Trwa ładowanie...
d3fg5ho

Tatry bez tłumów, czyli jesień w górach. Nie tylko Morskie Oko i Giewont

Tłumy na szlakach potrafią skutecznie zepsuć nam pobyt w górach. Na szczęście są sposoby, by rozkoszować się Tatrami w ciszy i bez towarzystwa tysięcy spacerowiczów. Jak to zrobić?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dla wielu turystów jesień to najpiękniejsza pora roku na wędrówki po górach
Dla wielu turystów jesień to najpiękniejsza pora roku na wędrówki po górach (Shutterstock.com)
d3fg5ho

Najpopularniejsze tatrzańskie szlaki, jak "asfaltówka" do Morskiego Oka czy trasa na Giewont, latem przypominają miejskie deptaki. Ludzi jest tu równie dużo jak na Krupówkach w Zakopanem czy sopockim "Monciaku". Szczyt słynnego "Śpiącego Rycerza" w środku sezonu zdobywa ponad tysiąc osób dziennie, a najbardziej znane tatrzańskie jezioro w piękny lipcowy czy sierpniowy dzień przyciąga nawet 10 tysięcy turystów.

Wędrowanie po górach w tak licznym towarzystwie to dla wielu osób prawdziwa tortura. Zamiast rozkoszowania się pięknem przyrody, odkrywaniem coraz to nowych krajobrazów, wypatrywania mieszkańców tych pięknych terenów i wsłuchiwania się w muzykę gór, mamy miejski gwar przeniesiony na tatrzańskie szlaki. Muzyka, rozmowy, wszechobecne dzwonki telefonów, gwar… Zamiast podziwiać to, co wokół nas, skupiamy się na bezkolizyjnym wyprzedzaniu spacerowiczów w klapkach i setek osób robiących sobie selfie w najdziwniejszych miejscach. A przecież po to ruszamy w góry, by choć przez kilka godzin pobyć tylko ze sobą i przyrodą. Bez miejskiego hałasu, pośpiechu czy korków.

Shutterstock.com

Górski kalendarz

Wiadomo, że wszystkie miejsca, które przyciągają turystów, są najbardziej oblegane podczas wakacji. Letnia przerwa w szkole to czas, gdy większość rodziców bierze urlop i zabiera swoje pociechy na wypoczynek. Jednocześnie o tej porze roku spodziewamy się najładniejszej pogody, nic więc dziwnego, że zdecydowana większość Polaków wyjeżdża na wakacje w lipcu i sierpniu. Urlopy od jesieni do wiosny poświęcamy raczej na wypady w "ciepłe kraje".

d3fg5ho

A to znaczy, że już w pierwszych dniach września ruch na tatrzańskich szlakach drastycznie maleje. W górach pozostają niemal wyłącznie studenci i prawdziwi miłośnicy górskich wędrówek, którzy tak naprawdę nigdy nie opuszczają ukochanych terenów i rzadko wybierają popularne wśród zwykłych turystów szlaki.

Wyjazd w Tatry we wrześniu czy październiku jest atrakcyjny nie tylko ze względu na mniejszą frekwencję. Na początku jesieni, pogoda często jeszcze dopisuje, ale czuć już nadchodzącą zimę. A to gwarantuje wspaniałe widoki. Poranne mgły nad dolinami, mieniąca się wszystkimi kolorami jesieni roślinność, cienie malowane na zboczach przez ciepłe światło, wędrującego niżej niż latem słońca. Jesienne góry mają swój nieodparty urok, który będziemy mogli odkrywać podczas niemal samotnych spacerów.

Shutterstock.com

Sekrety poranka

Prawdziwi taternicy radzą, by w góry zawsze ruszać o poranku. Przemawiają za tym przede wszystkim względy praktyczne. Im wcześniej wyjdziemy, tym dłuższy mamy dzień i więcej czasu na ewentualne przystanki czy nieprzewidziane sytuacje. Równocześnie rankiem rzadziej występują załamania pogody czy burze. O tej porze - nawet latem - znacznie łatwiej unikniemy też tłumów. Ruch na szlakach w lipcu czy sierpniu zaczyna się nasilać około godziny 10. Wyruszając na trasę o godzinie 7, mamy więc trzy godziny przewagi i, nawet przy licznych postojach, raczej nie zostaniemy dogonieni przez falę spacerowiczów.

d3fg5ho

O poranku mamy też największą szansę na niezwykłe spotkania. To właśnie o tej porze wychodzą na żer kozice. Gdy słońce jest już wysoko, zwierzęta chowają się w zacienionych kryjówkach, przeczekują turystyczny zgiełk i spokojnie trawią posiłek.

Nad ranem mamy też większą szansę, by wypatrzeć świstaki. Te płochliwe stworzonka nie garną się do ludzi, ale jeśli zauważymy gdzieś świstakowe norki czy wydeptane przez zwierzęta ścieżki między kamieniami, możemy usiąść i w ciszy poczekać, aż wychyli się strażnik stada. W ciągu dnia, gdy szlakiem wędrują setki turystów, hałas raczej je spłoszy.

Shutterstock.com

Wędrując po Tatrach jesienią uważnie przyglądajmy się też polom jagodowym. Czasem można na nich wypatrzyć raczącego się słodkimi owocami niedźwiedzia. Pamiętajmy jednak, że to potencjalnie bardzo niebezpieczne zwierzę, nie próbujmy więc podchodzić do niego czy w jakikolwiek sposób go zaczepiać.

d3fg5ho

Alternatywne trasy

Wybierając się w Tatry jesienią, raczej nie musimy się obawiać tłumu turystów. Nawet na najpopularniejszych szlakach letnie korki zmieniają się w ruch "średnio nasilony". Mimo to warto poszukać w górach alternatywnych tras i szlaków. O tej porze roku przez cały dzień spotkamy na nich zaledwie kilka osób, a jeśli przyjdzie nam ochota, by odwiedzić Tatry latem, znajomość mniej wydeptanych szlaków z pewnością bardzo nam się przyda.

Najbardziej turystyczne miejsca w górach zyskały taką pozycję nie bez przyczyny. Są szczególnie atrakcyjne, oferują piękne widoki, a dotarcie do nich nie wymaga specjalistycznego sprzętu, wyjątkowych umiejętności czy kondycji.

Wybierając mniej uczęszczane szlaki, wcale nie musimy jednak rezygnować z odwiedzania najpiękniejszych zakątków, czy skazywać się na trudne, wielogodzinne wyprawy, by dotrzeć do miejsc niedostępnych dla przeciętnego turysty. Często wystarczy, że do celu ruszymy po prostu mniej popularną drogą, albo przejdziemy kawałek dalej niż większość turystów.

Shutterstock.com

Doskonałym przykładem jest tu Morskie Oko. Jeśli chcemy w spokoju i bez towarzystwa napawać się urokiem największego tatrzańskiego jeziorka, wystarczy, że zmienimy perspektywę. Większość turystów kończy spacer w okolicach schroniska, więc brzeg od tej strony, często wygląda jak plaża w Juracie w środku lata. Wystarczy jednak, że oddalimy się kilka kroków, w stronę małego półwyspu przy kapliczce Matki Bożej od szczęśliwych powrotów i już znajdziemy sporo wolnej przestrzeni. Jeszcze luźniej będzie po przeciwnej stronie stawu (vis a vis schroniska). Mało osób zadaje sobie trud, by dotrzeć tak daleko, a ci, którzy decydują się na wędrówkę, zazwyczaj odchodzą na szlak nad Czarny Staw Pod Rysami.

d3fg5ho

Czerwone Wierchy - klasyka z innej perspektywy

Szlak przez Czerwone Wierchy z pewnością należą do najpopularniejszych i najbardziej znanych tras turystycznych w polskich Tatrach. Jednak nawet latem, nie musimy obawiać się tu tłumów. Przede wszystkim dlatego, że droga jest dość długa i żmudna, a to zniechęca turystów o gorszej kondycji. Jednocześnie masyw można zdobywać, wybierając różne szlaki. Jeśli chcemy uniknąć większego towarzystwa, wybierzmy jeden z mniej uczęszczanych szlaków - np. przez Dolinę Tomanową. Kilkugodzinna wędrówka rozpoczyna się w Dolinie Kościeliskiej. Spod schroniska Ornak zielony szlak prowadzi na pierwszy z czterech szczytów - Ciemniak. Z niego czerwonym szlakiem dochodzimy do Kopy Kondrackiej, zdobywając po drodze Krzesanicę (najwyższą z wierchów - 2122 m n.p.m.) i Małołączniak.

Shutterstock.com

Na Czerwone Wierchy najlepiej wybrać się wczesną jesienią, kiedy dzień jest jeszcze dość długi, by spokojnie pokonać cały masyw podczas jednodniowej wędrówki, a frekwencja na trasach znacznie mniejsza. Jednak powodem, który przede wszystkim przemawia za wybraniem tej trasy jesienią, są porastające zbocza wierchów trawy, które w tym okresie zmieniają barwę na szkarłatno-rdzawą. We wrześniu nikt, kto wędruje tym szlakiem, nie będzie miał wątpliwości skąd pochodzi nazwa malowniczego masywu.

d3fg5ho

Z Doliny Kościeliskiej do Chochołowskiej, czyli najmniej uczęszczany fragment Ścieżki nad Reglami

Dolina Kościeliska jest uważana za jedną z najpiękniejszych w Tatrach. Każdego lata odwiedzają ją dziesiątki tysięcy turystów, którzy na własne oczy chcą odkryć kryjące się w niej piękne zakątki.

Nie mniej znana, choć nie aż tak tłoczna, jest Dolina Chochołowska - największa w polskich Tatrach. Aż trudno uwierzyć, że odcinek Ścieżki nad Reglami, łączący te dwie górskie doliny, nie cieszy się popularnością wśród turystów. O ile łatwo zrozumieć, dlaczego nie zaglądają tu zapaleni górscy wędrowcy, którzy szukają na szlaku wyzwań, otwartej przestrzeni i przede wszystkim wysokości, o tyle trudno pojąć, dlaczego ten urokliwy szlak omijają normalni turyści.

Spacer między dolinami to ciekawa propozycja na krótką, niemęczącą wyprawę. Jednak niski poziom trudności, nie oznacza nudy. Wyruszając z Doliny Kościeliskiej czeka nas przyjemna wycieczka wśród łąk i lasów. Droga wspina się leniwie w górę do miejsc, które zdecydowanie mogą zachwycić. Warto zatrzymać się na chwilę na Kominiarskim Przysłopie. Z niewielkiej polany, na której znajdują się pasterskie szałasy, roztacza się piękny widok na Tatry Zachodnie. Polana jest jednym z niewielu miejsc na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, na którym odbywa się wypas. Przy odrobinie szczęścia czeka nas więc sielski obrazek - pasące się na górskiej polanie owce, a może nawet ciekawa pogawędka z bacą.
Idąc dalej będziemy mogli podziwiać z góry malowniczą Doliną Lejową, a już w Dolinie Chochołowskiej nacieszyć oczy pięknymi widokami rozciągającymi się z Polany Jamy.

Stoły - piękne widoki i zabytkowe szałasy

Na Polanę na Stołach warto wybrać się z kilku powodów. Pierwszym są oczywiście fantastyczne krajobrazy. Z masywu, do którego dotrzemy z Doliny Kościeliskiej (wejście naprzeciwko Lodowego Źródła), możemy podziwiać m.in. majestatyczny Giewont i wyjątkowo piękne jesienią Czerwone Wierchy.

Widoki są tym wspanialsze, że na pierwszym planie dopełniają je zabytkowe pasterskie szałasy - jeden z najcenniejszych zespołów budynków pasterskich w Tatrach Zachodnich.

d3fg5ho

Trasa na Stoły nie jest trudna. Z Doliny Kościeliskiej, około 2-kilometrowy szlak pokonamy w niewiele ponad godzinę. Idealna propozycja dla turystów nastawionych na kontemplowanie przyrody, a nie zdobywanie szczytów. Co ważne, trasa nie jest szczególnie oblegana nawet w sezonie.

Cyhrla - Kopieniec, czyli wyprawa z historią w tle

Pierwszy szlak turystyczny w Tatrach oznakowano około 1877 roku. Wiódł z Jaszczurówki przez Cyrhlę, Psią Trawkę po Roztokę. Z Cyrhli - najwyżej położonej dzielnicy Zakopanego - wiedzie też trasa turystyczna na Kopieniec Wielki. Spacer przez świerkowe lasy to początek wędrówki. Jeśli jednak poczujemy się nim znużeni, będziemy mogli wypocząć na Polanie pod Kopieńcem, na której w 1950 roku tutejsi pasterze ustawili kamienny krzyż. Do dziś znajdują się tu także pasterskie szałasy i prowadzony jest kulturowy wypas owiec. Z polany droga wiedzie na szczyt. Warto podjąć ten wysiłek i dojść na sam wierzchołek, by zobaczyć piękny widok rozpościerający się z Kopieńca.

Doskonale widać stąd okolice Hali Gąsienicowej, a w dalszej perspektywie Tatry Bielskie, Wysokie i Zachodnie. Droga powrotna prowadzi z Polany pod Kopieńcem. Do wyboru mamy dwie trasy. Jeśli zdecydujemy się na powrót do Kuźnic, po drodze będziemy mieli okazję wejść na Nosal, jeden z najbardziej znanych tatrzańskich szczytów. Druga trasa wiedzie przez Dolinę Olczyską do Jaszczurówki, gdzie znajduje się jeden z najbardziej znanych budynków w Zakopanem - zaprojektowana przez Stanisława Witkiewicza piękna kapliczka pw. Najświętszego Serca Jezusowego.

Szpiglasowy Wierch, czyli najpiękniejsza panorama Tatr

Spacery dolinami i wejścia na mniejsze wzniesienia są z pewnością przyjemne i warte polecenia. Ale przecież nie po to jedziemy w góry, żeby nie zobaczyć tatrzańskiej panoramy rozciągającej się ze szczytów. A zdaniem wielu osób, z żadnego szczytu nie zobaczymy tak pięknych widoków, jak z górującego nad trzema dolinami: Pięciu Stawów Polskich, Ciemnosmreczyńską i Doliną za Mnichem - Szpiglasowego Wierchu. Wspaniale wyglądają stąd Mieguszowieckie Szczyty, grań Orlej Perci i odległe szczyty Tatr Zachodnich. Bez względu na to, w którą spojrzymy stronę, otwiera się przed nami wspaniała górska perspektywa.

Szlaki prowadzące na szczyt przez górołazów określane są jako łatwe, jednak dla niedoświadczonych w górskich wędrówkach turystów mogą okazać się dość wymagające. Jeśli jednak chcemy nacieszyć oczy niesamowitymi widokami, warto zdecydować się na ten wysiłek.

A początek jesieni to doskonały moment na taką wyprawę. Na obleganych latem szlakach panuje pustka, a górne odcinki nie są jeszcze ośnieżone czy oblodzone. Ponieważ droga jest długa, na trasę powinniśmy ruszyć bardzo wcześnie. Koniecznie trzeba też sprawdzić prognozę pogody. Choć w górach aura często się zmienia i nawet w słoneczny dzień musimy liczyć się z deszczem czy burzą, zdecydowanie nie warto ruszać w drogę, jeśli prognozy nie są sprzyjające. Na szlakach może być ślisko, a nisko wiszące chmury zasłonią wspaniałe widoki.

Na Szpiglasowy Wierch prowadzi szlak turystyczny od Szpiglasowej Przełęczy, do której możemy się dostać na dwa sposoby. Od Morskiego Oka i zejść w kierunku Doliny Pięciu Stawów lub odwrotnie. Wejście od strony "piątki" jest trudniejsze. W rejonie przełęczy, krótki odcinek skalnej drogi zabezpieczony jest łańcuchami. Wiele osób poleca wejście od tej strony, by zejście (z założenie trudniejsze niż podejście) było łagodniejsze.
Z drugiej jednak strony jeśli zdecydujemy się schodzić z wierchu w stronę Morskiego Oka, na zakończenie dnia czeka nas mało atrakcyjny spacer sławną "asfaltówką". Dlatego decyzję każdy musi podjąć sam.

Wędrówka na Szpiglasowy Wierch, choć stosunkowo łatwa, jest jednak męcząca. Na wyprawę musimy poświęcić cały dzień. Szacowany średni czas przejścia od Palenicy Białczańskiej, przez Dolinę Pięciu Stawów, Szpiglasowy Wierch, Dolinkę za Mnichem i Morskie Oko do Palenicy, to około 9 godzin bez odpoczynków. Realnie warto więc założyć nawet 11 godzin. Z pewnością jednak będą to godziny wypełnione pięknymi widokami i wspaniałą tatrzańską przygodą.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Przerażające znalezisko na plaży

Chcesz odświeżyć garderobę i przy okazji nie zbankrutować? Sprawdź stronę Eobuwie kody rabatowe.

d3fg5ho

Podziel się opinią

Share

d3fg5ho

d3fg5ho