WAŻNE
TERAZ

MON reaguje po słowach Trumpa. "Ta ofiara nie może być umniejszana"

Wybornie, tanio i z ideą. Restauracja w Marrakeszu, która wspiera kobiety

Amal to po arabsku nadzieja. Tak nazywa się restauracja, w której zjesz pysznie i niedrogo. I wyjdziesz z niej z przeświadczeniem, że pomagasz zmieniać świat na lepsze. Bo w Amal kobiety w trudnej sytuacji życiowej uczą się gotowania i serwowania, by zyskać niezależność.

Historia Amal sięga 2012 r. Założyła ją Amerykanka marokańskiego pochodzenia, Nora Fitzgerald Belahcen, która dorastała w Maroku
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne | Joanna Klimowicz
Joanna Klimowicz

Ogródek pod drzewami pomarańczy

To obowiązkowy punkt podczas zwiedzania Marrakeszu - najbardziej znanego i przyciągającego miasta Maroka. Amal jest wśród trzech najbardziej polecanych restauracji bajecznego, różowego miasta. Organizacja non-profit doczekała się już drugiego centrum treningowego, w dzielnicy Targa i właśnie tam organizowane są popularne lekcje gotowania i pieczenia. Można nauczyć się przygotowywać marokańskie tradycyjne dania, ze sztandarowym tajine - jednogarnkową potrawą w charakterystycznym stożkowym, glinianym naczyniu. Wystarczą dwie godziny, by opanować np. tajine z kurczaka w sosie cytrynowym. Z niewielkim wyprzedzeniem zarezerwować kurs mogą też turyści odwiedzający Marrakesz.

Obraz
© Restauracja Amal / Joanna Klimowicz

Na lunch w restauracji Amal, położonej w nowoczesnej dzielnicy Gueliz, niedaleko - około 1 km - od słynnych ogrodów Majorelle, nie rezerwowaliśmy stolika. Mieliśmy szczęście, były miejsca, ale ogródek pod pomarańczowymi drzewkami szybko zapełnił się klientami. Otwarty jest przez siedem dni w tygodniu, od południa aż do "wyczerpania zapasów", co zazwyczaj ma miejsce już po godz. 15.

Karta menu jest krótka, jak w każdej dobrej restauracji. I codziennie się zmienia. Amal serwuje dania kuchni afrykańskiej, marokańskiej, śródziemnomorskiej, bliskowschodniej, międzynarodowej. Można zjeść "jak u babci" - tej marokańskiej babci, ale i fikuśny filet mignon. Ma bardzo przystępne, jak na Marrakesz, ceny. Za jagnięcy tajine trzeba zapłacić około 24 zł, a za wegetariański - 18 zł.

Obraz
© Restauracja Amal / Joanna Klimowicz

Uwierzyć w siebie

Bezcenna jest natomiast świadomość, że właśnie wsparło się miejsce, które pomaga stanąć na nogi dziewczynom i młodym kobietom w ciężkiej sytuacji. Takim, które już na starcie nie miały szczęścia - bo choć w Maroku kobiety mają więcej praw i swobody niż w innych krajach północnej Afryki, to jednak wciąż zdarza się, że "tradycyjny" model rodziny nie uwzględnia edukacji, tylko zamyka dziewczynkę w czterech ścianach domu.

Pomaga też stanąć osobom, których życie posypało się na dalszym etapie - owdowiały bądź mąż je opuścił i nagle okazało się, że muszą same utrzymać dzieci. Oraz tym z niepełnosprawnościami, samotnym matkom, czy osobom bardzo ubogim. Generalnie - wszystkim tym kruchym istotom, narażonym na wykluczenie. Kruchym, ale przecież bardzo odważnym, bo zdeterminowanym do tego, żeby zmienić całe swoje życie, przejąć za nie odpowiedzialność i zapewnić lepszą przyszłość sobie i swoim rodzinom.

Jak to robią? Uczestnicząc w półrocznych stażach, ucząc się gotowania i serwisu, po to, by rozwinąć swoje umiejętności zawodowe. Po zakończeniu kursu idą na praktyki, po ukończeniu których Amal pomaga im znaleźć zatrudnienie w restauracjach, hotelach, riadach lub prywatnych domach. Zyskują niezależność finansową, ale i coś więcej - wiarę we własne siły, poczucie własnej wartości. Centrum, które ma oficjalny status organizacji non-profit podkreśla, że ostatecznym celem programu jest osobista transformacja i rozwój umiejętności zawodowych, ale też życiowych stażystek.

Obraz
© Restauracja Amal / Joanna Klimowicz

Zainteresowanie kursami jest bardzo duże, a spośród 100 aplikacji Amal wybiera na kształcenie 20 osób. Mają od 18 do 35 lat; nie mają dochodu albo wcale, albo jest on bardzo niski; są zmotywowane do nauki i pracy. Stażystki rozpoczynają sześciomiesięczny program szkoleniowy, w trakcie którego przechodzą wszystkie szczeble pracy w restauracji - poznając składniki, tajniki gotowania, pieczenia, czyszczenia i serwowania. Uczestniczą też w zajęciach higieny, bezpieczeństwa, usług, języków francuskiego i angielskiego.

Za zajęcia nie muszą nic płacić. Amal jest samowystarczalnym podmiotem społecznym, który dąży do pozytywnych zmian w życiu kobiet - z dumą podkreślają założycielki organizacji na jej oficjalnej stronie. Organizacja ma stałe grono donatorów i partnerów (łącznie z Organizacją Narodów Zjednoczonych), ale wspierać finansowo mogą ją też osoby prywatne.

Obraz
© Restauracja Amal / Joanna Klimowicz

Historie kobiet

Historia Amal sięga 2012 r. Założyła ją Amerykanka marokańskiego pochodzenia, Nora Fitzgerald Belahcen, która dorastała w Maroku. Chciała pomóc swojej społeczności - tym kobietom, które miały w życiu mniej szczęścia niż ona. Zaczęło się od sprzedaży wypieków kilku pań, a dziś Amal to świetnie zorganizowana firma z dwoma ośrodkami. Na stałe zatrudnia kilkunastu pracowników, a jej program szkoleniowy ukończyło już ponad 80 uczestniczek.

W mediach społecznościowych znaleźć można historie kobiet, które przewinęły się przez centrum Amal i wyszły z niego silniejsze. Ojciec Aichy zabronił jej chodzić do szkoły, by pomagała mamie w domu. Prawie go nie opuszczała. Rodzeństwo pozakładało własne rodziny i wyprowadziło się, a Amal została, opiekując się siostrą i rodzicami. Matka w ubiegłym roku zmarła na raka, ojciec zginął w wypadku samochodowym. Siostry zostały rozdzielone, Aicha została wysłana do krewnych. Po czterech miesiącach szkolenia dziewczyna zdobyła doświadczenie w komunikowaniu się z klientami, nabrała pewności siebie i odzyskała kontrolę nad swoim życiem. Teraz pracuje w pełnym wymiarze czasu jako personel sprzątający w willi w Marrakeszu.

Obraz
© Restauracja Amal / Joanna Klimowicz

Hanane została wydana za mąż w bardzo młodym wieku, a mąż zabrał ją do Egiptu, gdzie planował znaleźć pracę. Zginął tragicznie, zostawiając ją z dwójką dzieci w obcym kraju. Harowała, by zebrać pieniądze na powrót do Maroka. Tu też nie było jej łatwo, podejmowała różne dorywcze prace, a w tym czasie maluchami opiekowała się jej matka. W związku z czym Hanane musiała utrzymać w sumie cztery osoby. Staż ukończyła wiosną, znalazła pracę na pełen etat w riadzie i jest niezależna.

Najbardziej chwyta za serce historia Zineb, wysłanej w wieku sześciu lat do ciężkiej pracy jako służąca. Gotowała, sprzątała i opiekowała się dziećmi. Rodzina, do której trafiła, znęcała się nad nią. Gdy uciekała do domu, ojciec odsyłał ją z powrotem. W końcu uciekła na ulicę. Tułała się po różnych miastach, wiosną 2014 r. urodziła córeczkę. Jako samotna matka korzystała z pomocy organizacji charytatywnej i ta poleciła ją na staż. Zineb ukończyła go, znalazła stałą pracę i jako 20-latka z bagażem trudnych doświadczeń, z nadzieją i optymizmem patrzy w przyszłość.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Chcieli skutecznego przesłuchania. Metodę nagrali, teraz poniosą konsekwencje

Wybrane dla Ciebie
Jedno z najbardziej przerażających pomieszczeń obozu dostępne dla zwiedzających
Jedno z najbardziej przerażających pomieszczeń obozu dostępne dla zwiedzających
Europejskie miasto, które wygląda jak z bajki Disneya
Europejskie miasto, które wygląda jak z bajki Disneya
Ferie pod palmami last minute. Wypoczniesz już za 1,5 tys. zł od osoby
Ferie pod palmami last minute. Wypoczniesz już za 1,5 tys. zł od osoby
Ambasada RP ostrzega. Burze śnieżne za oceanem
Ambasada RP ostrzega. Burze śnieżne za oceanem
Ruszyła wielka akcja promująca Polskę. Ma trafić do 15 mln osób
Ruszyła wielka akcja promująca Polskę. Ma trafić do 15 mln osób
Polskie perełki przyciągną turystów. Będą hitami 2026 r.
Polskie perełki przyciągną turystów. Będą hitami 2026 r.
Zostawiają w Polsce 10 razy więcej pieniędzy niż Czesi czy Słowacy
Zostawiają w Polsce 10 razy więcej pieniędzy niż Czesi czy Słowacy
Smutne wieści z Borysewa. "Przez wiele lat był symbolem oraz królem"
Smutne wieści z Borysewa. "Przez wiele lat był symbolem oraz królem"
Najgorsi pasażerowie pociągów. Obcinają paznokcie, zmieniają ubrania i jedzą jajka
Najgorsi pasażerowie pociągów. Obcinają paznokcie, zmieniają ubrania i jedzą jajka
Zniszczone budynki, drogi i promenady. Wakacyjne wyspy liczą straty
Zniszczone budynki, drogi i promenady. Wakacyjne wyspy liczą straty
Planują połączyć Wielką Żuławę z lądem. "Mamy środki na rozpoczęcie projektowania"
Planują połączyć Wielką Żuławę z lądem. "Mamy środki na rozpoczęcie projektowania"
Turystka nie dowierzała. Bagaż się mieścił, a kazali dopłacić
Turystka nie dowierzała. Bagaż się mieścił, a kazali dopłacić
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟