WP

Przyrodnik z Puszczy Białowieskiej: "Denerwuje mnie zakłamanie myśliwych"

– Bardzo długo wilki konkurowały z nami o pożywienie, nie pozwoliły się zgładzić, więc został nam zaszczepiony podświadomy strach mocno wpajany przez kulturę. W "Akademii Pana Kleksa" pamiętam marsz wilków. To było traumatyczne przeżycie – mówi Adam Wajrak, przyrodnik i dziennikarz.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wataha wilków w Puszczy Białowieskiej
Wataha wilków w Puszczy Białowieskiej (Adam Wajrak / Facebook)
WP

Urszula Abucewicz, WP: Kilka razy spacerując w lesie spotkałam dzika. I muszę ci się przyznać, że strasznie się bałam.

Nie ma powodu, żeby się bać dzikich zwierząt.

Jak to? A wilki, niedźwiedzie? Nie jesteśmy przypadkiem dla nich kanapką?

WP

Zwierząt, dla których moglibyśmy być potencjalną kanapką, w Polsce nie ma. Poza tym one zachowują się bardzo racjonalnie. Wiedzą, że człowiek może być niebezpieczny, że może mieć jakieś narzędzia przy sobie. Nie ma takich zwierząt, które by nas atakowały, zjadały i polowały na nas.

To skąd w takim razie te obrazy dzikich i niebezpiecznych drapieżników?

Po to, żeby nam poprawić samopoczucie jacy jesteśmy dzielni, że walczymy z bestiami i potworami. Dzik jest tutaj najlepszym przykładem.

Dlaczego?

WP

Bo jest krótkowidzem. Miałem wiele przypadków w lesie, kiedy idę, spotykam grupę dzików, staję i nagle wielka locha zaczyna biec w moim kierunku.

I co wtedy?

Nic. Ona biegnie dlatego, że nie jest w stanie określić tego, co ma przed sobą. Czy jest to wilk czy człowiek. Ale jak tylko się zorientuje, że to dwunożna istota to szybko ucieka w drugą stronę. Nie ma więc powodu, żeby się bać dzikiej zwierzyny. Jeżeli spojrzymy na statystyki – to kilka osób rocznie ginie zabitych przez myśliwych, natomiast nie przez dziki, wilki, żubry czy niedźwiedzie. Takie przypadki to absolutne rzadkości.

Adam Wajrak / Facebook
Podziel się
WP

Nie do końca chce mi się w to wierzyć. Może powinniśmy jednak zachować zdrowy rozsądek, kiedy obcujemy z dzikim zwierzęciem?

Zdrowy rozsądek trzeba zachować zawsze, ale nie należy się bać, strach jest złym doradcą. Myślę, że lęk przed zwierzętami został wytworzony przez kulturę, bo wilki były naszymi konkurentami. Najpierw rywalizowaliśmy z nimi o jelenie, przy czym one były skuteczniejsze. Później konkurowaliśmy o przestrzeń, a następnie je udomowiliśmy, bo psy to oswojone wilki, a ponieważ nie lubimy zbiegłych niewolników, zaczęliśmy je zwalczać. A czy rzeczywiście one są takie groźne? Myślę, że niedźwiedź jest o wiele bardziej niebezpiecznym zwierzęciem, ale wtedy gdy się go sprowokuje.

Mamy w Polsce 2 tys. wilków. W 2018 r. doszło do kilku pokąsań przez osobniki dokarmiane przez ludzi. Tak naprawdę znam dwa udokumentowane ataki drapieżnicze w historii współczesnej. Jeden zdarzył się na Alasce, drugi w Kanadzie. Ale tam akurat się na nie poluje. My się po prostu lubimy bać.

Insytytut Ochrony Zwierząt PAN Kraków
Podziel się
WP

To, co zrobić, gdy spotkamy wilka?

Zachwycić się. To będzie trwało bardzo krótko. Na ogół są to ułamki sekund. Wilk stanie na drodze, popatrzy się przez chwilę i ucieknie. Niektóre są ciekawskie i popatrzą się dłużej, parę minut dłużej.

Czyli nie wskakiwać na drzewo…

WP

Nie, to nie jest dobry pomysł. Jest taka zasada, że jeżeli jesteśmy w pobliżu dzikich zwierząt, to po pierwsze zadbajmy o to, żeby te zwierzęta nas widziały. Nie wykonujmy żadnych fałszywych ruchów: nie chowajmy się, nie kryjmy, ale też nie zbliżajmy się do nich. Pamiętajmy też o tym, żeby gwałtownie się nie oddalać. Żadnych panicznych ucieczek. W przypadku niedźwiedzi polarnych takie zachowanie może wywołać próbę gonienia. A one zawsze nas dogonią i będą zawsze szybsze. Zwiewanie na drzewo jest też niebezpieczne, bo można z tego drzewa spaść.

W popkulturze pojawiło się wiele fascynacji wilkami, np. w "Grze o tron" Jon Snow ma białego wilka…

To skomplikowane. Strach miesza się z fascynacją. Z wielu powodów. Wilki są ciekawe, choćby dlatego, że ich funkcjonowanie opiera się na zasadzie pracy zespołowej, dotyczy to choćby polowania czy wychowywania potomstwa. To też są zwierzęta, które się rzadko spotyka, a wynika to z tego, że się boją człowieka. Bardzo długo wilki konkurowały z nami o pożywienie, nie pozwoliły się zgładzić, więc został nam zaszczepiony podświadomy strach bardzo mocno wpajany przez kulturę. Choćby w "Akademii Pana Kleksa" – z filmu mojego dzieciństwa pamiętam marsz wilków. Traumatyczne przeżycie.

Ale mamy też "Tańczącego z wilkami".

To rzadki przykład pozytywnego motywu. Więcej jest tych negatywnych, a wilkołaki? Znajdziemy ich przecież mnóstwo. Te różne nawarstwienia kulturowe funkcjonują od lat. Trudno się od nich uwolnić. Dlatego, jeżeli widzi się wilka w lesie, to ma się negatywne skojarzenia, bo wszystkie nasze lęki i obawy utajone w mózgu natychmiast się uruchamiają.

Myślę, że jest inaczej. Że to wilk boi się człowieka. Ma mnóstwo powodów. Natomiast człowiek nie ma żadnych argumentów. To jest zwierzę jak każde inne. Zresztą ten strach różnie się rozkłada w różnych regionach Polski, np. w puszczy w ogóle ich się nie boją. Pytałem się mojego miejscowego kolegi Jarka, czy on się ich boi. A on popatrzył się na mnie jak na jakiegoś idiotę. "No wiesz" – pytam – "Jak byłeś mały, chodziłeś zbierać grzyby" – a on popatrzył na mnie, jakbym się go pytał, czy się boi jelenia, jak na jakiegoś oderwanego od rzeczywistości człowieka.

Myślę, że tego strachu przed wilkami jest najwięcej tam, gdzie tych zwierząt nie ma albo pojawiły się niedawno. Ale to jest bardzo podobne do innych naszych zachowań. Boimy się też uchodźców, których w naszym kraju też przecież nie ma.

Rolnicy skarżą się jednak na te zwierzęta i mówią, że trzeba je odstrzeliwać. A przecież są pod ścisłą ochroną.

Znam dwa badania dotyczące tego, jak odstrzał nie sprzyja rozwiązywaniu takich problemów. Jedno ze Stanów Zjednoczonych, a drugie z Hiszpanii. Oba dowodzą, że w wyniku odstrzału wilków, rozbija się watahę. A to po prostu rodzina, zgrana paczka, która razem poluje na jelenie.

Badania pokazują, że rozbicie tej watahy przyczynia się do większych strat wśród zwierząt gospodarskich, ponieważ pojedynczym zwierzętom albo grupie, która straciła doświadczonego towarzysza, trudno upolować dzikie zwierzę. Przełamują wtedy strach, bo głód jest silniejszy, i polują wtedy na krowy, owce czy inne zwierzęta w zagrodzie.

Myślę, że trwa "fake kampania". Nie tylko w Polsce, ale również na europejskim poziomie. Mój kolega zrobił takie słynne zdjęcie 8 wilków, które spacerują po nieczynnych torach między Białowieżą i Hajnówką. Ta sama fotografia została wysłana przez myśliwego do Gdyni z komentarzem, że dzikie zwierzęta podchodzą pod Tczew. To samo zdjęcie krąży po całej Unii Europejskiej, że niby w ich najbliższej okolicy jest zagrożenie. Te wszystkie działania prowadzone są przez lobby łowieckie. Z dwóch powodów. Z jednej strony wilki są dla nich konkurencją w rywalizacji o jelenie, a po drugie wilk jest skutecznym myśliwym i poluje, żeby przeżyć. A ludzie polują dla sportu.

Czy nie masz wrażenia, że w Polsce powrócił kult tradycji myśliwskiej?

Nie. Myślę, że on wręcz ma się coraz gorzej. Bardzo wielu ludzi to denerwuje, to prawda. W Polsce myśliwych jest o wiele mniej niż w jakimkolwiek innym europejskim kraju. W Szwecji, Norwegii czy Niemczech jest ich o wiele więcej i mają większy wpływ na politykę. W Czechach jest tyle samo myśliwych co w Polsce, a przecież nasz kraj jest 4 razy większy od naszego południowego sąsiada.

Polska jest pod tym względem ewenementem. Tylko u nas kandydat na prezydenta musiał zrezygnować z polowania. W Norwegii król poluje, w Hiszpanii polował. W Andaluzji jest więcej myśliwych niż w całej Polsce. Ich liczba w naszym kraju może przyrastać, ale nie jest tak duża jak w innych państwach.

Polacy mają bardzo sceptyczny stosunek do myśliwych, natomiast bardzo pozytywnie odnoszą się do przyrody.

Adam Wajrak / Facebook
Podziel się

Ciekawe spostrzeżenie.

Nie jestem radykałem, który uważa, że polowań trzeba całkowicie zakazać. Bo są różne sytuacje. Na przykład odstrzał przy uprawach nie jest złym pomysłem. Tam trzeba właśnie strzelać, żeby uzyskać efekt odstraszający. Ale ważne jest przy tym zachowanie zdrowego rozsądku. Po co strzelać w lesie, po co uczyć te zwierzaki, podkarmiając je w lasach płodami rolnymi?

Jest też cała masa bezsensownych rzeczy. Po co polujemy na łyski? Na borsuki? Po co zabijamy jelenie na rykowisku? Najbardziej denerwuje mnie zakłamanie, nie mówi się: "Idę zabić dzika, żeby go zjeść", tylko mówi się: "Idę pozyskać dzika, bo regulacja, bo ASF, bo sport, bo tradycja".

Jack Wolfskin Polska
Podziel się

Spójrzmy na przykład na kaczki. Jest wiele gatunków, z czego część jest chroniona, natomiast polskie prawo pozwala strzelać do tych ptaków w nocy na zlotowiskach. Jak rozpoznać te, które są chronione? Przecież to jest niemożliwe.

Inny przykład. Polowanie na zające. Nie można do nich strzelać, gdy przyjmują pozycję słupka, tylko wtedy jak biegną. No, a jak są w ruchu, to trudno w nie trafić. Potem wiele z nich jest poranionych, ledwie powłóczy łapkami, myśliwi je dobijają kolbami.

Wiele rzeczy wyeliminowałbym w polowaniach, które są zwykłym zadawaniem śmierci i cierpienia, za darmo i zupełnie niepotrzebnie.

Choć przyznam, że w swoim życiu zabiłem bardzo wiele zwierząt. Przecież te moje bociany, którymi się opiekowałem, nie jadły marchewki, tylko małe kurczęta jednodniowe. Uważam, że zadawanie śmierci jest bardzo złym przeżyciem, trzeba mieć dobry powód, żeby to robić. Nie może być nim sport, tradycja ani dwie kości na głowie.

Często słyszę, że zwierzęta nawzajem siebie zjadają, a przecież człowiek też nim jest.

Tak, tylko wilk nie może zostać wegetarianinem. A my mamy ten wybór. Możemy wpływać na naszą planetę, jedząc lub nie jedząc mięsa, albo nawet ograniczając jego spożycie.

Prawda jest taka, że my jako ludzie możemy zrobić na tej planecie wszystko, co nam się podoba. Możemy zastrzelić i zjeść dowolne zwierzę, nieważne czy to jest słoń czy wieloryb. Nie podlegamy prawom naturalnym, nie umieramy z głodu czy z powodu chorób, bo się szczepimy, a gdy wilka ugryzie kleszcz, to już po nim.

Nam się wydaje, że działamy humanitarnie. Myślimy, że rozszarpujący jelenia wilk jest okrutny i przysparza mu wiele cierpienia. Wydaje nam się, że kula posłana ze 100 m jest przejawem szlachetności, a to nieprawda, bo zwierzęta w wyniku postrzałów są bardzo często ranne i cierpią jeszcze bardziej. Po drugie czytałem badania, że poziom stresu u jelenia jest wyższy tam, gdzie przebywają ludzie. Wilki są częścią ich świata od zawsze, człowiek z karabinem nie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Różnice pomiędzy napędem na dwa i na cztery koła - test na Autodromie Poznań

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP