Trwa ładowanie...

Rzuciła pracę, kupiła zdezelowanego forda i ruszyła w trasę. Dopiero teraz jest szczęśliwa

Jak wiele człowieka dzieli od szczęścia? Niektórych bardzo dużo, innych naprawdę niewiele. W przypadku Anny French była to kwota 2 tysięcy dolarów (ok. 7 tysięcy złotych). Suma ta została wykorzystana na przekształcenie forda w dom na kółkach. Dzięki temu zrealizowała swoje największe życiowe marzenie. Chodzi o podróże.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Anna French rzuciła świetną pracę, wyremontowała samochód i ruszyła w niekończącą się podróż
Anna French rzuciła świetną pracę, wyremontowała samochód i ruszyła w niekończącą się podróż (Instagram.com/spintheglobeproject)

Anna French pochodzi z Phoenix w Arizonie. W świecie obieżyświatów nie jest debiutantką. Jeszcze w dzieciństwie zdobyła bogate podróżnicze doświadczenie ze względu na charakter pracy swojej matki. Potem sama studiowała w różnych zakątkach świata – w Wielkiej Brytanii, Australii czy na Fidżi. Bardzo zasmakowała w takiej włóczędze po świecie. Ale jej plany na życie przewidywały, że ma się to na jakiś czas skończyć. Krótko po ukończeniu studiów przeprowadziła się do Nowego Jorku. Była pewna, że mieszkanie i stabilna praca w takim mieście będzie nowym, cudownym przeżyciem. Tak się jednak nie stało.

To, co byłoby spełnieniem snów dla większości absolwentów, którzy zyskują możliwość życia w stolicy świata, jej kompletnie nie satysfakcjonowało. Choć w powszechnej opinii jest to miejsce, w którym nie można się nudzić i z łatwością można realizować najskrytsze marzenia, ona bardzo szybko poczuła znużenie. 27-latka stwierdziła po prostu, że Nowy Jork nie jest miejscem dla niej. Zamiast jednak narzekać na swój los i opowiadać wszystkim wokół o przeżytym zawodzie, postanowiła zacząć działać. Wehikułem, który miał jej pomóc przenieść się ze świata rozczarowania do krainy marzeń, stał się Ford Transit.

- Z dnia na dzień mnóstwo rzeczy zaczęło się dziać w moim życiu. Najpierw rzuciłam pracę i wydałam niemal wszystkie oszczędności, podróżując z plecakiem wokół Azji, a później zobaczyłam zbyt wiele zdjęć przedstawiających cyfrowych koczowników, którzy wiedli wymarzone przeze mnie życie. I nic już nie mogło mnie powstrzymać – wyjaśnia cytowana przez dziennik „Daily Mail” Anna French, dodając, że pomysł kupna samochodu, który można by przemierzać bezdroża, kiełkował u niej tak naprawdę od dawna, a historie ludzi, którym się udało, ostatecznie przekonały ją do tego, by spróbować zrobić coś takiego na własną rękę.

Anna French za resztę oszczędności kupiła samochód, a potem poprosiła swoją matkę o pomoc w jego transformacji. Obie kobiety, wspólnymi siłami i niewielkimi nakładami, zamieniły samochód transportowy w przytulny dom na kółkach. Wewnątrz znalazło się wszystko, co jest potrzebne do życia. Pojazd zmienił się nie do poznania, a koszt całej metamorfozy, którą udało się przeprowadzić w ciągu dwóch miesięcy, zamknął się w kwocie 2 tysięcy dolarów. Potem pozostało tylko ruszyć w drogę, by na własną rękę odkrywać mniej znane oblicza Stanów Zjednoczonych. Pod tym względem Amerykanka też zresztą nie jest żółtodziobem. Kiedy miała 15 lat ruszyła w podobną podróż wraz z mamą, babcią i psem. Dotarli wówczas do parków narodowych w Utah, Idaho, Montanie oraz Wyoming.

27-latka zamierza w wanie nie tylko mieszkać, ale również pracować. O swoich kolejnych przeżyciach będzie informować za pośrednictwem bloga. Dodatkowo poinformowała o tym, że zaczęła już pisać książkę. Właśnie w ten sposób zamierza zarabiać na życie.

Od czasu rozpoczęcia podróży udało się jej odwiedzić wiele fascynujących miejsc, w tym parki narodowe: Yosemite, Lassen Volcanic, Redwoods, Sekwoi (wszystkie w stanie Kalifornia), Zion, Canyonlands, Arches (Utah), Grand Teton (Wyoming), Glacier (Montana), Banff, Jasper (prowincja Alberta w Kanadzie), a także słynne, leżące na pograniczu kilku stanów Yellowstone. Jakie są jej dalsze plany? Anna nie wybiega zbyt daleko w przyszłość. Nie chce bowiem pozbawiać swojej wyprawy tego pierwiastka spontaniczności. Dodaje też, że z planów zazwyczaj i tak niewiele wychodzi. Zapewnia jednak, że jej podróż prędko się nie skończy - dopiero teraz czuje się bowiem jak ryba w wodzie.

Slot

- Podróże to moja homeostaza. Próbowałam zapuścić korzenie w wielu miejscach globu, ale najlepiej się czuję będąc w ruchu. Życie na drodze jest pod tym względem doskonałe – powiedziała w jednym z wywiadów Anna.

Mrożąca krew w żyłach próba lądowania. Zobacz wideo!

Slot

Podziel się opinią

Share


Slot