Trwa ładowanie...
d3n01t7

Wielkanoc z dreszczykiem, czyli tajemnice Wyspy Wielkanocnej

Nie wszyscy lubią spędzać święta przy stole. Dla wielu osób, znacznie ciekawszą alternatywą świętowania Wielkiej Nocy jest podróż. Dokąd? Może właśnie na Wyspę Wielkanocną?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Największe maoi osiągają 10 m wysokości i ważną ponad 80 ton
Największe maoi osiągają 10 m wysokości i ważną ponad 80 ton (Shutterstock.com)
d3n01t7

Na zwiedzenie niewielkiego skrawka lądu zagubionego na Oceanie Spokojnym, wystarczy przedłużony świąteczny weekend. Problem polega jednak na tym, że na oddaloną o blisko 4 tys. km od stałego lądu wyspę, trzeba się jeszcze dostać. A na to potrzeba więcej czasu… i całkiem pokaźnego budżetu.

Jeśli jednak pokonamy te przeszkody, Wielkanoc na Wyspie Wielkanocnej może stać się faktem. Tylko czy warto jechać aż tak daleko?

Wyspa Wielkanocna czy "Pępek świata"?

Easter Island to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na ziemi. Już sama nazwa pokazuje, że ten niepozorny skrawek lądu skrywa ciekawą historię. Na świecie, należąca dziś do Chile wyspa znana jest jako Wyspa Wielkanocna. Taką nazwę nadali jej Holendrzy, którzy pod dowództwem Jacoba Roggeveena, odryli ją dla świata w wielkanocną niedzielę ‒ 5 kwietnia 1722 r.

d3n01t7

Zobacz też: DNA ujawniło pochodzenie budowniczych Stonehenge

Miejscowi wolą jednak inne nazwy. Nazywają swoją ziemię Rapa Nui (z polinezyjskiego ‒ "Wielką Ziemią") lub Te Pito o Te Henua, czyli "Pępek świata". Te określenia znacznie lepiej obrazują ich stosunek do tej ziemi.

Wyspa Wielkanocna to jedno z najbardziej odizolowanych miejsc na świecie. Od wybrzeży Chile ‒ najbliższego stałego, lądu ‒ dzieli ją blisko 4 tys. km. Od Pitcairn ‒ najbliżej położonej wyspy ‒ prawie 2 tys. Łatwo więc zrozumieć, że licząca zaledwie 160 km kw. wyspa, jej mieszkańcom wydaje się "Wielką Ziemią" w dodatku usytuowaną w centralnym punkcie świata.

d3n01t7

"Długousi" i "Krótkousi"

Tak niewielki i oddalony od cywilizacji skrawek lądu, mógł pozostać bezludną krainą, jednak los chciał inaczej. Naukowcy od lat starają się ustalić, kiedy wyspa została skolonizowana i przez kogo. W tej chwili za najbardziej prawdopodobną uchodzi teza, że jako pierwsi przybyli tu ok. 1200 r. n.e. Polinezyjczycy. Przemawiają za nią zarówno badania genetyczne, jak i podobieństwo rysów twarzy, zwyczajów i języka.

Inna popularna teoria ‒ stworzona przez Thora Heyerdahla ‒ głosi, że poza mieszkańcami Polinezji, na wyspę dotarli też przybysze z Ameryki Południowej, znani jako "Długousi". Mieli oni dostać się na wyspę na tratwie, przywieźć ze sobą popularne dziś na wyspie słodkie ziemniaki i stanowić pierwowzór dla symbolu Wyspy Wielkanocnej ‒ gigantycznych posągów, zwanych moai.

"Długousi" mieli być przedstawicielami klasy wyższej ‒ stąd odwzorowanie ich wizerunków na pomnikach. Podlegli im "Krótkousi" ‒ Polinezyjczycy, byli z kolei wykonawcami rzeźb i pełnili rolę robotników.

d3n01t7

Zgodnie z tą teorią, w XVIII w. konflikt między przedstawicielami kast miał doprowadzić do wojny domowej, która doprowadziła do niemal całkowitej zagłady przybyszów z Ameryki Południowej. Pozostały po nich jedynie moai…

Moai ‒ tajemnicza wizytówka wyspy

Choć teoria Heyerdahla o pochodzeniu "Krótkouchych" i "Długouchych", jest mocno krytykowana, większość naukowców zgadza się z tym, że na wyspie żyły obok siebie dwa klany. Przekonują ich o tym właśnie wielkanocne "głowy". Większość z nich przedstawia postaci z długimi uszami. Stąd przekonanie, że "Długousi" stanowili tutejszą szlachtę i wywodzili się z rodziny władców. Utrwaleni zaledwie na kilku pomnikach "Krótkousi" mieli pochodzić z klasy niższej.

Czy faktycznie wybuchła między nimi wojna? A jeśli tak, to kiedy? Nie ma dziś pewności. Otwarte są też pozostałe pytania dotyczące gigantycznych posągów. Wiadomo, że na wyspie jest ich blisko 900. I to właśnie one jak magnes przyciągają tu turystów. Największe maoi osiągają 10 m wysokości i ważną ponad 80 t. Wiele z nich ustawiono na platformach, uważanych też za ołtarze nad brzegiem oceanu ‒ twarzami w stronę lądu. Posągi ustawione są w rzędach liczących kilka ‒ kilkanaście figur. Za wyjątkowe uważa się kolosy Ahu Akivi, zwane też "Siedmioma odkrywcami", które patrzą na ocean.

d3n01t7

Gdzie się podziały drzewa

Kto zbudował moai? Jak dokonano tego w czasach, gdy człowiek nie dysponował nowoczesnymi maszynami? I przede wszystkim po co je stworzono? Te pytania nie doczekały się jeszcze jednoznacznej odpowiedzi.

Wiadomo, że figury powstały w kraterze wulkanu Rano Raraku, skąd były transportowane na całą wyspę. Do niedawna uważano, że właśnie konieczność przemieszczania figur może stanowić odpowiedź na inne dręczące badaczy pytanie ‒ dlaczego na wyspie nie ma drzew?

d3n01t7

Sądzono, że miejscowa ludność wycięła je, bo były potrzebne do transportu posągów. Jednak w ostatnich latach naukowcy coraz głośniej przeczą tej teorii, przekonując jednocześnie, że przyczyną wyginięcia drzew i degradacji tutejszej gleby byli nie ludzie, a… szczury. Mają o tym świadczyć odnalezione przez archeologów zachowane do tej pory nasiona, z których większość ma ślady szczurzych zębów.

W krainie wulkanów

Z punktu widzenie geologii Wyspa Wielkanocna jest bardzo młoda. Ok. 800 tys. lat temu utworzyły ją cztery wulkany: Rano Kau, przy którym znajduje się dawny pałac, Rano Raraku, w którym tworzono moai, Pukatike oraz najmłodszy ‒ Terevaka, który jest jednocześnie najwyższym szczytem wyspy (507 m n.p.m.). Na wulkanicznej Rapa Nui są też i inne stożki, jak Puna Pau, którego gąbczasta, czerwona lawa, została wykorzystana do stworzenia nakryć kamiennych głów, które pierwotnie uważano za kapelusze. Obecnie naukowcy są jednak zdania, że są to wymyślne fryzury, nawiązujące do polinezyjskich koków.

d3n01t7

Wulkany i powstałe w miękkim kamieniu jaskinie tworzą charakterystyczny krajobraz wyspy. Poza kamiennymi kolosami surowy obraz wyspy urozmaica jedno, jedyne miasto ‒ Hanga Roa.

Tu wszyscy mieszkają w stolicy

Wszyscy mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej, czyli niespełna 6 tys. osób, mieszkają w jednej miejscowości ‒ Hanga Roa. Żyją przede wszystkim z turystyki i w mniejszym stopniu z rzemiosła, rolnictwa i rybołówstwa. Nie ma tu przemysłu, a niemal wszystko czego mieszkańcy i ich goście potrzebują do życia ‒ transportowane jest drogą powietrzną lub morską.

Populacja wyspy, choć pozornie niewysoka, w ostatnich latach bardzo wzrosła. Były czasy, gdy na Wyspie Wielkanocnej mieszkało zaledwie 100 osób.

Gdy Roggeveen odkrył Rapa Nui, żyło tu ok. 2‒3 tys. ludzi, choć wcześniej mogło być ich nawet 5 razy więcej. Co spowodowało tak drastyczny spadek? Część badaczy zakłada, że były to braki żywieniowe, wojny domowe, a nawet spowodowany głodem kanibalizm. Wiadomo jednak, że do połowy XIX w. liczba ludności na wyspie stale rosła, osiągając poziom ok. 4 tys. mieszkańców.

Wówczas jednak Rapa Nui uznano za źródło taniej, a właściwie darmowej siły roboczej i jej mieszkańców wywożono do Ameryki Południowej jako niewolników. Ich losem przejął się biskup Tahiti, który wywalczył uprowadzonym wolność. Niestety spośród przeszło 1500 osób, które trafiły do niewoli, przeżyło zaledwie 15, które wróciły na wyspą, przywożąc ze sobą… epidemię grypy. Choroba dodatkowo zdziesiątkowała maleńką już populację Wyspy Wielkanocnej. Setka ocalałych mieszkańców ‒ być może powodowana wdzięcznością dla biskupa ‒ zdecydowała się przyjąć wyznanie katolickie.

Wielkanocna ryba zamiast pisanek

Dziś sytuacja na wyspie wydaje się dość stabilna. Niespełna 6 tys. ludzi żyje tu spokojnie, a prawo osiedlania i stałego pobytu mają tylko potomkowie dawnych mieszkańców. Stare wierzenia mieszają się z nowymi, tworząc nową kulturę wyspy. W świątyni Orongo wciąż obecne są ślady po kulcie ludzi-ptaków, a katolickie obrządki dopasowane zostały do tutejszych obyczajów.

Jeśli więc planujemy spędzić na Wyspie Wielkanocnej święta, nie oczekujmy pisanek i baranka. Z opisów podróżników wyłania się raczej obraz radosnego spotkania mieszkańców, wspólnego muzykowania i tańców. Także świąteczne potrawy mogą być pewnym zaskoczeniem. Zamiast jajek, spodziewajmy się pieczonej ryby w liściach bananowca.
Ale przecież nie po to jedziemy na drugi koniec świata, żeby świętować po polsku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3n01t7

Podziel się opinią

Share
d3n01t7
d3n01t7