Trwa ładowanie...
d4msip7

To tu od zgiełku miasta uciekają londyńczycy. Witajcie w Brighton

Brighton Pier to nie takie zwykłe molo. To molo-gigant, rozświetlony neonami pałac rozrywki z karuzelami wszelkiej maści. A i w samym miasteczku, ukochanym weekendowym miejscu londyńczyków, jest co robić. Także po sezonie.
Share
W Brighton żwirowa plaża ciągnie się przez całą szerokość miasteczka
W Brighton żwirowa plaża ciągnie się przez całą szerokość miasteczkaŹródło: Archiwum prywatne, Fot: Joanna Klimowicz
d4msip7

Londyńczycy jeżdżą do Brighton od wybudowania linii kolejowej w 1841 r. Rybacką wieś odkrył książę regent, przyszły Jerzy IV Hanowerski. Udawał się do wód wypoczywać, a w 1815 r. zlecił wybudowanie reprezentacyjnego pałacu.

Na przełom XIX i XX w. przypada turystyczny rozkwit uzdrowiska, ale i dziś jest ono oblegane przez hipsterską śmietankę z Londynu, zjeżdżającą tu z miasta na weekendy. A także przez turystów z całego świata, dla których Brighton jest też świetną bazą wypadową do zwiedzania hrabstwa East Sussex nad kanałem La Manche. Popularne są przede wszystkim pobliskie kredowe klify.

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

A w samym Brighton? Jest żwirowa plaża ciągnąca się przez całą szerokość miasteczka, lunapark na wychodzącym głęboko w morze molo - Brighton Pier, królewski pałac Royal Pavilion szokujący egzotyczną architekturą, a dla najmłodszych - oceanarium Sea Life przy nadmorskiej promenadzie, które można zwiedzać i w dzień, i w nocy.

d4msip7

Zobacz też: Lądowanie na molo w Sopocie. Pilot musiał idealnie wcelować

Słodki kicz wesołego miasteczka

Bilet na pociąg z londyńskiej stacji Blackfriars kosztuje 18 funtów w jedną stronę, ale podczas weekendowej promocji można znaleźć dużo tańszy, i to w dwie strony. Warto zostać choć na jedną noc, by zanurzyć się w rozbawiony tłum buszujący po modnych pubach i knajpkach.

  Dworzec w Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Dworzec w Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Po godzinnej podróży wysiadamy na pięknym wiktoriańskim dworcu kolejowym. Idziemy w dół ulicą Queen’s Road, mijamy wieżę zegarową upamiętniającą Złoty Jubileusz Królowej Wiktorii (ona także upodobała sobie Brighton) i docieramy do nadmorskiej promenady z charakterystycznymi lazurowymi balustradami, oddzielającymi plażę od ulicy.

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Bezkres morza, graficzne elementy kolorowych leżaków na kamienistej plaży i pięknie wyeksponowanych, zabytkowych rybackich łodzi - jest co podziwiać. Nad głowami drą się mewy, brunatne otoczaki grzechoczą, zabierane i wyrzucane przez fale. Spacerując promenadą można posilić się w licznych budkach gastronomicznych, serwujących świeże owoce morza: krewetki, ostrygi, ośmiornice, mule obficie skropione cytryną.

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Brighton Pier widać z daleka - wcina się w morze aż na pół kilometra. Z początku węższy pomost, rozrasta się na końcu do wielkiej platformy, mieszczącej zadaszony pałac rozrywki z kasynem oraz otaczającymi go karuzelami, rollercoasterami, gokartami, wodnymi zjeżdżalniami, domami strachów, strzelnicami, torami wyścigów dla… plastikowych delfinów.

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Wszystko to miga i wydaje dźwięki. Kicz - powiecie? Pewnie tak, ale jak uroczo współgra z koronkową białą architekturą! W pamięci pozostanie mi też słodycz - dosłowna: ciepłych pączków i churrosów, skręcanych kolorowych cukierków i waty cukrowej.

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Szał zakupów i imprezy

Tuż przy promenadzie, blisko molo mieści się Sea Life Centre - najstarsze działające oceanarium na świecie. Zawróci w głowie najmłodszym - wejdą w podwodny tunel, gdzie nad głowami będą przepływać im rekiny i żółwie. Jeśli sprawdzi się wcześniej na stronie internetowej pory karmienia zwierząt, można wziąć w tym udział!

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Odchodząc od morza, warto zapuścić się też w wąskie uliczki prostokątnej starówki, zamkniętej szerszymi alejami: Queen’s Road, Old Steine i Church Street. Przy tej ostatniej mieści się perła zabytków hrabstwa - Royal Pavilion. Ależ to ekstrawaganckie dziwadło! Gdy naszym oczom ukazują się mauretańskie wieżyczki i hinduskie kopuły, doznajemy dysonansu poznawczego: Tadź Mahal? Tutaj? W brytyjskim kurorcie? Ale jak to??

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Taki pałac kazał wznieść król Jerzy IV i pełnił on rolę nadmorskiej rezydencji królewskiej. Zwiedzanie mieszczącego się wewnątrz muzeum i komnat jest płatne (poza sezonem, przy rezerwacji internetowej i w połączeniu ze wstępem do innych atrakcji Brighton jest tańsze - od 10 funtów). Natomiast zadbane, ukwiecone ogrody można eksplorować za darmo. I zaoszczędzić funty na zakupy w licznych butikach - albo znanych marek, albo vintage, albo lokalnych artystów, którzy tworzą cudeńka np. z muszli.

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

W Brighton jest mnóstwo galerii sztuki, sklepów z bibelotami, ulicznych targów. Najbardziej znaną spośród wąskich "laine" (uliczek) jest North Laine ze sklepami i knajpkami. My z T. znaleźliśmy godne polecenia bistro przy Baker Street, parę minut spacerem na północ. Semolina Bistro serwuje pyszne, proste jedzenie (nie tylko rybę z frytkami), dobre wina i kraftowe piwa, a to wszystko w umiarkowanych cenach i miłej, niezobowiązującej atmosferze.

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Myślicie, że da się jeszcze taniej? Na pewno się da. W Brighton mieszka sporo studentów, bo mieści się tu jedna z lepszych brytyjskich uczelni, a na muzyczne festiwale i koncerty ściągają melomani z całego świata, także backpakersi. Radzą sobie świetne z oszczędzaniem. Na plaży można grillować po godz. 18, więc często impreza zaczyna się właśnie i tam i tam też… rano się kończy.

d4msip7

Nie jest żadnym szokującym widokiem balujący z kolegami tyranozaur. Nikogo nie dziwi, ot czasem kumple rzucają w niego żwirkiem albo poczęstują piwem. Takie rzeczy - tylko w Brighton!

  Brighton, fot. Joanna Klimowicz
Źródło: Brighton, fot. Joanna Klimowicz

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4msip7

Podziel się opinią

Share
d4msip7
d4msip7