Trwa ładowanie...
d3tqdhy

Nie boją się koronawirusa. "Wolimy grzać się w azjatyckim słońcu, niż siedzieć w Polsce"

"Czujemy się tu bezpiecznie. Nie planujemy skorzystać z akcji #LotDoDomu" - mówi Aleksandra, która od grudnia jest na Bali. Podobne zdanie ma Adam, przebywający na Phuket w Tajlandii. Nie boją się, dlatego postanowili kontynuować wakacje i wspierać lokalne biznesy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bali nigdy nie było tak opustoszałe
Bali nigdy nie było tak opustoszałe (iStock.com)
d3tqdhy

Nie znają się, nie podróżują razem. Ich historie są z pozoru niezależne. Łączy ich jedno: gdy większość turystów uciekała w popłochu z indonezyjskiej wyspy Bali, oni postanowili zachować zimną krew. Dla lokalnych mieszkańców są dziś na wagę złota. Adam z kolegą wybrali się na wakacje i są obecnie w Phuket w Tajlandii, a Ola jest blogerką podróżniczą i razem z mężem korzystają aktualnie z uroków niemal bezludnej, na tę chwilę, Wyspy Bogów. Na Instagramie pokazują, jak Bali wygląda bez tłumów.

Trudna sytuacja Balijczyków

Indonezja potrafiła podnieść się z niejednej katastrofy ekologicznej. Trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, tsunami, a nawet zamachy bombowe. To wszystko blednie w obliczu katastrofy, jaką może zafundować mieszkańcom epidemia koronawirusa. Ponad trzy czwarte gospodarki na wyspie Bali powiązane jest z turystyką. Na tym sektorze opiera się również ok. 80 proc jej PKB. Zamknięcie granic może przynieść tragiczne skutki dla ponad czteromilionowej populacji.

d3tqdhy

W ciągu ostatnich 15 lat bardzo wielu młodych Indonezyjczyków przeprowadziło się do obszarów turystycznych w poszukiwaniu pracy. Ich rodzice sprzedali wówczas deweloperom swoje pola ryżowe. Teraz są całkowicie uzależnieni finansowo od turystów.

Adam Albiński
Podziel się

Ross Taylor, prezes indonezyjskiego instytutu zajmującego się polityką zagraniczną na uniwersytecie Monash w Melbourne, tłumaczył w rozmowie z portalem "Aliazeera", że większość ludzi na Bali zarabia zaledwie kilkaset dol. miesięcznie. Żyją z dnia na dzień lub z miesiąca na miesiąc. Ola Najda w rejony Azji Południowo-Wschodniej wyjechała na ok. pół roku. Widzi, jak epidemia koronawirusa z każdym kolejnym dniem dotyka wyspę coraz bardziej.

- Odwołano wszystkie imprezy i wprowadzono dodatkowe środki ostrożności. Zamknięto także większość lokali gastronomicznych. Jedzenie można dostać już tylko na wynos. Lokalni przedsiębiorcy ciężko to znoszą. Na Bali dawno nie było tak pusto - mówi blogerka w rozmowie z WP.

d3tqdhy

Turyści uciekali w popłochu

Zgodnie z danymi z międzynarodowego lotniska Ngurah Rai na Bali, podczas gdy w styczniu koronawirus szalał w Chinach, liczba turystów odwiedzających indonezyjską wyspę wzrosła o 3 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem w ubiegłym roku. W lutym spadła o 20 proc. Mimo to, Bali odwiedziło 400 tys. turystów z Australii, Rosji, Koei Południowej, Indii, Japonii i ponad 100 innych krajów. W ciągu pierwszych 12 dni marca przybyło kolejnych 114 tys. cudzoziemców.

Adam Albiński
Podziel się

A potem ogłoszono pierwszy przypadek śmiertelny. Z powodu wirusa SARS-CoV-2 zmarła 52-letnia Brytyjka. Turyści i emigranci tłumnie opuszczali Bali w obawie przed zarażeniem, zamknięciem lotniska i wizją tego, że rajska wyspa zamieni się w piekło. Do tej pory na Bali zachorowało 6 osób. W całej Indonezji potwierdzono 686 przypadków zarażenia koronawirusem.

- Ryzyko zachorowania w Azji jest w tym momencie porównywalne do tego w Europie. Nie boję się. Zachowuję ostrożność. Wiem, że Bali bez turystów może nie przetrwać. Już na początku marca przyjezdnych było zauważalnie mniej. Kumplowaliśmy się z lokalnym kucharzem. Powiedział nam, że takiego przestoju nie było od czasu zamachu bombowego na Dżakarcie w 2016 r. – mówi w rozmowie z WP Adam Albiński, który do Azji udał się na wakacje. – W Phuket jest teraz podobnie, jak na Bali. Gdy idę ulicą, sprzedawcy i restauratorzy wręcz błagalnym głosem zapraszają mnie do skorzystania ze swoich usług. Podobnie taksówkarze i masażyści. Ludzie żyją tutaj z turystów. Nie wiem, jak przetrwają epidemię – tłumaczy.

Adam Albiński
Podziel się
d3tqdhy

Nie chcą lecieć do domu

Ola i jej mąż postanowili ten ciężki czas przeczekać na Bali. Póki co, nie chcą się z stamtąd ruszać. Czują się bezpiecznie. Unikają dużych skupisk ludzi, spędzają czas na świeżym powietrzu i korzystają z uroków pustej – jak nigdy – wyspy. Z rządowej akcji #LotDoDomu nie chcą skorzystać. Na Wyspie Bogów jest im po prostu dobrze. Podobnie myśli Adam, który Bali opuścił dwa tygodnie temu. Nie panikuje, zwiedzając Tajlandię i nie uważa, że z powodu epidemii koronawirusa powinien pilnie wracać do domu. Na wakacje wybierał się od dawna.

- Mieliśmy trochę inne plany niż pobyt na Phuket. Wirus zablokował nam wyjazd do Australii i powrót przez Holandię. Wczoraj w Tajlandii weszło w życie rozporządzenie m.in. o zakazie podróżowania aż do końca kwietnia. Chcieliśmy spędzić 2 tygodnie na wyspie Koh Phangan, ale zdaje się, że nie da się tam teraz dostać. Prom prawdopodobnie nie kursuje, a jeśli już, to tylko dla lokalnych - opowiada Adam. - Nie sądzę, żeby zamknięto hotele. Tutaj wciąż jest jeszcze sporo turystów. Czytałem, że przyjezdnym zostaną przedłużone pobyty, jeśli będą mieli problem z powrotem do domu. Zanim dojechaliśmy do Tajlandii był luz. Dopiero potem zaczęto zamykać kolejne bary, kluby i restauracje. Jedzenie dostaniemy już tylko na wynos. Na szczęście plaże nie są zamknięte. Wolimy grzać się w azjatyckim słońcu, niż siedzieć w domu w Polsce. Tym bardziej, że loty proponowane przez rząd wcale nie są takie tanie - komentuje.

Mimo dofinansowania, cena przelotu w ramach rządowej akcji jest wysoka i nie każdy turysta może sobie na niego pozwolić. W przypadku przelotów dalekiego zasięgu (w tym przypadku krajów Azji Południowo-Wschodniej) cena za przelot wyniesie od 1,6 – 2,4 tys. zł. Z lotniska Denpasar na Bali zaplanowano trzy loty: na 24, 25 i 26 marca. Ola i jej mąż, Łukasz wolą zostać. - Czujemy się tu bezpiecznie. Nie planujemy skorzystać z akcji #LotDoDomu - mówi Aleksandra w rozmowie z WP. Adam również nie wybiera się do domu najbliższym lotem z Bangkoku

- Największym problemem dla nas i naszych przyjaciół okazała się polityka wizowa Indonezji. Długo nie mieliśmy pewności, czy wizy dla Polaków przebywających na Bali dłużej niż 30 dni na darmowej wizie turystycznej zostaną przedłużone ani w jaki sposób - opowiada blogerka. - Ostatecznie Indonezja zniosła wizy dla ekspatów, których kraje są zamknięte. Mamy zatem bezpieczeństwo wizowe, dopóki granice Polski nie zostaną otwarte. Pracuję m.in. na Instagramie, więc mogę to robić niemal z każdego zakątka świata. Trzymamy się z dala od ludzi, zwiedzamy wyspę i podziwiamy, jak zjawiskowo wygląda, gdy nie ma na niej ludzi. Jesteśmy dobrej myśli i mamy nadzieję, że świat już niedługo wróci do zdrowia. Natura potrzebowała od nas odpoczynku. Przesyłamy Wam dużo słońca i pozytywnej energii! - dodaje.

d3tqdhy

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Biznes w czasie epidemii. Fabryki stoją, przepływy finansowe zatrzymane

d3tqdhy

Podziel się opinią

Share

d3tqdhy

d3tqdhy