Trwa ładowanie...
dp03dyd

Wiewiórki, blondynki i buraki - "what the f...?" Czyli, co dziwi turystów w Polsce

Zwykłe zdjęcie z warszawskiego metra wywołało w sieci tak wielką burzę, jakby naprawdę działy się na nim niestworzone rzeczy. Papierowe książki i brak imigrantów – szok na skalę światową. I choć nas może zaskakiwać to międzynarodowe zdziwienie, to faktycznie są w Polsce takie zachowania i sytuacje, które od lat są dla zagranicznych turystów nie lada zagwozdką. Sprawdziliśmy, co konkretnie zaskakuje, a co wkurza obcokrajowców w Polsce.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wiewiórki, blondynki i buraki - "what the f...?" Czyli, co dziwi turystów w Polsce
(Shutterstock.com)
dp03dyd

Michał Maj, przewodnik, który od kilku lat oprowadza po polskich miastach grupy z Chin, na pytanie "co ich dziwi w Polsce?", odpowiada jednym słowem: "wszystko".

- Chińczycy przede wszystkim lubią atmosferę i ludzi. Uwielbiają obserwować ich na Krakowskim Przedmieściu, w Hali Mirowskiej czy na Kole. Zawsze podkreślają, że Polacy są piękni. Jak widzą eteryczną blondynkę o długich nogach i bladej cerze, to od razu aparat idzie w ruch. W restauracjach robią sobie zdjęcia z kelnerkami, a jak zdarzy się młody kierowca autokaru, to Chinki adorują go do końca wycieczki. Historia miasta interesuje ich, ale w ograniczonym zakresie. Pytają mnie, jak spędzamy czas, czym się zajmujemy, gdzie chodzimy. Jak pokazuję im album z fotografiami znanego polskiego artysty, to doceniają piękno, ale najchętniej od razu poznaliby autora zdjęć, bo ludzie są dla nich ważni – zdradza przewodnik.

   Shutterstock.com

– Ponadto zadziwia ich natura - gdy widzą nad polskim morzem mewy, łabędzie czy kaczki, to są pełni zachwytu. A wiewiórka w Łazienkach Królewskich zdecydowanie wygrywa w przedbiegach z Pałacem na Wodzie. Trzy wiewiórki gwarantują minimum godzinną sesję fotograficzną. Byłem kiedyś z grupą studyjną na Podlasiu. Widząc tamtejszą przyrodę i zwierzęta, zachowywali się, jakby byli w Parku Jurajskim - z jednej strony przerażenie, a z drugiej istny zachwyt - opowiada Michał Maj.

dp03dyd

Na wspomnianym zdjęciu z warszawskiego metra jeden z internautów był zdziwiony brakiem imigrantów. Michał Maj przyznaje, że turystów z Ameryki faktycznie frapuje to zagadnienie. – Często pytają: "jak to jest w ogóle możliwe, że u was są prawie sami biali ludzie?" – wspomina przewodnik. – Ale dziwią ich też bardziej przyziemne sprawy, np. to, że w Polsce są McDonald-y.

Norwegów nie tyle dziwią, co cieszą niskie ceny w Polsce. Dla nich pobyt nad Wisłą jest trochę jak wakacje za półdarmo. Turyści z kraju, w którym bochenek chleba kosztuje 11 zł, a butelka wódki ponad 100 zł, w Polsce czują się jak panowie świata. Kto im zabroni…

   Shutterstock.com

Portugalczycy są mile zaskoczeni, że zimą w naszych domach jest ciepło. – U nich tylko nowo wybudowane budynki mają instalację grzewczą – wyjaśnia Ewa Waligórska z Tourismo de Portugal. – Nieustannie dziwi ich tatar i wysoka cena kawy w Polsce. A jeszcze kilka lat temu byli zaskoczeni burakami i barszczem. Dla nich burak był tylko jedzeniem dla zwierząt. Obecnie podają go, jako dekorację dań.

dp03dyd

Faktycznie, polskie dania zaskakują wielu turystów. Co to w ogóle jest smalec, jak można wódkę zagryzać ogórkiem kiszonym, albo jeść zimne nóżki – "what the f..." – krzywią się obcokrajowcy. – "Mak? Ja mam to jeść? Przecież to opium – zakazane!" Tak Chińczycy reagują na makowiec. Wtedy tłumaczę im, że to tylko takie ciasto i nie muszą się niczego obawiać. Podchodzą do tego z rezerwą, próbują, a potem oczywiście robią zdjęcia – dodaje Michał Maj.

Close up of beef tartar with capers and small toasts. Fotolia
Close up of beef tartar with capers and small toasts.

Turyści, którzy szukają pomocy na polskich ulicach często napotykają na problemy w komunikacji. – Nie chodzi już nawet o język, bo nie każdy musi mówić po angielsku. Bardziej dziwi mnie, że ludzie odwracają się lub udają, że nie widzą, gdy pytam o drogę – mówi Anja Kardan ze Szwecji. – Zdarzały się też sytuacje odwrotne, że ktoś zmieniał trasę, by tylko pomóc mi dojść na miejsce. Więc tak naprawdę z tymi Polakami bywa różnie.

Wayne Powell z Wielkiej Brytanii, który od kilku lat mieszka w Polsce jest pełen podziwu dla pielęgnowania polskich wartości rodzinnych. – To wspaniałe, że Polacy poświęcają tyle czasu na odwiedzanie swoich rodzin, nawet młodzi chętnie to robią – opowiada, ale do beczki miodu dodaje też łyżkę dziegciu. – Mam wrażenie, że Polakom ciężko przychodzi gratulowanie komuś, kto odnosi sukces. Większość dopytuje: "jak, dlaczego, po co", zamiast po prostu cieszyć się z osiągnięcia przyjaciela. W Polsce wszystko jest rywalizacją – zaczyna się od zwykłej kolejki do kasy w sklepie, a kończy na jeździe samochodem. Nie żeby w innych krajach brakowało idiotów na drogach, ale w Polsce każdy chce udowodnić, że jest lepszy – praktycznie każdy próbuje "wbić się" przed ciebie tylko po to, by udowodnić, że może być szybszy o kilka sekund.

   Shutterstock.com

Ci, którzy przyjeżdżają do nas na dłużej, są też zaskoczeni naszym patriotyzmem. – Polacy do przesady pielęgnują swoją polskość. To naprawdę dziwne, że macie tyle świąt narodowych – dodaje Wayne Powell.

dp03dyd

Podziel się opinią

Share

dp03dyd

dp03dyd