Polka na Sycylii po wybuchu Etny. "Byliśmy cali czarni od pyłu"
W miniony weekend Europę obiegła wieść o erupcji wulkanu Etna i zamkniętym z tego powodu lotnisku w Katanii. - Tu nie ma żadnego problemu. To jest normalka. Co miesiąc, co dwa miesiące zamykane jest lotnisko na kilka godzin, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni - mówi Agnieszka Maj, która mieszka w Mesynie, niecałe 100 km od Katanii.