Zobacz najpiękniej pachnące miejsca na świecie
Kiedyś, z okazji Prima Aprilis, Google postanowił nabrać swoich użytkowników, informując, że wprowadza usługę „Nose”, która pozwala poczuć zapach przez monitor. Bardzo przydałaby się nam teraz taka funkcja, bo miejsca, o których opowiadamy, wręcz zniewalają woniami.
Nasze zestawienie zaczynamy od światowej stolicy perfum i miasta „nosów”, nazywanego również „Krzemową Doliną zapachów”. To właśnie tu kręcono sceny do filmowej adaptacji powieści Patricka Süskind „Pachnidło”.
Oddalona rzut kamieniem od Lazurowego Wybrzeża francuska miejscowość Grasse w zależności od pory roku pachnie mimozą, jaśminem, różami, lawendą lub wetiwerią. Przyjeżdżając tu w porach zbiorów, będziemy odurzeni szalejącymi w powietrzu olejkami eterycznymi. W Grasse powstają kompozycje perfum takich marek jak Dior, Guerlain czy Nina Ricci. Chanel ma tu nawet własne plantacje roślin, które wchodzą w skład kultowego No. 5.
Miasto jest siedzibą wielu najsłynniejszych i najstarszych wytwórni perfum, jak Galimard, Molinard, czy Fragonard. W każdej z nich znajduje się muzeum oraz sklep, w którym można się obłowić w produkowane tradycyjnymi metodami mydełka, kremy i wody toaletowe. Dodatkowo, w Grasse możemy również odwiedzić Muzeum Perfum, jedną z najpopularniejszych atrakcji we Francji.
Pemba, Zanzibar - kiedy kwitną tu goździki, zapach roznosi się w całej Tanzanii
Podobno kiedy na Zanzibarze kwitną goździki, zapach można poczuć aż w kontynentalnej Tanzanii. Archipelag leżący na Oceanie Indyjskim, kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeży Wschodniej Afryki, jest jednym z największych producentów tej przyprawy na świecie (90 procent zbiorów pochodzi z wyspy Pemba, a nie znanej jako Zanzibar Ungui). Niewiele osób pewnie wie, że goździki, nazywane zanzibarskim złotem, to nierozwinięte płatki kwiatów, które rosną na kilkunastometrowych drzewach goździkowca.
Można się tego dowiedzieć na „wycieczkach szlakiem przypraw”, organizowanych dla turystów na Zanzibarze. Ciekawscy wzbogacą w ich trakcie swoją wiedzę o informacje na temat kardamonu, wanilii, kolorowego pieprzu i cynamonu. Opowieści o przyprawach potrafią być fascynujące. Niemal tak bardzo, jak fascynujący jest sam Zanzibar.
Rusayl, Oman – oud, czyli zapach cenniejszy niż złoto
Jak mogliście przeczytać w wywiadzie z podróżniczką Anna Janowską, Oman zaskakuje, ponieważ pachnie… kościołem. A dokładniej mówiąc, kadzidłem – łzami drzewa, które rośnie tam, gdzie już niemal nic nie jest w stanie rosnąć. Położony na Półwyspie Arabskim kraj słynie w świecie zapachów z jeszcze jednej rzeczy – to tu wytwarzane są najdroższe na ziemi perfumy.
Produkuje się je w mieście Rusayl (niedaleko lotniska w Maskacie), gdzie znajduje się słynna, założona w 1983 r. przez sułtana Omanu, manufaktura Amouage (warto ją odwiedzić, bo od przewodników można dowiedzieć się wszystkiego o liczącej sobie niemal 2 tys. lat tradycji perfumeryjnej). Wykreowano w niej już ponad 60 uwielbianych na świecie zapachów – wszystkie na bazie tradycyjnych na Bliskim Wschodzie składników.
Obok wspomnianego kadzidła, mirry, róży i piżma na pierwszy plan wysuwa się drzewo agarowe, z którego konarów – ale tylko tych zaatakowanych przez specjalny rodzaj grzyba – tworzy się najsłynniejszą arabską nutę – oud. Ten warty półtora razy więcej niż złoto zapach utrzymuje się na skórze znacznie dłużej niż wszystkie europejskie – nawet do 12 godzin. To woń ciemna, intensywna, żywiczna. Uzależniająca.
Taif, Arabia Saudyjska - ukryte w górach miasto róż
W górach rozgrzanego jak piec Półwyspu Arabskiego leży miasto wyjątkowe. Obrosłe legendami, jedno z najstarszych na świecie, doskonale znane wszystkim, którzy kochają wyszukane zapachy. Od przeszło 300 lat, w porze kwitnięcia róż, zamienia się ono w niebywałą perfumerię na świeżym powietrzu. „Miasto róż”, jak bywa nazywane Taif, znajduje się w zachodniej części Arabii Saudyjskiej, niedaleko Mekki.
Otulone przez wzgórza, zlokalizowane na wysokości 2000 m n.p.m., ma idealną wilgotność i idealne gleby do uprawy trzydziestopłatkowej róży damasceńskiej. Choć jest ona podobna do odmiany bułgarskiej, pochodzącej od róż perskich, to miejscowi twierdzą, że do Arabii kwiat przybył z Indii.
Tutejszy „attar” (olejek różany) należy do najdroższych na świecie – ponieważ roczna jego produkcja w Taif nie przekracza kilkudziesięciu kilogramów, produkt stał się ekskluzywny i znacznie bardziej pożądany od esencji wytwarzanych w Bułgarii, Turcji, Syrii, Indiach, czy Pakistanie.
Valensole, Francja – olfaktoryczna uczta na polach lawendy
Na koniec wracamy do Francji. To nie Photoshop – pola lawendy uprawianej w Prowansji naprawdę wyglądają tak, że od samego patrzenia wariują wszystkie zmysły. Najbardziej spektakularne leżą w okolicach Nicei, a w porze kwitnięcia mydlany zapach unosi się nad okolicą, wskazując miejsce, do którego powinniśmy się udać. Miejscowość Valensole, leżącą za przełomem Verdon, z pewnością znacie z pocztówkowych obrazków: pole fioletowych kwiatów rozciągające się aż po horyzont, z kamiennym domkiem w tle. Równie dobrze znany prowansalski obrazek - średniowieczna architektura otulona przez fiolety - to już opactwo Senanque, w pobliżu Awinionu.
Aby móc doświadczyć pełni olfaktorycznej (pojęcie doskonale znane czytelnikom „pachnidła” Süskinda) oferty Prowansji trzeba trafić tu jednak w odpowiedniej porze. Czas kwitnięcia lawendy jest zależny od położenia pól – im niżej położone, tym bardziej nie mogą się doczekać. Od połowy czerwca możecie już w każdym razie zacząć pachnącą przygodę; należy ją skończyć do połowy sierpnia.