W Bułgarii hamulce puszczają, gdy gra muzyka. "Polacy są najgłośniejsi i pierwsi na parkiecie"
Bagaże na dachu, brak klimatyzacji, godziny na granicy, a na trasie spanie w samochodzie lub namiocie. A po tej katordze minimum dwa tygodnie słońca, plaży i świetnie zaopatrzonych sklepów. Taką Bułgarię znają ci, którzy na urlop nad Morze Czarne wyjeżdżali w PRL-u. Od kilku lat kierunek przeżywa renesans. Co po tylu latach przyciąga tam Polaków, na co narzekają i kiedy puszczają im hamulce - zdradza Agnieszka Koneczna, która pracuje jako rezydent w Słonecznym Brzegu.