Petra - zobacz skalne miasto
Petra. Miejsce magiczne. Jeden z siedmiu nowych cudów świata. Największa atrakcja turystyczna Jordanii. Niektórzy przyjeżdżają do niej tylko po to, aby zobaczyć słynne kamienne miasto. Jak wygląda to wyjątkowe miejsce - sprawdzili Dominika i Jacek, prowadzący bloga szpilkinamapie.pl
Petra, to ruiny miasta Nabatejczyków, starożytnego ludu pochodzenia semickiego, który zasiedlał tereny Izraela i Jordanii począwszy od VI wieku p.n.e. Miasto przeżywało rozkwit swojej potęgi od III wieku p.n.e do I wieku n.e., kiedy pełniło funkcję stolicy królestwa. Następnie zostało zajęte przez rzymian i przemianowane na stolicę prowincji rzymskiej – Arabii. W średniowieczu, w czasie wypraw krzyżowych, była zajęta przez krzyżowców. Kres świetności miasta nadszedł wraz z najazdem Saladyna, kiedy to miasto popadło w ruinę, z której się już nie podniosło.
Największa atrakcja turystyczna w kraju
Wybierając się do Petry, staraliśmy się nie rozbudzać zanadto naszych oczekiwań. W końcu to największa atrakcja turystyczna kraju. Jeden z siedmiu nowych cudów świata. Myśleliśmy sobie – tam muszą być tłumy turystów, stragany z pamiątkami i niedający żyć tubylcy, namawiający do upadłego na przejażdżkę wielbłądem. Ale nie do końca mieliśmy rację. Owszem, stragany były, ale tylko na początku. Tłumów też nie zaobserwowaliśmy. Petra zajmuje tak ogromny obszar, że nawet jeśli na jej teren wejdzie cała masa ludzi, po jakimś czasie rozejdą się, każdy w tylko sobie znanym kierunku, a na ulicach będzie przyjemnie luźno. W godzinach popołudniowych, kiedy wszystkie zorganizowane wycieczki już wyjechały, mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w tym ogromnym kompleksie jedynymi zwiedzającymi.
Beduini - bliskowschodni kowboje
Jeśli chodzi o lokalną ludność, której natrętność antycypowaliśmy, to musimy przyznać, że bardzo się pomyliliśmy. W zasadzie to możemy powiedzieć, że wizyta w Petrze bez Beduinów, nie byłaby tym samym przeżyciem. To oni nadają temu miejscu taki dziwny, nieco kosmiczny klimat. Coś pomiędzy Dzikim Zachodem, a "Gwiezdnymi wojnami". Ani trochę nie zdziwiłbym się, gdyby z którychś drzwi wyrytych w skale nagle wyjechał R2D2, a na ulicy wylądował Sokół Millenium. Po ulicy hula wiatr, cisza jak makiem zasiał, kiedy nagle słyszymy „iiiii-jaaaa!” i mija nas Beduin galopujący na ośle, w dodatku bez siodła. Zgodnie stwierdziliśmy, że Beduini z Petry są nieco dzicy, ale w bardzo pozytywny sposób. To tacy bliskowschodni kowboje. Od dziecka wychowani w siodle. Na ośle, wielbłądzie i koniu potrafią jeździć bokiem, tyłem i pewnie do góry nogami także. Malują oczy, noszą pierścionki i kolczyki. Każdy z nich przypominał trochę kapitana Jack’a Sparrow’a z "Piratów z Karaibów". Ich wielbłądy suną dostojnie ulicami Petry w rytm "One Love" i "No Woman No Cry" Boba Marley’a
Suweniry i herbata
Oczywiście, że pytają czy nie chcielibyśmy podwózki, ale nie są nachalni. Odnieśliśmy wrażenie, że są bardzo dumni z tego, kim są i dbają o swoją godność. Można z nimi normalnie porozmawiać o rzeczach innych niż ich wielbłądy czy paciorki, które akurat sprzedają. Odwiedzając stragan, można być pewnym, że zostaniemy poczęstowani herbatą. W tym momencie osobom, które odwiedzały takie zakątki świata, jak Maroko czy Turcja, może zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza pt. „napoją herbatą, a później zaczną ze zdwojoną siłą nagabywać do kupna choćby najmniejszego suweniru”. Nic z tych rzeczy. Możemy spokojnie napić się herbaty i pogadać. Gospodarz straganu może poprosi o obejrzenie jego towarów, ale jeśli powiemy, że nie jesteśmy zainteresowani, albo że nic nam nie pasuje, nie będzie miał z tym żadnych problemów i zostaniemy pożegnani równie serdecznie, jak zostaliśmy przywitani.
Petra niezwykła
Petrę będziemy wspominać nie tylko ze względu na majestatyczne budowle kute wprost w skale, ale również ze względu na jej dziwaczny i trochę odrealniony klimat, który tworzy miasto oraz ludzie je zamieszkujący. A co do walorów samych budowli i petrzańskiego anturażu, niech przemówią fotografie!
Petra by night
W określone dni tygodnia organizowana jest „Petra by night”, czyli możliwość nocnego zwiedzania cześci kompleksu. Organizatorzy podświetlają korytarze lampionami, a przed skarbcem odbywa się coś w rodzaju przedstawienia. Ktoś brzdąka coś na beduińską nutę, ktoś opowiada historię Petry. *Fajna inicjatywa gospodarzy. *
Informacje praktyczne
Ceny biletów wstępu do Petry, podobnie jak klimat w Petrze, są dość kosmiczne. Można kupić bilet ważny jeden, dwa lub trzy dni. 1-dniowy bilet wstępu – 50 JOD (284,50 zł) za osobę, 2-dniowy bilet wstępu – 55 JOD (312,95 zł) za osobę i 3-dniowy bilet wstępu – 60 JOD (341,40 zł) za osobę. Zdecydowaliśmy się na bilet dwudniowy, choć tak naprawdę zwiedzanie pierwszego dnia zaczęliśmy późnym popołudniem. Półtora dnia w zupełności wystarczyło. Zdążyliśmy się nasycić. Myślę, że w naszym przypadku trzy dni to byłoby zdecydowanie za długo. Wychodzimy z założenia, że lepiej jeśli pozostaje jakiś niedosyt, niż przesyt. Na terenie Petry można przebywać od 6:00 rano do zachodu słońca. Nocne podziwianie miasta jest możliwe w poniedziałek, środę i czwartek. Bilet wstępu kosztuje 17 JOD (96,73 zł) od osoby.
Źródło: Szpilki Na Mapie _ to blog podróżniczy Dominiki i Jacka - pary, która postanowiła pozostawić za sobą wiele, aby spełniać marzenia i odkrywać nieznane. Na początku 2016 roku wyruszyli w podróż dookoła świata. Na ich blogu znajdziecie mnóstwo wspaniałych fotografii, dużo informacji praktycznych oraz relacje z najdalszych zakątków globu. Zachęcamy do śledzenia losów Dominiki i Jacka oraz ich podróży dookoła świata za pośrednictwem facebooka - Szpilki Na Mapie na facebooku. _