Trwa ładowanie...

Wakacje 2021. Turyści przesadzają. Półnadzy spacerują po ulicach

Nadmierne odsłanianie ciała w przestrzeni publicznej budzi sprzeciw w wielu turystycznych miastach. Półnadzy turyści na plaży są ok, ale w restauracji czy sklepie budzą zniesmaczenie. - Wiem, że lato jest upalne i ludzie przychodzą do kawiarni prosto z plaży, ale to żadna przyjemność jeść ciastko, kiedy nad człowiekiem wisi spocone ciało - mówi mieszkanka gdańskiego Brzeźna.

Share
Na molo w Sopocie często można spotkać turystów bez koszulek
Na molo w Sopocie często można spotkać turystów bez koszulekŹródło: PAP, fot: Jerzy Ochoński
d18crw9

Turyści w slipach czy w bikini na plaży nikogo nie dziwią, ale półnagie ciała w kolejce do sklepu czy na ulicy to już widok, który nie dla każdego jest normą. Niestety urlopowiczom często wydaje się, że skoro na plaży mogą pokazywać swoje ciała, to w kurortach także mają do tego prawo. Tymczasem wielu to oburza.

Półnadzy turyści w miastach - problem nie do ogarnięcia

- Może jestem starej daty, ale bardzo mi przeszkadzają panowie w samych spodenkach, siadający obok mnie w kawiarni i prezentujący swoje wdzięki - mówi pani Ewa, mieszkająca nieopodal plaży w gdańskim Brzeźnie. - Wiem, że lato jest upalne i ludzie przychodzą tu prosto z plaży, ale to żadna przyjemność jeść ciastko, kiedy nad człowiekiem wisi spocone ciało.

W poszukiwaniu miejskich golasów udałam się do Sopotu, miasta, które w 2016 roku rozpoczęło kampanię "Stop golasom na ulicy". Ja w dzień powszedni żadnego nie spotkałam, ale dowiedziałam się, że w weekendy wciąż się przewijają. Michał, kelner z Sopotu przyznaje, że w restauracjach to typowy letni problem.

d18crw9

- Sytuacja powtarza się w każde wakacje, a zwrócenie uwagi często prowadzi do niemiłych pyskówek - ocenia. - W tym roku i tak jest mniej niestosownie ubranych gości. Nie wiem, czy to skutek kampanii, którą Sopot prowadzi, ale efekt jest widoczny. To ważne dla nas, pracowników, ale przede wszystkim dla innych klientów, którzy nie czują się komfortowo, mając za sąsiada pana w samych gatkach.

Ulotki i plakaty sopockiej kampanii można zobaczyć w całym mieście SOT
Ulotki i plakaty sopockiej kampanii można zobaczyć w całym mieścieŹródło: SOT

Choć na sopockich ulicach czy w sklepach wciąż można spotkać półnagich turystów, to Anna Golec-Mastroianni, prezes Sopockiej Organizacji Turystycznej uważa, że kampania miasta dużo dała.

- Efekty nie przychodzą od razu, ale po sześciu latach akcji widzimy, że liczba osób, które w strojach plażowych pojawiają się w przestrzeni miejskiej, zmalała. Być może w tym roku dodatkowo zadziałał efekt pandemii. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy przyzwyczailiśmy się zarówno do tego, by zachowywać dystans, nosić maseczki, generalnie bardziej się zakrywać z obawy o zdrowie i to widać na ulicach - przekonuje prezes SOT. - Oczywiście wciąż zdarzają się osoby, które zapominają nie tylko założyć koszulkę wchodząc do restauracji, ale też łamią inne zasady współżycia społecznego. Hałasują w nocy, nie myśląc o prawie sąsiadów do wypoczynku, parkują w miejscach niedozwolonych, utrudniając życie mieszkańcom, śmiecą, niszczą elementy przestrzeni miejskiej.

Na szczęście to wyjątki, ale władze Sopotu, a my razem z nimi, przypominają zapominalskim o tych zasadach, m.in. dystrybuując plakaty i ulotki, które można odebrać w siedzibie SOT w Sopocie.

d18crw9

Co ważne, problem miejskich golasów pojawia się nie tylko w nadmorskich kurortach. Gołe torsy można zaobserwować także na Krupówkach, w centrum Warszawy czy w Krakowie. W 2019 r. głośno było turystach, którzy półnadzy jeździli dorożką po Rynku Głównym.

Golasy w mieście - większości to przeszkadza

Śledząc temat golasów w miejscach publicznych, zauważyłam, że nie brakuje głosów, które przekonują, że w czasach "body positive" oburzanie się na gołe brzuchy na ulicach to hipokryzja.

Jazda na rowerze bez koszulki - to częsty widok w upalny dzień baon - stock.adobe.com
Jazda na rowerze bez koszulki - to częsty widok w upalny dzieńŹródło: baon - stock.adobe.com

Zdaniem stylistki i ekspertki od dress code’u Moniki Stanieckiej, zajmującej się m.in. doradztwem wizerunkowym, dobór stroju do okazji nie ma nic wspólnego z akceptowaniem swojego ciała i jego niedoskonałości.

d18crw9

- Żyjemy w społeczeństwie, które wykształciło pewne formy i zasady zachowania. Inny dress code obowiązuje na plaży, inny w domu, jeszcze inny w pracy czy miejscu publicznym - wyjaśnia Monika Staniecka. - Dla większości osób jest zwyczajnie nieestetyczne, gdy podczas posiłku w restauracji niedaleko nas przysiądzie się spocona osoba w samych slipach kąpielowych lub bikini z tak zwaną gołą pachą. Trudno też zakładać, że widok spoconego ciała, a czasem i towarzyszącego mu zapachu uznamy za apetyczny - dodaje.

W upalne dni turyści myślą, że półnagie ciało w mieście nikomu nie przeszkadza Adobe Stock
W upalne dni turyści myślą, że półnagie ciało w mieście nikomu nie przeszkadzaŹródło: Adobe Stock

Co grozi za negliż w miejscu publicznym?

Co ciekawe, Polska nie jest tak bardzo restrykcyjna w kwestiach negliżu na ulicach czy w restauracjach. Za granicą za takie zachowanie można dostać dużo większy mandat niż u nas.

- Choć w naszym kraju wiele miast prowadzi kampanie zniechęcające do chodzenia w stroju plażowym poza plażą, polskie prawo nie przewiduje sankcji za samo zdjęcie koszulki. Z mandatem w wysokości 500 zł musimy się liczyć tylko wówczas, gdy ktoś zgłosi nasze zachowanie odpowiednim służbom, podkreślając, że czuje się nim urażony. Wówczas możemy zostać ukarani za naruszenia przepisów o wybryku nieobyczajnym - wyjaśnia ekspertka od dress code’u. - W wielu europejskich miastach takie incydenty po prostu karane są mandatem. Tak jest np. w Splicie czy Dubrowniku albo włoskim Agropoli, gdzie za chodzenie boso, w bikini czy bez koszulki możemy zapłacić nawet 1000 zł kary. Nie mówiąc już o krajach islamskich, gdzie za podobne zachowanie możemy nawet trafić do więzienia - dodaje Staniecka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Sinice nad Bałtykiem. Nagranie świadka z Sopotu

d18crw9

Podziel się opinią

Share
d18crw9
d18crw9