Wczasy na Węgrzech - Balaton i jego największe atrakcje

Wczasy na Węgrzech - Balaton i jego największe atrakcje
Źródło zdjęć: © Marta Legieć

Jacht, słońce i szmaragdowa woda, jaką spotyka się w najbardziej egzotycznych miejscach na świecie. Zachwyca tym bardziej, że nie trzeba jechać daleko, by móc w pełni rozkoszować się wysoką temperaturą i pięknym morzem. No, morze nie do końca nim jest, choć przez mieszkańców Węgier tak właśnie jest nazywane. Czas porzucić myśli o wakacjach w Chorwacji, bowiem Balaton oferuje dużo więcej. Poza tym jest bliżej, kusi przystępnymi cenami, a przyjazne temperatury są tu nawet w październiku.

Jacht, słońce i szmaragdowa woda, jaką spotyka się w najbardziej egzotycznych miejscach na świecie. Zachwyca tym bardziej, że nie trzeba jechać daleko, by móc w pełni rozkoszować się wysoką temperaturą i pięknym morzem. No, morze nie do końca nim jest, choć przez mieszkańców Węgier tak właśnie jest nazywane. Można nawet powiedzieć, i nie będzie w tym zbyt wiele przesady, że to jedno z madziarskich dóbr narodowych - tuż obok wyśmienitych win, zupy gulaszowej, papryki i wszystkich rzeczy, których wymienić jednym tchem po prostu nie sposób.

Balaton, bo o nim mowa, przez Polaków traktowany jest zwykle po macoszemu. Jezioro i okolice większość z nas kojarzy na ogół z czasami PRL-u, gdy wylegiwać się na tamtejszych plażach mogli jedynie zamożni turyści z Polski.

Mając w pamięci obrazki sprzed trzydziestu lat, do głowy nie przychodzi nam, że Balaton przeszedł prawdziwą transformację - dziś mnóstwo tu uroczych kurortów i hoteli na wysokim poziomie. Można też otrzeć się o historię lub zaszyć w zielonej i pachnącej winogronami winnicy.

Czas porzucić myśli o wakacjach w Chorwacji, bowiem Balaton oferuje dużo więcej. Poza tym jest bliżej, kusi przystępnymi cenami, a przyjazne temperatury są tu nawet w październiku.

Marta Legieć/at/if

1 / 10

Balaton - węgierskie morze

Obraz
© Marta Legieć

Popularnie zwany jest morzem. Nic dziwnego, to największy akwen w granicach Węgier. Co więcej, Balaton to największe jezioro w środkowo-wschodniej Europie. Miejscami, stojąc na jego jednym brzegu, nie dostrzeżemy drugiego. Jednak nie to urzeka w Balatonie. Większość osób, gdy widzi go po raz pierwszy, zachwyca przepiękny, szmaragdowy odcień wody. Niesamowity kolor toni tego jeziora tektonicznego bierze się z jego niezbyt dużej głębokości. Zanurzając się średnio na 3,5 metra wyczuć można pod stopami miękkie, muliste dno, od którego węgierskie morze nazywane jest również jeziorem błotnym. Istotny jest też skład wody w Balatonie, która bogata jest w aniony (węglany, siarczany) oraz w kationy (magnez, wapń, sód).

2 / 10

Balaton - wakacje na żaglówce

Obraz
© Marta Legieć

Sam kolor to nie wszystko. *Balaton * jest przede wszystkim czysty, a dzięki niedużej głębokości, szybko się nagrzewa. Temperatura wody latem dochodzi do 29 stopni Celsjusza i rzadko spada poniżej 20 stopni Celsjusza. Wokół niemal całego brzegu znajduje się mnóstwo dobrze zagospodarowanych plaż. Choć nie wszystkie są piaszczyste, z pewnością docenią je rodziny z dziećmi.

Długotrwały wiatr wiejący wzdłuż rynny jeziora wytwarza fale podobne do morskich. Cóż to może oznaczać? Nic ponadto, że jezioro oferuje wspaniałe warunki do żeglowania. Zaprawieni w bojach są zdania, że Balaton to świetna rozgrzewka dla początkujących, którzy planują wybrać się na Adriatyk. Przygodę na żaglówce warto rozpocząć w Balatonfuredi Yacht Club w Balatonfured. Ceny czarteru jachtu dla 4-8 osób nie odbiegają od cen na Mazurach. W sezonie za dobę zapłacimy ok. 200-250 zł.

3 / 10

Balaton - Siófok

Obraz
© Marta Legieć

Kto nie żegluje i nie spędza zbyt dużo czasu na plażach, też nie będzie się tu nudził. Wystarczy wyznaczyć sobie trasę po najpopularniejszych miejscowościach dookoła Balatonu. Każda ma coś innego do zaoferowania. Zacznijmy od leżącego na południowym brzegu Siófok, uznanego za letnią stolicę Węgier. To kolorowe miasteczko zalewają turyści nie tylko z Budapesztu, choć wielu z nich ma tu swoje prywatne rezydencje. Uwagę przyciągają wspaniale zagospodarowane bulwary i port z nowoczesnymi jachtami. Wiele tu też kameralnych knajpek i miejsc, które przyciągają młodzież.

Jednym z obowiązkowych punktów do zobaczenia jest tu odrestaurowana stuletnia wieża ciśnień. Znajdziemy ją w centrum miasta. Warto wjechać na jej szczyt i podziwiać urzekające widoki lub wypić kawę w obracającej się o 360 stopni kafejce.

4 / 10

Balaton - zielona oaza

Obraz
© Marta Legieć

Gdy spojrzymy na mapę, zobaczymy skalisty półwysep wrzynający się w głąb Balatonu, dzielący jezioro niemal na pół. Ten kawałek lądu to Tihany. Znajdziemy go około 8 km na zachód od Balatonfured. Ponieważ ten niewielki półwysep stanowi osobliwą enklawę przyrody z dwoma jeziorami wulkanicznymi, stożkami gejzerowymi i wygasłymi wulkanami, utworzono tu park krajobrazowy.

Tihany *jest jednym z popularniejszych miejsc w okolicach węgierskiego morza. W sezonie letnim tłumnie zjeżdżają tu turyści. Nic dziwnego, z tamtejszego wzgórza rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków na północne wody *Balatonu. W okolicy, niczym w Prowansji, majaczą fioletowe pola lawendy. Dziś jest ich mniej niż kiedyś, jednak wciąż nadają charakteru temu miejscu. Park krajobrazowy wziął je pod opiekę i rosną na ok. 10 akrach.

5 / 10

Balaton - Tihany jak z bajki

Obraz
© Marta Legieć

Tihany *to nie tylko półwysep. Taką samą nazwę nosi urokliwe miasteczko osadzone na tamtejszym wzgórzu. Celem dla wielu osób jest tu okazałe opactwo benedyktyńskie. To miejsce związane z najważniejszymi wydarzeniami w dziejach Węgier. Założył je w roku 1055 król Andrzej I, pochowany w krypcie świątyni. Grobowiec ten jest wyjątkowym w skali całych *Węgier, ponieważ jest to jedyne miejsce pochówku węgierskiego króla, które przetrwało w praktycznie niezmienionym kształcie przez stulecia. Poza tym Madziarzy mają zaledwie dwa grobowce królewskie.

Tihany wygląda jak miasteczko z bajki. Sam spacer po wąskich uliczkach między urokliwymi chatami jest już relaksem. Wszędzie pełno straganów. Jedne pachną lawendą, inne miejscowymi miodami czy typowymi dla Węgier wędlinami. Kusi też nieprzebrana gama opakowań z ostrą lub słodką papryką, a uwagę pań przyciągają śnieżnobiałe obrusy, delikatne koronki i kolorowa ceramika.

6 / 10

Balaton - Keszthely

Obraz
© Marta Legieć

Jest tu jeszcze jedno miejsce, w którym możemy odkrywać historię Węgier, ciekawe dla nas o tyle, że ma również związek z Polską. Mowa o Keszthely, w którym odnajdziemy trzeci co do wielkości na Węgrzech pałac. Należał do rodu Festeticsów. Stoi w otoczeniu zadbanego parku, w którym można się schronić przed palącym słońcem. Latem odbywają się tu koncerty i wydarzenia kulturalne.

Zbudowana z rozmachem budowla kryje w sobie wiele cennych pamiątek i ciekawych historii. Zachwycająca jest biblioteka i jej ogromne zbiory. Co my mamy wspólnego z tym miejscem? Żoną ostatniego właściciela była Polka. Wyjechała stąd podczas II wojny światowej. Wstęp na teren zamkowych ogrodów jest bezpłatny.

O *Keszthely *mówi się, że jest miastem muzeów. Fakt, można ich tu znaleźć wiele - od maleńkich do całkiem sporych. Ich obecność nie oznacza jednak, że trafiliśmy do miejsca, w którym można umrzeć z nudów. Wręcz przeciwnie. Choć jest kameralnie, główna arteria tętni życiem nadbalatońskiego kurortu.

7 / 10

Termy w HĂŠvĂ­z

Obraz
© Marta Legieć

To malownicze miejsce zieje siarką, niczym smok z bajki. Jednak nie straszy, a leczy. Heviz *jest największym naturalnym basenem termalnym w Europie, a wielkością równać się z nim może tylko *islandzka Błękitna Laguna. Latem temperatura wody w jeziorze wynosi ok. 34 st. Celsjusza, zimą natomiast 24 st. Celsjusza.

Dziś jezioro jest ogólnodostępnym kąpieliskiem leczniczym. Jego bogata w siarkę i kwas węglowy tafla przez cały rok porośnięta jest rzadkimi w Europie różowymi liliami wodnymi. Kuracjusze pluskają się między kwiatami, wzmacniając swoje zdrowie, szczególnie schorzenia narządów ruchu, bóle mięśniowe, schorzenia stawów, tarczycy czy choroby kobiece.

Funkcjonujące na miejscu gabinety terapeutyczne, baza sanatoryjna oraz bogata oferta wellness przyciągają ludzi z najdalszych zakątków kontynentu. Za wstęp do term na trzy godziny zapłacimy ok. 40 zł. By dotrzeć do Heviz, musimy oddalić się od *Balatonu *o ok. 8 kilometrów.

8 / 10

Balaton - baseny w Zalakaros

Obraz
© Marta Legieć

Zdrowie podratować możemy też w Zalakaros, choć rodziny z dziećmi przyjeżdżają tu głównie po to, by się dobrze pobawić w miejscowym kąpielisku. Dysponujące 25 basenami (otwartymi i krytymi) kąpielisko i aquapark Granit Gyógyfurdo w sezonie odwiedza dziennie nawet 10 tysięcy osób. Bilet 2-godzinny do aquaparku dla osoby dorosłej to ok. 30 zł, dla dzieci 25 zł.

Na tutejsze wody termalne Węgrzy trafili przypadkiem, robiąc liczne odwierty w poszukiwaniu ropy naftowej. Na szczęście potrafili wykorzystać ciepłe źródła, które pojawiały się z każdym drążeniem ziemi.

Zrelaksowani w kąpielisku możemy wsiąść na dostępny w miejscowej wypożyczalni segway (godzina za 120 zł) i pomknąć przez miasteczko, zapędzając się od czasu do czasu w urocze winnice. Warto to zrobić, bo okolica słynie z produkcji doskonałych białych win wytrawnych. Jak smakują sprawdzić można w licznych kameralnych tawernach, których zresztą nad całym *Balatonem *nie brakuje.

9 / 10

Balaton - atrakcje

Obraz
© Marta Legieć

Statystyki lokalnych ośrodków informacji turystycznej odnotowują, że uroki *Balatonu *i jego okolic najbardziej doceniają Niemcy, Austriacy, Ukraińcy i Włosi. Polaków wciąż jest tam jak na lekarstwo. A szkoda. Węgrzy są nam bardzo przychylni i w ich towarzystwie każdy szybko przekonuje się, że powiedzenie "Polak Węgier dwa bratanki..." oddaje prawdziwą naturę gospodarzy.

Trudno tu też się zgubić - w niemal każdym mieście nad jeziorem dostępne są polskojęzyczne ulotki i przewodniki. Poza pluskaniem się w wodzie i zwiedzaniem urokliwych miasteczek w *Balatonudvari *(tuż koło Tihany,) na świetnie przygotowanym polu można zagrać w golfa (wstęp od 24 euro), a w jednej z miejscowych wypożyczalni wsiąść na rower (ok. 6 zł za godzinę) i pomknąć doskonale przygotowanymi trasami dla jednośladów, odbijając to w lewo to w prawo w poszukiwaniu kolejnych atrakcji.

10 / 10

Balaton - tani wypoczynek na Węgrzech

Obraz
© Marta Legieć

Nad *Balatonem *kuszą też ceny. Kempingi są tu na każdym kroku. Koszt wynajęcia domku dla czterech osób w *Siófok *to ok. 600 zł za tydzień. Kempingi dysponują pełną infrastrukturą, dlatego są chętnie wybierane przez turystów. Komu zależy na większym komforcie, może wybrać hotel. We wspomnianym Siófok za dobę w czterogwiazdkowym Azur zapłacimy ok. 600 zł.

Nad jezioro można dotrzeć na różne sposoby. Najwygodniejszą opcją jest podróż samochodem. Za litr benzyny na tamtejszych stacjach zapłacimy ok. 6 zł. Najlepiej kierować się na Budapeszt, w którym można zrobić przystanek. Jeśli zdecydujemy się na samolot z Warszawy, również dotrzemy do stolicy Węgier. Później autostradą musimy przemieścić się do punktu docelowego. Zajmie to ok. dwóch godzin. Za podróż w dwie strony samolotem, zależnie od wybranych linii i terminu, zapłacimy od 200 do 900 zł.

Nad Balatonem nie brakuje sklepów i dyskontów. Kto jednak zechce spróbować miejscowych dań, też nie wyda majątku. W restauracji sporej wielkości placek po węgiersku, czyli langosz kosztuje ok. 16 zł., a za prawdziwą zupę po węgiersku zapłacimy ok. 12 zł.

Marta Legieć/at/if

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (0)