WP

Ludzie dziwnie się na niego patrzą, ale on robi swoje. Mężczyzna jedzie przez świat na łyżworolkach

Ma 32 lata i od dawna marzył o tym, by zostać podróżnikiem. No i w końcu mu się udało, choć trzeba przyznać, że wybrał sobie dość niekonwencjonalny sposób na to, by spełnić marzenia. Rosario Basciotti, "uzbrojony" w niewielki plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami, przemierza świat na rolkach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
 Rosario Basciotti zwiedza świat na łyżworolkach
Rosario Basciotti zwiedza świat na łyżworolkach (Instagram.com)
WP

Jeśli coś wydaje się dziwne, ale okazuje się skuteczne, to może jednak nie jest jednak tak absurdalne, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Pochodzący z Włoch Rosario Basciotti, znany lepiej jako Rox, wzbudza dyskretny uśmiech na twarzach tych, którym przybliża swoją historię. I w pierwszej chwili trudno się dziwić. Ktoś, kto mówi, że zdecydował się zwiedzić cały świat, a po chwili dodaje, że jego głównym środkiem lokomocji są rolki, może uchodzić za szaleńca. Ale gdy sympatyczny Włoch zaczyna przybliżać szczegóły swej misji, niedowierzanie oraz drwiące spojrzenia zostają zastąpione przez podziw i fascynację. Mężczyzna chce zostać pierwszym na świecie człowiekiem, który przemierzy cały glob na łyżworolkach.

Rox pochodzi z Nichelino, miejscowości położonej w sąsiedztwie Turynu. Poza podróżowaniem, uwielbia aktywność fizyczną – ukończył nawet studia związane ze sportem, a zawodowo pracował do tej pory głównie jako trener. Teraz postanowił oba to zamiłowania – do ruchu i sportu, a także do podróżowania – zespolić. Zresztą wcześniej zdarzało mu się łączyć aktywność fizyczną z poznawaniem nowych miejsc. Sporo jeździł m.in. na rowerze. W ubiegłym roku zdecydował się jednak na bardziej oryginalną metodę obcowania ze światem – wybrał buty na kółkach.

WP

Od czasu, gdy opuścił rodzinne strony, w taki nietypowy sposób udało mu się już przemierzyć: Francję, Hiszpanię, Maroko, Brazylię, Argentynę, Urugwaj i Stany Zjednoczone – poinformował serwis nola.com. Do tej pory "wykręcił" ok. 7 tysięcy kilometrów, ale wskazanie tego licznika zmienia się w bardzo szybkim tempie. Jeszcze kilka tygodni temu był w USA, skąd "przeskoczył" na Hawaje, a dziś jest już w Australii.

Włoch nie ogranicza się wyłącznie do rolek i nie narzucił sobie morderczego reżimu, gdy chodzi o przemieszczanie się po świecie. Ze względu na częste zmiany miejsca pobytu, globtroter korzysta też z innych środków transportu. Kilka razy podróżował samolotami i autobusami; cztery razy popłynął promem. Nie unikał też pociągów. Bywa też, że przemieszczając się pomiędzy poszczególnymi regionami danego kraju korzysta także z dostępnych w danym miejscu rozwiązań komunikacyjnych, unikając w ten sposób miejsc potencjalnie niebezpiecznych. Przyznał również, że rzadko sypia pod gołym niebem.

Mieszka w hostelach, motelach i hotelach; nie stroni od ofert w serwisie typu Airbnb. Zdarza mu się też sypiać na campingach, a od czasu do czasu korzysta też z couchsurfingu. Bywa też, że nocuje w domach znajomych swoich znajomych. Tak było niedawno w Nowym Orleanie, gdzie skorzystał z gościnności ojca Franka – duchownego, który jest kuzynem jego przyjaciela z Turynu.

WP

Jego wyprawa zaczęła się 1 września ubiegłego roku i choć jego tempo wydaje się imponujące, Rosario podkreśla, że nie robi nic na wyścigi. Woli podróżować wolniej, jeśli tylko istnieje możliwość ograniczenia wpływu jego wyprawy na środowisko.

- Chcę podkreślić jak ważne jest nasze codzienne funkcjonowanie, pozbawione nadmiernego tempa przy ograniczeniu zanieczyszczania środowiska bardziej niż to konieczne – powiedział Basciotti, który, poza podnoszeniem kwestii ekologii, chce, by jego podroż stanowiła również coś w rodzaju pokojowego manifestu, uwypuklającego temat równości, sprawiedliwości oraz moralności. - Żyjemy w rzeczywistości pełnej przemocy, wojen i nienawiści. Trudno się odnaleźć w tym historycznym momencie, a przez to trudno też zaakceptować to wszystko bez mrugnięcia. Ja chcę działać – zaznaczył.

Na razie czepie radość ze swojej aktywności oraz z tego, co widzi. Wielką frajdę sprawia mu też poznawanie nowych ludzi.

WP

- W ciągu ponad trzech miesięcy podróży spotkałem setki ciekawych osób z całego świata i od każdej usłyszałem mnóstwo ciekawych rzeczy – powiedział Basciotti w wywiadzie udzielonym miesiąc temu jednej z gazet.

Mężczyzna na razie nie zdradza, jak dokładnie będą wyglądały kolejne etapy jego podróży. Nie zaplanował wszystkiego od początku do końca. Jak sam przyznaje, czasami przystaje na dłuższą chwilę, by rozważyć, jak będzie dalej rozwijał scenariusz. Nie wyklucza też, że w niedalekiej przyszłości, w miejscach, które odwiedzi, będzie się podejmował rozmaitych prac. Dzięki temu ma nadzieję jeszcze lepiej poznać mijanych ludzi i sprawić, że jego doświadczenie stanie się jeszcze pełniejsze.

Wiele wskazuje na to, że wcześniej czy później uda mu się dopiąć swego i podróżując na rolkach, "podbić" cały świat. Z miesiąca na miesiąc Rox staje się coraz bardziej rozpoznawalną postacią. Zdarza się, że tam, gdzie dociera, jest rozchwytywany przez przedstawicieli lokalnej prasy. Dzięki temu rośnie liczba jego fanów w mediach społecznościowych (grono osób, które śledzi jego poczynania na Instagramie, powiększa się systematycznie), a tym samym zwiększa się liczba tych, którzy kibicują mu w ostatecznym powodzeniu całego przedsięwzięcia. My również dołączamy do szeregu tych, którzy mają nadzieję, że sympatycznemu Roxowi się powiedzie.

WP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Chcesz aktywnie spędzić czas? Wybierz rolki

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP