Jasna Polana, czyli luksusy pani Johnson. "Ostatni pałac Ameryki" był jak Wersal, tylko polski
Barbara Piasecka Johnson, wyjeżdżając z Polski w głębokim PRL-u, zarzekała się, że jeśli wróci, to tylko rolls-roycem. No więc wróciła i wracała jeszcze wiele razy. A mimo to w Stanach tworzyła sobie namiastkę kraju. Pełną blichtru, przepychu, ociekającą złotem.