WP

Jak się żyje w najdroższym mieście na świecie? "Można kupić tu wszystko. Kwestią jest tylko cena"

Paryż przyciąga tłumy turystów, choć jest… najdroższym miastem na świecie. Przybywa tu milionerów, dobra luksusowe sprzedają się jak ciepłe bułeczki, ale też niepokojąco wzrosło spożywanie alkoholu. Co czwarty mieszkaniec pije za dużo wina. Jak się tu żyje na co dzień? Czy trzeba zarabiać krocie?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Paryż od 2003 r. należy do dziesięciu najdroższych miast
Paryż od 2003 r. należy do dziesięciu najdroższych miast (Shutterstock.com)
WP

Z najnowszego raportu Economist Intelligence Unit wynika, że Paryż, Hongkong i Singapur są najdroższymi miastami. Po raz pierwszy od 30 lat aż trzy metropolie zdobyły tę samą liczbę punktów.

Podczas zbierania danych uwzględniano koszty podstawowych produktów i usług w 133 lokalizacjach skupiających największe skupiska ludzi na całym świecie. Stolica Francji jest jedynym należącym do strefy euro miastem, które znalazło się w pierwszej dziesiątce rankingu. W zeszłym roku Paryż zajął drugie miejsce.

Za ścięcie włosów ponad 100 dolarów

WP

Autorka raportu Roxana Slavcheva przypomniała, że Paryż należy do dziesięciu najdroższych miast od 2003 r. – Tylko alkohol, transport i tytoń mają ceny porównywalne z innymi europejskimi miastami – powiedziała dla BBC. – Ale na przykład za ścięcie włosów paryżanka musi zapłacić średnio aż 119,04 dol. (ok. 458 zł). Dla porównania w Zurichu byłoby to 73,97 dol. (ok. 284 zł), a w japońskiej Osace – 53,46 dol. (ok. 187 zł).

Zobacz też: Sekretny apartament na wieży Eiffla

A co z pozostałymi cenami? Czy rzeczywiście w stolicy Francji jest tak drogo?
– To, że Paryż jest drogi zauważamy, kiedy stąd wyjeżdżamy. Nagle okazuje się, że wszędzie jest taniej. Mieszkając i zarabiając tutaj – już się tego tak nie odczuwa – mówi Anna Moskal, fotografka i autorka bloga, która od ponad 6 lat mieszka w mieście nad Sekwaną z mężem i dwójką dzieci (12 i 14 lat). Przeprowadziła się tutaj wraz z rodziną z Warszawy.

WP

– Paryż to miasto, w którym możesz kupić wszystko, co tylko ci się zamarzy. Kwestią jest tylko cena – dodaje Polka. – Nie jest to oferta przeznaczona dla przeciętnego paryżanina, tylko dla najbogatszych ludzi z całego świata, którzy tu przyjeżdżają. Podaż dóbr luksusowych jest tutaj na bardzo wysokim poziomie.

Korzystają z tej oferty przybywający do miasta bogacze, ale też "lokalni" miliarderzy, bo jak wynika z raportu Wealth-X 2019 Billionaire Census, we Francji mieszka 55 miliarderów, a ich majątek oszacowano na 195 mld dol. Hugh Carnegy w "Financial Times" podkreśla, że wielu z nich, jak założyciel i dyrektor generalny LVMH, Bernard Arnault, wzbogaciło się na globalnym biznesie mody i dóbr luksusowych.

– W Paryżu wszystko ma swoją cenę i wiele z dostępnych produktów przeznaczonych jest dla przyjezdnych osób. Można ten efekt zaobserwować chociażby na rynku nieruchomości. Ceny mieszkań wzrosły w znacznym stopniu. Ponadto możliwość rezerwacji noclegu za pośrednictwem portalu Airbnb sprawiła, że mieszkańcy zaczęli przeznaczać swoje mieszkania na wynajem krótkoterminowy i dzielnice zaczęły się wyludniać, bo paryżanie zaczęli przeprowadzać się poza miasto – informuje Ania.

WP

Polka zauważa również niepokojący trend związany z wykupowaniem nieruchomości w celach inwestycyjnych. Sprawia to, że średnia cena w niektórych dzielnicach przekroczyła 20 tys. euro za metr kwadratowy (ok. 86 tys. zł).

– Większość osób w Paryżu o naprawdę dobrych dochodach, mieszka w małych mieszkaniach. Stąd choćby nasza decyzja, żeby zamieszkać na przedmieściach – opowiada fotografka. – Trwa hossa budowlana. Całe kwartały w mieście i na jego obrzeżach są zabudowywane, ludzie więc chętnie decydują się na zakup własnego lokum. A z racji tego, że są teraz bardzo niskie stopy procentowe, wiele osób decyduje się na zakup mieszkania na kredyt.

– To mit, że Francuzi latami żyją w wynajmowanych mieszkaniach. To nie jest Berlin. Rata kredytowa jest porównywalna z opłatą za wynajem. Większość osób z mojego kręgu znajomych ma swoje mieszkania – wyjaśnia.

WP

Inną kwestią jest to, że wynajem nie dość, że bardzo drogi, to jeszcze obłożony jest wieloma warunkami. Właściciel po otrzymaniu 20 czy 30 dossier organizuje dzień otwarty, a raczej casting, podczas którego wybiera idealnego kandydata.

Jakie warunki należy spełnić? – Trzeba zarabiać trzykrotność czynszu. Ponadto właścicielowi należy dostarczyć zeznanie podatkowe. Często trzeba przedstawić dodatkowe zabezpieczenie. Łatwo policzyć, że jeśli chcemy wynająć mieszkanie, które kosztuje 3,5 tys. euro za miesiąc (ok. 15 tys. zł), to dochód rodziny musi wynieść prawie 10 tys. euro miesięcznie (43 tys. zł). Cena jest uzależniona od lokalizacji i standardu, za 3 tys. (12900 zł) można wynająć 50-60 metrowe mieszkanie w dobrej dzielnicy. Większe, bo 100-metrowe lokum można znaleźć za 2700 euro (11600 zł) w 19. dzielnicy. Można ją porównać do warszawskiej Pragi. Niby modna, ale mieszkanie tam z dziećmi to spore ryzyko. Za wynajem kawalerki trzeba zapłacić od 500 do 1000 euro (od 2650 zł do 4300 zł) w zależności od dzielnicy – opowiada Polka.

W Paryżu na mieszkania zostały przekształcone też chambre de bonne, czyli pokoje dla służby. Są niewielkie, mają ok. 10, 11 m kw., mimo tego cieszą się sporym zainteresowaniem.

WP

– Znam osoby, które wynajmują takie klitki za 500-600 euro (2150-2580 zł). Mieszkają w dobrej dzielnicy, ale za to z toaletą na półpiętrze i bez łazienki – słyszę od Ani. – Śmiejemy się, że w Paryżu jesteś albo w trakcie przeprowadzki, albo w trakcie szukania mieszkania. Bo nie dość, że proces szukania mieszkania trwa bardzo długo, to jeszcze rynek nieruchomości do wynajęcia jest bardzo skromny – tłumaczy blogerka.

Wynajęcie i utrzymanie mieszkania pochłania większą część dochodów mieszkańców. Ale też nie każdego na to stać. Gdy pensja minimalna we Francji wynosi 1400 euro brutto (6020 zł) – to wynajęcie dachu nad głową, nawet przy dwóch pensjach, jest praktycznie niemożliwe. Na pomoc przychodzi państwo, które oferuje system mieszkań socjalnych, czyli mieszkania z czynszem regulowanym. Bywa, że są usytuowane w dobrej dzielnicy, ale najczęściej są to lokale w blokowiskach, o różnym standardzie.

Mięso bardzo drogie

– Wzrostu cen nie zauważyłam przez 6 lat, czyli od momentu, gdy tu zamieszkałam. Świeże mleko kosztuje do 2 euro (8,60 zł), za bagietkę w boulangerii zapłacimy 1 euro (4,30 zł). Ziemniaki są drogie, bo za kilogram płacę 1,90 euro (ok. 8,17 zł). Największa różnica pomiędzy Polską a Francją jest taka, że produkty bio wcale nie są tak drogie. W Warszawie za kurczaka eko płaciłam trzy razy więcej od zwykłego, tutaj ta różnica jest rzędu 30-40 proc.

Ania opowiada, że o wiele droższe w porównaniu do polskich cen jest mięso. Za piersi z kurczaka płaci 21 euro za kg (ok. 90 zł), szynka kosztuje 25 euro za kg (107 zł), dlatego już rozumie, dlaczego Francuzi kupują tylko dwa plasterki szynki, a nie pół kilograma. Ale za to wołowina jest tańsza.

– Drogie są warzywa i owoce. Za niewielkie 200-gramowe pudełeczko truskawek trzeba zapłacić 6 euro (25 zł). Jabłka kosztują 4,5-5 euro za kg (19-21 zł) , ale nie są dobrej jakości. Ale za to kawa w ziarnach, makaron czy mąka są tańsze i to przy kupowaniu produktów naprawdę z dobrej półki. I oczywiście wino jest tańsze niż w Polsce.

Wino też upija

Nic dziwnego, skoro Francja jest największym eksporterem wina na świecie. Niepokoją natomiast wyniki raportu opublikowanego przez francuską agencję ochrony zdrowia. Okazuje się, że co czwarty Francuz pije za dużo i co roku aż 41 tys. osób umiera na skutek nadmiernego spożywania alkoholu. 90 proc. tych zgonów spowodowanych jest piciem większej ilości alkoholu niż 53 g dziennie czystego alkoholu. Taką dawkę Światowa Organizacja Zdrowia uznaje za "próg wysokiego ryzyka". Za uzależnionych od alkoholu uważa się osoby konsumujące 60 g dziennie.

Dlatego rząd prowadzi akcję wzywającą do picia maksymalnie dwóch kieliszków dziennie, 10 tygodniowo i przede wszystkim nie codziennie. Niepokojące jest również to, że tylko co druga kobieta uważa, że picie wina w ciąży nie jest szkodliwe.

- Widziałam te spoty w telewizji. Ale to trudny temat, bo picie wina jest uznane jako część dziedzictwa kulturowego, ważny element tożsamości Francuzów. Choć z drugiej strony statystyki pokazują, że we Francji odnotowano największy odsetek osób, które cierpią na marskość wątroby – zastanawia się Ania. – Na pewno Francuzi piją w inny sposób niż my, Polacy. Ten alkohol jest też inaczej obecny w codziennym życiu. Zdarza się, że ludzie piją wino do lunchu, natomiast rzadziej widzi się ludzi pijanych na ulicach. Sam prezydent Macron przyznał, że pije wino do obiadu i do kolacji.

Polka zwraca uwagę, że kwestie kulinarne i dotyczące wina są bardzo ważne dla Francuzów.
– W ubiegłym roku rzeźnicy strajkowali przeciwko lobby wegetariańskiemu. W tym roku prezydent Macron spędził 12,5 godziny na targach rolniczych, starając się rozmawiać z prawie każdym przedstawicielem branży rolnej, ogrodniczej i winiarskiej. Nie wiem, czy polski prezydent spędza tyle czasu z producentami wina czy sadownikami – zauważa.

A kobiety w stanie błogosławionym sięgające po kieliszek wina? Ania przyznaje, że nigdy nie widziała podobnej sytuacji.

– Kobiety w ciąży we Francji są traktowane inaczej niż nad Wisłą. Ciąża to nie choroba i nikt nie wychodzi z założenia, że przyszłe mamy wykonują jakiś ponadludzki wysiłek i trzeba je wynosić na piedestał. Francuzki rodzą w biegu, szybko wracają do pracy, rzadko karmią swe pociechy piersią. Maluchy są bardzo szybko oddawane do asystentek macierzyńskich albo do żłobka. Bardzo mało matek zostaje z dziećmi do roku, a powyżej roku to są już prawdziwe wyjątki – informuje blogerka.

Paryskie cliché

Ania podpowiada, że jeśli wybierzemy się na urlop do Paryża, powinniśmy zwrócić uwagę na różne ceny kawy w kawiarniach czy restauracjach. Jest to częsty błąd, który popełniamy podczas wakacji.

- Jest takie paryskie cliché, że siedzimy sobie na tarasie czy w ogródku przed kawiarnią popijamy kawę, czytamy gazetę lub sobie rozmawiamy. Czas płynie wolno, a my rozkoszujemy się tą chwilą. Trzeba jednak pamiętać, że w każdym bistro obowiązują trzy ceny kawy. Pijąc espresso przy barze zapłacimy 1,20 czy 1,30 (5,16 zł czy 5,59 zł), przy stoliku już 2 euro (8,6 zł), ale na tarasie czy w ogródku zapłacimy 3,5 euro (15 zł) - zdradza sekrety restauratorów.

Jeśli zaś chodzi o lunch, to średnia cena jaką paryżanin jest w stanie zapłacić to 13 euro (ok. 55 zł), powyżej tej kwoty kręci nosem i mówi, że jest drogo. Ale niektórzy pracodawcy oferują tzw. ticket restaurant i wtedy pracownicy mogą wydać nieco więcej, bo 16 euro (ok. 68 zł).

Wolny zawód

Polka jest fotografką, uprawia wolny zawód i bardzo docenia miejsce, w którym żyje. Jej mąż pracuje wprawdzie na etacie, ale status artysty we Francji umożliwia korzystny system odprowadzania podatków i życie bez obaw o przyszłość.

– Porównując życie w Polsce i tutaj – to ogromna przepaść. We Francji dużą część obowiązków zdejmuje z obywateli państwo. Po przeprowadzce odetchnęliśmy z ulgą, jeśli chodzi o organizację codzienności, dostęp do edukacji i sposób życia. Podam tylko jeden przykład. Gdyby ktoś powiedział, że dziecko w Paryżu musi chodzić do szkoły w systemie zmianowym, to nie wiem, czy nie skończyłoby się to dymisją rządu czy prezydenta. Życie jest tu lepiej zorganizowane i poukładane – podkreśla fotografka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Turystyka
WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP