Trwa ładowanie...

Polka w Gruzji. "Tu tempo życia jest zdecydowanie wolniejsze i uważam to za duży plus"

Gruzja to kaukaska perełka uwielbiana przez polskich turystów. Od 8 lat mieszka w niej Martyna Kaczmarzyk – założycielka firmy "Martyna z Gruzji", która wynajmuje samochody terenowe i organizuje niezapomniane wyprawy.

Share
Martyna w Ushguli
Martyna w UshguliŹródło: Instagram @martyna_z_gruzji
d3bd93g

Karolina Laskowska: Od czego zaczęła się pani gruzińska przygoda?

Martyna Kaczmarzyk: W 2013 r. wzięłam udział w krótkiej wymianie studentów prawa. Pojechałam na tydzień do Gruzji i właściwie już po dwóch dniach wiedziałam, że to kraj, w którym chciałabym ułożyć sobie życie. Jak się później okazało, wyjazd zorganizował mój przyszły mąż - Mirza. Zaczęło się więc od wakacyjnego romansu z wieloma perypetiami po drodze, który doprowadził nas w tym roku do ołtarza.

Był tradycyjny gruziński ślub z weselem?

Tak! Już sam ogrom trudności, jakie wystąpiły w trakcie zaledwie miesięcznych przygotowań, był iście gruziński. Począwszy od braku prądu podczas mojej stylizacji w salonie fryzjerskim, po aresztowanie męża za tradycyjne wystrzały z broni i liczne bójki gości na weselu. Mieliśmy też problem z zakupem obrączek. Najpierw kupiliśmy samo złoto na "ulicy", a nie u oficjalnego złotnika. Potem nieznany z imienia i nazwiska pan zaproponował, że zrobi nam fantastyczne obrączki. I faktycznie mu się one bardzo udały.

d3bd93g

Ślub odbywał się w monastyrze. Uroczystość odprawiono w języku gruzińskim przy akompaniamencie tradycyjnej muzyki sakralnej. Goście na weselu pili wino z symbolicznych rogów. W ciągu kilku dni poszło kilkaset litrów wina własnej produkcji! Zaprosiliśmy nieco ponad 100 osób, a zwykle na takie wydarzenia w Gruzji przybywa ok. 500-1000 gości. W tym przypadku nie dochowaliśmy tradycji, ale było to związane z trwającą pandemią koronawirusa.

Pani udało się stworzyć związek z Gruzinem. Ale nawiązywanie bliższych relacji przez osoby pochodzące z odmiennych kultur chyba nie zawsze jest takie proste?

Różnice międzykulturowe zdecydowanie mogą przeszkadzać. Mówi się, że dobre połączenie, jest tylko wtedy, jeśli to kobieta pochodzi z Gruzji a mężczyzna z Polski. W odwrotnym przypadku to ponoć śmiertelna mieszanka wybuchowa. Dlaczego? Bo Gruzja to bardzo tradycyjny kraj, gdzie dominują wartości patriarchalne.

Mnie też początkowo nie było łatwo, bo moje życie stoi w sprzeczności z tymi wartościami. Przykładowo, organizuję eskapady, podczas których znikam na 7-10 dni. Myślę, że w tradycyjnym domu to by nie przeszło. Gruzini mówią, że otaczają kobiety opieką. W imię tej opieki niektóre z moich koleżanek nie pracują, nie prowadzą samochodów i nie wyjeżdżają same do pobliskiego miasta. Warto jednak podkreślić, że patriarchat jest obecny w bardziej tradycyjnych miasteczkach, np. w Kutaisi, a w Tbilisi nie cieszy się już taką popularnością.

d3bd93g

Problemy w związku polsko-gruzińskim mogą dotyczyć, np. sprzątania. Ja uważam, że to obowiązek obu partnerów. Mój mąż już też się do tego przyzwyczaił. Ale wyniósł z domu tradycyjny podział zadań, gdzie to tylko do kobiety należało dbanie o dom. Teściowa powiedziała mi, że za żadne skarby świata nie chciałaby widzieć, jak jej mąż sprząta. Byłby to dla niej bolesny widok. Ona czuje się szczęśliwa, dając mężowi poczuć się niczym król. Nie chcę oceniać, który styl życia jest lepszy. Najważniejsze jest to, aby ludzie mogli żyć w taki sposób, jaki sami sobie wybrali.

Różnice kulturowe mogą zaskoczyć nie tylko w związkach, ale także w innych sytuacjach. Co jeszcze zaskakuje panią w Gruzji?

Zaskoczeń cały czas jest sporo. Mnie, podobnie jak też wielu turystów, zaskakuje wielki poziom dezorganizacji w kraju. Nikt nic nie wie. Nie ma żadnych rozkładów autobusów, ani działających map Google. W moim mieszkaniu wszystkie ściany są krzywe. Ale mimo tej prowizorki, Gruzja cały czas funkcjonuje.

d3bd93g

Kolejne zaskoczenie to postawa Gruzinów wobec pracy. Pozornie może wydawać się, że nikt tutaj nie pracuje. Zorganizowanie spontanicznej imprezy o godz. 12 w środku tygodnia nie stanowi problemu. W obliczu zabawy pracujący mieszkańcy zawsze znajdą czas.

Słyszałam też, że turystów może zaskakiwać szalony sposób jazdy Gruzinów, którzy często nie używają kierunkowskazów i wyprzedzają nawet na piątego. Pani jakby na przekór temu założyła firmę wynajmującą samochody. Jakie atrakcje proponujecie urlopowiczom?

Oferujemy do wynajęcia dobrze przygotowane, bezpieczne samochody terenowe 4x4, czyli takie, które są w stanie podołać nie tylko gruzińskim drogom, ale także bezdrożom. To właśnie rejony niezbadane, poza dostępnymi szlakami, są w Gruzji najpiękniejsze. Tu już nie ma szalonych kierowców. Wbrew pozorom kolizje wcale też nie zdarzają się tak często. Słyszałam tylko o dwóch wypadkach z udziałem Polaków.

Osoby, które nie chcą jednak prowadzić samodzielnie samochodu, mogą wynająć go wraz z kierowcą pełniącym rolę miejscowego przewodnika. Po drodze czeka wiele "smaczków". Gruziński przyjaciel wskaże najlepszą piekarnię i ukryte atrakcje, a nawet pomoże w wyborze najlepszego wina.

Organizujemy też grupowe wycieczki połączone, np. z udziałem w tradycyjnej suprze (biesiadzie) lub w konnych przejażdżkach po stepach. Wychodzę z założenia, że wakacje oparte na jeżdżeniu od jednej atrakcji do drugiej nie są najlepsze. Potem wszystkie odwiedzone zabytki zlewają się w całość. W mojej firmie stawiamy przede wszystkim na spotkania turystów z gościnnymi mieszkańcami i doświadczanie prawdziwego życia.

A jak wygląda to prawdziwe życie Gruzinów? Co należy do największych plusów mieszkania w Gruzji?

Największą zaletą jest możliwość obcowania na co dzień z gruzińską życzliwością i gościnnością. Ma się tu przeświadczenie wsparcia z każdej strony – od rodziny, przyjaciół, sąsiadów, współpracowników. Wszyscy bardzo dbają o relacje.

d3bd93g

Kolejny plus to bliskość natury. Z domowych okien widzę góry Wielkiego i Małego Kaukazu. Potrzebuję zaledwie godziny, żeby dostać się na górskie szlaki. Oszałamiające piękno gruzińskiej przyrody jest obezwładniające i regeneruje ludzkie siły. Odczuwam tu "katharsis". Człowiek staje się taki mały w obliczu potęgi natury. To fantastyczne uczucie, które polecam każdemu. Cieszę się też z tego, że w Gruzji jest dobry dostęp do naturalnych produktów. Wiele przetworów oraz potraw robimy sami w domu z warzyw rosnących w rodzinnych ogrodach.

Oczywiście, nie można też zapomnieć o tradycyjnym winie! Kultura winiarska w Gruzji trwa nieprzerwanie od kilku tysięcy lat. Gruzińskie wino jest przepyszne i w 100 proc. naturalne. Produkujemy tysiące litrów na własny użytek. Dzięki niemu można się wyluzować i odprężyć. Podoba mi się gruziński odpoczynek od pędu życia, ciągłej gonitwy za karierą, pieniędzmi i stałym rozwojem. Tu tempo życia jest zdecydowanie wolniejsze i uważam to za duży plus.

A jakie są minusy?

Powszechna bylejakość. Gruzińska architektura, poza kilkoma perełkami, jest boleśnie brzydka. Nie ma tu żadnego planu zagospodarowania przestrzeni. Nowe bloki dewastują miejski porządek, a stare wyglądają strasznie. Wszechobecne rury gazowe ciągnące się nad ulicami w całym kraju to okropny widok. Widziałam też, że do płyty pewnego bloku dołączono nawet połowę wozu cyrkowego. Ktoś w ten sposób poszerzył swoją nieruchomość. To są tylko malutkie przykłady tutejszego architektonicznego skandalu.

Dużym problemem jest też wszechobecna bieda. Mimo że każdy stara się pomóc osobom w potrzebie, nie da się tego w pełni zrobić, bo większość obywateli potrzebuje wsparcia. Zarobki są wyjątkowo niskie, a ceny produktów wysokie. Potrafi to odebrać radość z życia. Bo jak cieszyć się z własnego dostatku, kiedy na każdym kroku spotyka się osoby niemogące poradzić sobie z codziennością. Gruzini borykają się z wieloma trudnościami, ale starają się je pokonać i krok po kroku idą powoli we właściwą stronę. 

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

7 lat temu stracił rękę. Dziś robi rzeczy, o których wielu nawet nie śniło

d3bd93g

Podziel się opinią

Share
d3bd93g
d3bd93g