6 miejsc, które nie chcą turystów
Niektóre miejsca na świecie zrobią wszystko, by przyciągnąć jak największą liczbę turystów. Inne zaś mają dość tłumów. Dziś prezentujemy kilka zakątków, które wcale nie starają się, by zdobyć pierwsze miejsca w rankingach na najbardziej popularne miejsca na świecie. Zobacz dlaczego!
Niektóre miejsca na świecie zrobią wszystko, by przyciągnąć jak największą liczbę turystów. Inne zaś mają dość tłumów. Dziś prezentujemy kilka zakątków, które wcale nie starają się, by zdobyć pierwsze miejsca w rankingach na najbardziej popularne miejsca na świecie. Zobacz dlaczego!
Naszą podróż zaczynamy od Cambridge w Wielkiej Brytanii. To zabytkowe miasto z populacją 120 tys. mieszkańców traci cierpliwość do turystów. Władze miasta mają dość snujących się po zakamarkach przybyszów, którzy tak naprawdę nic nie wnoszą do miasta. Burmistrz nawet wpadł na pomysł, by pobierać opłaty za oglądanie zabytków. Natomiast rada miejska w celu ochrony zabytków chciałaby wprowadzić strefy tylko dla mieszkańców.
pw/if
Targ rybny Tsukiji, Tokio, Japonia
To największy na świecie hurtowy targ rybny. Od momentu założenia, czyli 1923 roku, sprzedaje tu się wszelkie rodzaje ryb i owoców morza. Codziennie przed świtem odwiedza to miejsce 500 osób, by zobaczyć słynne aukcje tuńczyka. Osoby pracujące na targu nie chcą widzieć turystów w swoim miejscu pracy. Odwiedzający potrafią robić naprawdę dziwne rzeczy – od oślepiania fleszami aparatów pracowników, po lizanie wartościowych ryb. Stąd w 2008 roku rząd wprowadził oficjalny zakaz przebywania osób postronnych na targowisku. W rok później ograniczenia zostały zniesione, jednak turyści wciąż nie są mile widziani na targowisku Tsukiji.
Kreuzberg-Friedrichshain, Berlin
Berlin obecnie jest jednym z najciekawszych europejskich miast. Turyści ściągają tu licznie, chcąc zobaczyć jego wszystkie atrakcje. Jednak berlińczycy nie są zachwyceni tym stanem rzeczy. Wszystko zaczęło się od drugiej dzielnicy stolicy Niemiec - Kreuzberg-Friedrichshain. Powstała ona w 2001 roku poprzez połączenie Friedrichshain (dawniej Berlin Wschodni) oraz Kreuzberg (dawniej Berlin Zachodni). To właśnie tu Partia Zielonych zaczęła organizować imprezy pod hasłem " Pomocy! Turyści nadchodzą!". Jak czytamy na stronach serwisu MSN Travel również jeden z poczytnych niemieckich magazynów nawołuje do antyturystycznej kampanii.
Tybet
W Tybecie sprawa rysuje się nieco inaczej. Kraj chce żeby turyści przyjeżdżali, jednak największą przeszkodą w podróżowaniu do Tybetu są Chiny, które ściśle ograniczają dostęp cudzoziemców.. Było tak przez ponad rok od czasu zamieszek i protestów, które wybuchły po rocznicowych demonstracjach w Lhasie w 2008 roku. W czerwcu tego roku władze chińskie zamknęły Tybet dla turystów zagranicznych do końca lipca.
Hollywood, Los Angeles, USA
Hollywood to najważniejszy ośrodek kinematografii na świecie, który chce zobaczyć dosłownie każdy. Jednak przyjezdni nie mogą się tu czuć swobodnie. By zrobić sobie zdjęcie przy słynnym napisie "Hollywood" trzeba naprawdę sporo wysiłku, gdyż wstęp jest szczelnie zagrodzony, a wspinanie na wzgórze zabronione. Na dodatek samo zwiedzanie miasta może być problemem. Pojawiły się tu strefy, które nie chcą turystów - informują o tym znaki, takie jak ten na zdjęciu.
Wenecja, Włochy
Wenecję odwiedzają miliony turystów. To jedna z najbardziej zatłoczonych atrakcji nie tylko Włoch, ale także Europy. Niestety przez napływ turystów miasto powoli zanika. Zabytki niszczeją, a populacja Wenecji maleje. Władze wprowadzają podatek od pobytu turystycznego w mieście w wysokości od trzech centów wliczonych w cenę miejsca kempingowego do pięciu euro w cenie pokoju w hotelu pięciogwiazdkowym. W ten sposób turyści mają wspomóc utrzymanie weneckich zabytków. W ciągu roku do kasy miasta może wpłynąć aż 23 miliony euro.
pw/if