca – szczytu z położonymi tuż przy centrum miasta trasami narciarskimi – przyjeżdża się tu zimą. A po nartach?

Po nartach oczywiście można wybrać się na dancing. Tak pewnie powiedzieliby ci, którym Szczawnica kojarzy się z tłumami kuracjuszy i uzdrowiskami z czasów PRL. Wtedy wokół miasta powstały trzy wielkie kompleksy (tzw. sanatoria branżowe): Hutnik, Papiernik i Budowlani. Historia uzdrowiska zaczęła się jednak dużo wcześniej, a do sukcesu tego miejsca przyczynił się Węgier – Józef Szalay, który poświęcił Szczawnicy 40 lat swojego życia. Pobudował pierwsze budynki uzdrowiskowe, zbudował chodniki, powiększył park. Zapraszał też do Szczawnicy znamienitych gości – w uzdrowisku bywali Norwid, Asnyk, Sienkiewicz, Konopnicka czy Matejko.

1 / 5

Narty w mieście i za miastem

Obraz
© pkl.pl

Dziś Szczawnica i Pieniny kojarzą się przede wszystkim ze spływami Dunajcem. To latem. Zimą od lat 90-tych chętnie zaglądają tu narciarze. Najpopularniejszą stacją narciarską jest Palenica. Szczyt o tej samej nazwie góruje nad miastem. Z centrum na stok jest zaledwie kilka kroków, co jest sporym ułatwieniem dla tych, którzy samochód wolą zostawić zimą w garażu. Na szczyt (722 m n. p. m.) wjeżdżamy czteroosobową kolejką krzesełkową. Poza nią czynne są jeszcze trzy wyciągi i zjeżdżalnia dla tych, którzy nie jeżdżą na nartach, a szukają adrenaliny. Narciarze mają do dyspozycji cztery trasy (trzy łatwe, jedną trudną z homologacją FIS). Kiedy na miejskim stoku robi się tłoczno, można wybrać się do leżących w granicach administracyjnych miasta Jaworek. Arena Narciarska jest młodszym od Palenicy ośrodkiem (działa od 2009 roku) i spodoba się przede wszystkim rodzinom z dziećmi. Działa tam dwuosobowa kolej linowa i dwa orczyki. Tras jest sześć – w większości są to trasy łatwe, dwie częściowo są zakwalifikowane jako czerwone (o średnim stopniu trudności).

2 / 5

Owczarnia dla ludzi muzyki

Obraz
© Wikimedia Commons - Uznanie Autorstwa CC BY

Po nartach koniecznie trzeba zajrzeć do znanej na świecie Muzycznej Owczarni. Ze stoku w Jaworkach będzie bliżej, bo Owczarnia jest w tym samym rejonie, ale wyprawić warto nawet z centrum miasta i nawet po bardzo intensywnym narciarskim dniu. Położoną nad potokiem starą owczarnię w 1997 roku kupił artysta Wieńczysław Kołodziejski. Prezesem honorowym komitetu założycielskiego Stowarzyszenia „Muzyczna Owczarnia” został Nigel Kennedy (którego imieniem nazwano potem prowadzący do klubu most), a wśród członków Komitetu znajdują się m.in. Hanna Banaszak, Krzysztof Cugowski i Kuba Badach. Z marzeń Wietka (tak przyjaciele mówią o Wieńczysławie Kołodziejskim) i jego przyjaciół zrodziło się miejsce, które tętni życiem cały rok. Zimowym wieczorem w tej pełnej ciepła i światła oazie znajdziesz nie tylko dobrą muzykę (granych jest tu około 100 koncertów rocznie), ale i wspaniała atmosferę.

3 / 5

Nie taka zwykła H2O

Obraz
© Shutterstock.com

Z przyzwyczajeń starszych kuracjuszy i sanatoryjnych tradycji można sobie żartować (ach te dancingi!), ale zdrowotnym właściwościom szczawnickich wód nie sposób zaprzeczyć. To im miejscowość zawdzięcza swoją nazwę i popularność. Szczawy to kwaśne wody mineralne zawierające dwutlenek węgla. Na terenie uzdrowiska znajduje się aż 12 źródeł leczniczych wód – każda z nich ma swoje szczególne właściwości, jednak wszystkie polecane są przy problemach z drogami oddechowymi, żołądkiem, miażdżycy czy osteoporozie. Mają piękne imiona – Stefan, Józefina, Magdalena, Jan, Szymon. Niestety ich smak niewielu zachwyca. Wrażliwszym pomóc może ponoć zatykanie nosa, a smakoszom wody ognistej polecamy wizytę w pobliskim Łącku. Tam można kupić napój, który zgodnie z lokalnym porzekadłem „daje krzepę i pieści lica”. Śliwowica łącka jest znanym choć produktem regionalnym i skutecznym ponoć lekiem na zimowe przeziębienie.

4 / 5

Wąwóz jak malowany

Obraz
© flickr.com

Malowniczy latem, jeszcze piękniejszy zimą. Mierząca niespełna kilometr trasa wiodąca przez wąwóz Homole uznawana jest za jedną z ciekawszych w polskich górach. W sezonie letnim spokojnie wąwozem mogą spacerować rodziny z dziećmi, zimą trasa jest trudniejsza – częściowo prowadzi po mostkach i schodach, przy oblodzeniu mogą więc pojawić się problemy. Ale warto poświęcić chociaż jeden dzień i na narty wybrać się dopiero po południu (stoki Palenicy są oświetlone), a rankiem wybrać się na spacer przez Homole. Po wąskim dnie wąwozu płynie potok Kamionka. Malownicze latem kaskady zimą (przynajmniej częściowo) zamieniają się w nieprawdopodobne lodowe rzeźby. To jedno z tych miejsc w Polsce, gdzie na spacerze można spotkać poszukiwaczyskarbów. Z wąwozem związanych jest wiele legend, ale niewiele z nich ma potwierdzenie w źródłach historycznych. Na pewno była tu warownia broniona przez skały. Wąwóz był też pewnego rodzaju skarbem dla pasterzy. Wypasając tu owce, mogli się lenić i w spokoju cieszyć krajobrazami – owce i tak nie miały dokąd uciec.

5 / 5

Dwa zamki, biała dama i zapora

Obraz
© Shutterstock.com

Jeśli już mowa o legendach, to warto wspomnieć o lokalnym duchu. Swoją zjawę ma większość zamków Polsce. Tu w niedużej odległości są dwa zamki, ale duch jest tylko jeden. Za to bardzo egzotyczny, bo węgiersko-indiański. Na zamku w Niedzicy straszy Umina, córka Sebastiana Berzevicy, który wyjechał do Peru. Spotkania z duchem nie gwarantujemy, ale pewną atrakcją (oprócz samego zamku oczywiście) są też zapora i elektrownia. Dla turystów udostępnione są zarówno pomieszczenia technologiczne elektrowni jak i podziemny tunel, ze znajdującą się w nim galerią kontrolną zapory, poprowadzoną w skale na głębokości ponad 45 metrów od lustra wody i tamy. Ze średniowiecznego zamku w Czorsztynie zostały już tylko ruiny. Budowla wznosi się nad jeziorem Czorsztyńskim, które powstało w wyniku spiętrzenia wody na zaporze. Jeszcze na początku lat 90-tych nie było tu jeziora, a u stóp zamku w latach 70-tych ubiegłego wieku leżała zamieszkana wieś Maniowy. Malowniczy widok ze średniowiecznego zamku, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być naturalnym krajobrazem, jest tak naprawdę wynikiem działalności człowieka.

Źródło artykułu:WP Turystyka

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (0)