Wraca na Arktykę od 25 lat. "To jest szalenie delikatny ekosystem"

Wszyscy znają fascynację Adama Wajraka Puszczą Białowieską. Nic dziwnego, skoro porzucił wielkie miasto i przeniósł się do Białowieży. Mieszka tam już od 22 lat i wie chyba o niej wszystko. Ale jego równie wielką miłością, choć bardziej skrywaną, jest Arktyka. Jego kolejna książka poświęcona zostanie temu regionowi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Słonie morskie, matka i dziecko, Svalbard, Billefjord
Słonie morskie, matka i dziecko, Svalbard, Billefjord (Adam Wajrak / Facebook)
WP

Urszula Abucewicz, WP: Jeździsz w Arktykę od 1994 r. Kiedy byłeś tam ostatni raz?

Wiosną. Byłem miesiąc na Spitsbergenie, w bazie Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mieści się ona w uroczej zatoce Petrunii. Dla mnie Arktyka jest kwintesencją naszego świata. Z jednej strony tamtejsza natura wydaje się bardzo groźna, straszą dziury w lodzie, szczeliny w lodocach, niedźwiedzie polarne, a z drugiej strony można dzięki bateriom słonecznym normalnie naładować komórkę. Dla dobrze przygotowanego człowieka tamtejsze środowisko okazuje się nawet przyjazne.

Adam Wajrak / Facebook
Podziel się
WP

Wracając na Arktykę od 25 lat, możesz obserwować jak wszystko się zmienia.

Tak. Mam wiele obserwacji. Choćby fiord, który przechodziłem z Wojtkiem Moskalem i Jackiem Jezierskim w 1996 r. był cały zamarznięty, a teraz z tego lodu został jakiś marny szczątek. Może jedna dziesiąta.

To jest chyba jedyne miejsce, w którym widzisz, że klimat się naprawdę szybko zmienia, że to nie jest jakieś oszukaństwo. Po raz pierwszy pojechałem tam, kiedy miałem 23 lata, a teraz mam 47. Minęła prawie połowa mojego życia, człowieka nie bardzo jeszcze starego, który z przerażaniem widzi właśnie w Arktyce że skutki efektu cieplarnianego postępują w zastraszającym tempie.

WP

Możesz na własne oczy obserwować efekty globalnego ocieplenia. Trump nie może tego negować…

Myślę, że wszystkie rozwiązania dotyczące powstrzymania efektu cieplarnianego mamy na stole. Wiemy, co należy z tym zrobić, że nie powinniśmy spalać węgla czy innych paliw kopalnych. Dokładnie wiemy, że powinniśmy korzystać z innych źródeł energii.

WP

Co do prezydenta Trumpa to myślę, że problemem nie jest nawet antropocen czyli epoka o której się mówi, że człowiek kształtuje środowisko tylko właśnie trumpocen. Czyli takie podejście zakładające, że nie ma się czym martwić, że jakoś to będzie. Róbmy to, co w wielkiej korporacji uznają za dobre, a przecież korporacje nie mają sumienia i wizji, poza wizją zysku. Dla mnie takie podejście jest niepokojąc i to, że naprawdę wielu zwykłym ludziom udało się wmówić, że interesy wielkich przedsiębiorstw i koncernów są ich interesem. A to przecież nieprawda.

Czytałam książkę Arlie Russel Hochschild pt. „Obcy we własnym kraju”. Socjolożka z Berkley spędziła pięć lat w Luizjanie, czyli tam, gdzie Partia Herbaciana ma się dobrze i poparcie Trumpa jest bardzo wysokie. Badaczka chciała zrozumieć, dlaczego odrzucają oni prawdę o efekcie cieplarnianym skoro przemysł naftowy truje ich ukochaną Luizjanę na potęgę?

Trumpocen ma się bardzo dobrze tam, gdzie występują bardzo duże nierówności społeczne. Nie tylko polegające na rozwarstwieniu majątkowym, ale też w edukacji. Czyli mamy świetną edukację prywatną i słabą państwową. W takich krajach, właśnie można zaobserwować to zjawisko. Widać to w Stanach Zjednoczonych, Brazylii, trochę w Polsce, ale już np. w Skandynawii albo w Niemczech nie aż tak bardzo, bo tam nie ma aż takich nierówności, a edukacja powszechna jest na wysokim poziomie
Kiedyś "Gazeta Wyborcza" wysłała mnie do Kalifornii, żeby relacjonować pożary lasów. Niby bardzo bogaty stan. A ja zobaczyłem potwornie biednych ludzi, płaczących nad spalonymi przyczepami. Zostali z niczym. Wydobywali z tego popiołu resztki swojego dobytku. To było ogromne zaskoczenie.

WP

Świat sypie się na naszych oczach. Czy w Arktyce jest to bardziej zauważalne?

Ludzie dość często jeżdżą do Tanzanii czy Kenii. I teraz wyobraźmy sobie, że za 10 lub 20 lat te kraje znikną. Nie będzie ich. Zostanie po nich dziura. Tak jest właśnie z Arktyką. Lód morski który jest najważniejszą częścią Arktyki przez nas znika.

Bardzo pesymistyczne prognozy.

WP

Bardzo, ale Arktyka to właśnie lód na morzu. Kiedy patrzysz na Grenlandię czy Spitsbergen to są to takie przylepki. Kiedy patrzysz na globus, widzisz tylko niebieską plamę, wodę, a przecież cały ten obszar spowija wieloletni lód. I wszystko, co pływa w morzu od niego jest zależne.

Co więc się stanie, gdy lód zacznie się topić?

Ludziom się wydaje, że tam jest przeraźliwie zimno, że wszystko jest gigantycznych rozmiarów, że mieszkają tam wielkie niedźwiedzie, ogromne wieloryby, pokaźne foki czy morsy. A prawda jest zupełnie inna. Okazuje się, że to wszystko jest bardzo delikatne. A delikatne jest dlatego, że ten arktyczny system nie składa się jak dżungla amazońska z bardzo wielu elementów, a wręcz przeciwnie. Od planktonu roślinnego, który trzyma się na tym lodzie tylko od spodu do foki, albo niedźwiedzia jest zaledwie parę ogniw łańcucha pokarmowego; plankton roślinny, zwierzęcy, skorupiak, ryba, foka i na samym szczycie niedźwiedź. Gdy wyskakuje jedna cegła, to nie ma czym jej zastąpić, bo w Arktyce w przeciwieństwie do tropików jest mało gatunków.

O tym będziesz pisać w swojej książce?

Powstało dużo książek o dzielnych polarnikach czy polujących Innuitach, o tym jaki dzielni są ludzie co tam mieszkają, a ja chciałbym się skupić na ekosystemie i na tym jak jest delikatny. Oczywiście będzie też dużo o przygodach które tam miałem.

Co możemy zatem zrobić, żeby z większą troską odnosić się do matki natury? I powstrzymać jej niszczenie?

Napompowaliśmy do atmosfery mnóstwo węgla i jest to taka napompowana lokomotywa, która jedzie nie wiadomo gdzie, ale teoretycznie wiemy jak sobie z tą zmianą klimatu poradzić, że lepiej będzie, jeśli ograniczymy zużycie paliw kopalnych i będziemy używać odnawialne źródła energii. Wiemy, żeby trzeba zostawiać nienaruszoną przyrodę, np. lasów których nie wycinamy, naturalnie rozlewających się rzek, bagien bo to jest jak taki bufor bezpieczeństwa przed niekorzystnymi zjawiskami, a tych będzie sporo. Czekają nas susze, huragany, albo powodzie, albo wszystko na raz. Ale pojawiają się również nowe wstrząsające rzeczy, jak np. mikroplastik. Mikrogranulki w paście do zębów, w szamponach, lekach i kosmetykach to właśnie mikroplastik, który dostaje się do wody, zjada go plankton i w rezultacie cały morski ekosystem może się posypać. Myślę, że to nowe wyzwanie. Specjaliści mówią nawet o tym, że mikroplastik jest już w powietrzu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Grenlandzki lód nowym źródłem informacji o historii starożytnego Rzymu

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP