WP

Marrakesz - w błękitnej katedrze Yves’a Saint Laurenta

Marokańskie Czerwone Miasto kryje wiele zakątków, które sprawią dziką radość nie tylko wielbicielom egzotyki, ale również… fascynatom mody. Jednym z nich jest stworzony prawie 100 lat temu Ogród Majorelle, który przez 20 lat należał do samego Yves’a Saint Laurenta. To miejsce obezwładniające zmysły.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Marrakesz - w błękitnej katedrze Yves’a Saint Laurenta
(Shutterstock.com, Fot: Christian Muelle)
WP

Marrakesz może zmęczyć. Upał, niekończący się gwar, ciasne i rozgrzane do czerwoności uliczki – to wszystko ma niepowtarzalny urok, ale jeśli nie lubicie nadmiaru, możecie zapragnąć natychmiastowej ucieczki (ja zapragnęłam niemal po pół godziny). Na szczęście nie trzeba uciekać daleko, bo w samym sercu miasta skrywa się najprawdziwsza oaza zieleni *(bez względu na to, jak banalnie brzmią te słowa, ich użycie ma w tym przypadku sens, o czym się przekonacie, jeśli tylko zdecydujecie się na wizytę). Mowa o *Ogrodzie Majorelle. "Żywym obrazie". "Świątyni błękitu i zieleni", gdzie można odpocząć od zgiełku miasta i skwaru (gwarantuję, że niemal nie czuć tu upału). Zakątku tak fascynującym, że trudno uwierzyć, iż istnieje naprawdę.

Błękit totalny

To jeden z tych przypadków, gdy o historii miejsca nie można mówić w oderwaniu od burzliwych biografii osób, które je zbudowały. Zacznijmy więc od początku. Czyli od 1919 r., gdy francuski malarz Jacques Majorelle przyjeżdża do Marrakeszu. Czerwone Miasto rozkochuje go w sobie na zabój, postanawia więc zamieszkać tu na stałe. By móc na co dzień doświadczać egzotycznych kolorów, zapachów, smaków.

WP

3 lata później artysta kupuje porośnięty palmami daktylowymi teren na skraju miasta, a następnie zatrudnia architekta Paula Sinoira i zleca mu budowę willi w stylu mauretańskim. Efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania. Dom – zadziwiająco nowoczesny – łączy elementy art deco z wyraźną słabością do estetyki Le Corbusiera.

Shutterstock.com
Podziel się

Niedługo potem malarz pokrywa swą pracownię i zarazem mieszkanie oszałamiający kobaltem. Błękitem totalnym. Kolorem tak nasyconym i niepowtarzalnym, że otrzymuje własną nazwę – bleu Majorelle (od miejsca pierwszego zastosowania). Ale to nie wszystko. Wkrótce niebywałą błękitną "katedrę" zaczyna otaczać nie mniej imponująca połać zieleni.

Majorelle, miłośnik botaniki i ulotnego piękna, tworzy islamski (jednak dostosowany do wymogów europejskiego modernizmu) ogród z bujną, tropikalną roślinnością, przywiezioną z najdalszych zakątków świata. Bajeczna dżungla w środku miasta rozsławia artystę bardziej niż jego obrazy.

WP

Niestety, gdy malarz ulega nieszczęśliwemu wypadkowi i umiera w 1962 r., ogród popada w zapomnienie.

Shutterstock.com
Podziel się

Jak skutecznie odpocząć na wakacjach? Zobacz koniecznie:

WP

Matisse w miejskiej dżungli

Od zniszczenia miejsce ocala legendarny dziś, francuski projektant Yves Saint Laurent, który w 1966 r. po raz pierwszy zjawia się w Marrakeszu. Jego partner, Pierre Bergé, tak wspomina ich wrażenia z odwiedzin w Jardin Majorelle. "Zaglądaliśmy tam każdego dnia. Ogród był otwarty dla publiczności, ale pusty. Uwiodła nas ta oaza, gdzie kolory używane przez Matisse’a komponowały się z tymi występującymi w naturze".

W 1980 r. para kupuje piękną mauretańską willę i zabiera się za przywrócenie świetności ogrodowi. Projektant i jego towarzysz życia sprowadzają na miejsce 400 odmian palm, 1800 rodzajów kaktusów, liczne bambusy, bugenwille i hibiskusy (wkrótce na powierzchni 1 ha rośnie ok. 300 gatunków roślin!). Do porośniętych liliami oczek wodnych mężczyźni wpuszczają ozdobne karpie i rzadkie żaby, a nad głowami gości unosi się śpiew bilbila ogrodowego, małego, hałaśliwego afrykańskiego ptaka i innych jego pierzastych kuzynów. Całości dopełniają kobaltowe fontanny i rubinowe kładki...

Shutterstock.com
Podziel się
WP

Choć Ogrody Majorelle nie są stałym miejscem zamieszkania Laurenta i Bergé, to "Villa Oasis" staje się ich prawdziwym domem. Tu pracują, zapraszają słynnych przyjaciół – na czele z Andym Warholem, Betty Catroux, Loulou de La Falaise oraz Paulem i Talithą Getty. Tu, jak wspominał projektant, odkrywają "niewyczerpane źródło inspiracji" i śnią "o kolorach, które są wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju".

Yves Saint pokochał to miejsce na tyle, że w 2008 r., po jego śmierci, prochy genialnego twórcy rozrzucono właśnie na terenie Majorelle – w rosarium (wszystkim zainteresowanym tematem polecam film "Szalona miłość" z 2010 r. opowiadający m.in. historię "wielkiego marokańskiego romansu", którego doświaczył jeden z najsłynniejszych kreatorów mody XX w.).

Dziś egzotyczny ogród wraz ze znajdującym się w jego sercu Muzeum Sztuki Islamskiej (kolekcja zawiera eksponaty Laurenta) jest otwarty dla gości codziennie, nawet podczas ramadanu. I nie można się dziwić, że wspaniała Villa Oasis jest najchętnej odwiedzanym miejscu w Marrakeszu – rocznie przybywa tu ponad 600 tys. osób.

Shutterstock.com
Podziel się
WP

Co poza ogrodami?

Jardin Majorelle to mój absolutny numer 1 w Marrakeszu. Jednak, jak już wspomniałam, Czerwone Miasto kusi jeszcze wieloma innymi atrakcjami. Wśród nich jest oczywiście Medyna. Stare miasto z budynkami o ponad tysiącletniej tradycji zostało wpisane na listę UNESCO. Wąskie uliczki tutejszych arabskich bazarów (suków) stale pulsują życiem. Od setek zakrętów, kolorów, zapachów, dźwięków może zakręcić się w głowie – to miejsce jest jak wysokoprocentowy napój o intensywnym smaku.

Nie powinniśmy go "przechylać na raz", bo przed nami jeszcze gwóźdź programu: gwarny plac Dżamaa al-Fina. O każdej porze pełno tu muzyków, opowiadaczy historii, zaklinaczy węży i treserów zwierząt. Na dobre plac ożywa jednak dopiero po zmroku. Zamienia się w jedyną w swoim rodzaju restaurację na świeżym powietrzu, gdzie można skosztować specjałów z całego kraju. Kubki smakowe powinny być usatysfakcjonowane!

Shutterstock.com
Podziel się
WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP