Bez baru nie byłoby Italii
Szalenie głośno. Szum ekspresów do kawy, stukanie szklanek i łyżeczek, brzęk filiżanek. Pod sufitem ryczy telewizor. Rozmowy przerywane wybuchami śmiechu. Ludzie głośno dyskutują, wymieniając się ostatnimi wiadomościami. Jeden z kelnerów ma kamienną twarz (wykonuje zawód zaufania społecznego!), inny, młodszy, kiedy prześlizguje się pomiędzy krzesełkami, ma twarz pełną uśmiechu. Do tego lokal jest wielkości paznokcia...